Wyszła na scenę, choć ukrywała ogromny ból. Dopiero kilka dni później wyszło na jaw, przez co przeszła Maryla Rodowicz

Przez dziesięciolecia zachwycała publiczność niezwykłą energią, kolorowymi kostiumami i niezliczonymi przebojami. Dla milionów fanów Maryla Rodowicz zawsze była symbolem siły i niegasnącej pasji do muzyki. Nawet wtedy, gdy inni artyści zwalniali tempo, ona wciąż koncertowała, podróżowała i udowadniała, że scena jest jej drugim domem.

Niewielu jednak zdawało sobie sprawę z tego, że za szerokim uśmiechem i sceniczną charyzmą kryły się problemy zdrowotne, które z biegiem czasu stawały się coraz bardziej dokuczliwe. Artystka nie lubiła narzekać i przez długi czas nie dawała po sobie poznać, że każdy kolejny występ kosztuje ją coraz więcej wysiłku.

Publiczność widziała kobietę pełną życia, która z łatwością porusza się po scenie i zaraża wszystkich swoim entuzjazmem. Za kulisami rzeczywistość wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ból stopniowo stawał się częścią codzienności, ale Maryla konsekwentnie realizowała kolejne zobowiązania zawodowe.

Wieloletnia działalność estradowa wymaga ogromnej kondycji. Setki koncertów, godziny prób, podróże i występy w różnych warunkach pozostawiają ślad nawet u najbardziej doświadczonych artystów. W przypadku Rodowicz organizm w końcu zaczął domagać się odpoczynku i specjalistycznej pomocy.

Mimo narastających trudności piosenkarka nie chciała zawieść swoich fanów. Jeszcze podczas koncertu sylwestrowego występowała z charakterystycznym temperamentem. Niewiele osób mogło przypuszczać, że już wtedy zmagała się z problemem, który wkrótce doprowadzi ją do szpitala.

Dla wielu obserwatorów było zaskoczeniem, że zaledwie kilka dni po występie scenicznym artystka znalazła się na oddziale ortopedycznym. Początkowo pojawiały się różne spekulacje dotyczące jej stanu zdrowia, jednak szybko okazało się, że nie doszło do żadnego nagłego wypadku.

Była to świadomie zaplanowana decyzja, poprzedzona konsultacjami z lekarzami. Maryla doskonale wiedziała, że dalsze odkładanie leczenia mogłoby utrudnić jej powrót do pełnej sprawności i kolejnych koncertów.

Operacja oznaczała jednak nie tylko pobyt w szpitalu. Czekały ją tygodnie rehabilitacji, nauka ponownego obciążania nogi oraz konieczność chwilowego zrezygnowania z intensywnego życia zawodowego. Dla osoby, która niemal całe życie spędziła na scenie, nie była to łatwa decyzja.

Najbardziej imponujące okazało się jednak jej nastawienie. Zamiast skupiać się na bólu, postanowiła podejść do całej sytuacji z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Nawet ze szpitalnego łóżka potrafiła żartować i dodawać otuchy swoim fanom.

Internauci natychmiast zasypali ją tysiącami życzeń szybkiego powrotu do zdrowia. Wielu podkreślało, że właśnie taka postawa od lat wyróżnia Marylę Rodowicz — niezależnie od okoliczności zawsze stara się zachować optymizm.

Rehabilitacja wymagała cierpliwości. Artystka przez pewien czas poruszała się o kulach i każdego dnia pracowała z rehabilitantem, aby jak najszybciej odzyskać pełną sprawność. Jak sama przyznawała, najważniejszy był dla niej powrót do publiczności.

Przerwa w koncertowaniu oznaczała również wymierne straty finansowe. Odwołane występy sprawiły, że przez kilka tygodni nie mogła pojawiać się na scenie. Mimo to ani przez chwilę nie żałowała swojej decyzji, wiedząc, że zdrowie musi być najważniejsze.

Bliscy od początku otaczali ją opieką. Szczególne wsparcie okazał jej mąż, który pomagał w organizacji leczenia i rekonwalescencji. Dzięki temu artystka mogła skupić się przede wszystkim na powrocie do formy.

Maryla Rodowicz po operacji w szpitalu! Ma nowe biodro - Super Express -  wiadomości, polityka, sport

Dziś Maryla Rodowicz wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki. Nadal koncertuje i udowadnia, że ogromna determinacja potrafi pokonać nawet bardzo trudne momenty.

Historia ta przypomina również, że za scenicznym blaskiem często kryją się problemy, o których widzowie nie mają pojęcia. Artyści nierzadko wychodzą przed publiczność mimo bólu, zmęczenia czy trudnych życiowych doświadczeń.

Największe zaskoczenie przyszło jednak dopiero na końcu.

Okazało się, że Maryla Rodowicz nie trafiła do szpitala z powodu nagłego wypadku. Zabieg był wcześniej zaplanowaną operacją wymiany stawu biodrowego. Piosenkarka otrzymała nowe biodro, ponieważ wieloletnie występy i intensywna praca doprowadziły do znacznego zużycia stawu. Po operacji z humorem napisała w mediach społecznościowych, że „szpitalna choinka się jeszcze trzyma”, a od następnego dnia zaczyna przygotowania do „olimpiady w Soczi”. Po rehabilitacji wróciła do koncertowania, udowadniając, że nawet tak poważny zabieg nie odebrał jej miłości do sceny.

Videos from internet