Krzysztof Cugowski i Romuald Lipko przez dziesięciolecia byli związani z jedną z najważniejszych grup w historii polskiej muzyki. Budka Suflera przyniosła im ogromną popularność, wielkie przeboje i miejsce, którego nikt nie był w stanie im odebrać. Ich nazwiska na zawsze zostały połączone z piosenkami, które znały całe pokolenia Polaków.
Jednak za kulisami tej niezwykłej historii nie zawsze było spokojnie.
Przez lata między muzykami dochodziło do napięć. Ich relacja przechodziła przez różne etapy, a kolejne konflikty sprawiały, że panowie nie zawsze patrzyli w tym samym kierunku. Zespół zmieniał skład, pojawiały się różnice zdań, a w pewnym momencie drogi obu artystów ponownie się rozeszły.
Mimo tego wspólna przeszłość pozostała czymś, czego nie można było po prostu wymazać.
Romuald Lipko był nie tylko muzykiem. Był jednym z najważniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej. To właśnie spod jego ręki wyszły utwory, które stały się ponadczasowymi przebojami. „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Nic nie może przecież wiecznie trwać”, „Dmuchawce, latawce, wiatr” czy „Jest taki samotny dom” na stałe zapisały się w historii polskiej piosenki.
Dlatego informacja o jego chorobie była dla wielu osób ogromnym ciosem.
W lipcu 2019 roku Lipko poinformował, że zmaga się z chorobą nowotworową. Początkowo pojawiała się nadzieja. Muzyk przeszedł operację, a informacje dotyczące jego stanu zdrowia dawały bliskim i fanom powody, by wierzyć, że sytuacja może się poprawić.
Niestety, czas działał na jego niekorzyść.
W kolejnych miesiącach stan artysty stawał się coraz poważniejszy. Człowiek, który przez dziesięciolecia był pełen energii i tworzył muzykę dla milionów słuchaczy, znalazł się w szpitalu.
W tym momencie przeszłość między nim a Cugowskim nabrała zupełnie innego znaczenia.
Kiedy życie przestaje być oczywiste, dawne spory mogą nagle wydawać się mniej ważne. Pozostają wspomnienia, wspólnie przeżyte lata i świadomość, że nie wszystkie słowa można wypowiedzieć w dowolnym momencie.
Cugowski wiedział, że jego dawny kolega jest ciężko chory. W pewnym momencie doszło więc do spotkania, którego okoliczności miały pozostać w pamięci wokalisty na zawsze.
Nie była to wielka uroczystość. Nie było sceny, kamer ani publiczności.
Był szpital.
I dwóch ludzi, których historia była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać osobom obserwującym ich z zewnątrz.
Wcześniej ich relacje wielokrotnie były napięte. Jeden z pierwszych poważnych konfliktów miał pojawić się już w 1977 roku, zaledwie trzy lata po założeniu Budki Suflera. Później dochodziło do kolejnych nieporozumień. Z czasem różnice między muzykami stały się na tyle duże, że ich zawodowe drogi ponownie się rozeszły.
Budka Suflera zakończyła działalność w 2014 roku. Kilka lat później pojawiły się plany reaktywacji zespołu, ale już bez Krzysztofa Cugowskiego. Wtedy nikt nie mógł wiedzieć, że nadzieje na kolejne koncerty zderzą się z dramatyczną wiadomością o chorobie Lipki.
Artysta walczył o zdrowie, a jego bliscy byli świadomi, że sytuacja jest coraz trudniejsza.
Żona Romualda Lipki, Dorota, wspominała później moment, kiedy zaczęła podejrzewać, że z mężem dzieje się coś niedobrego. Zwróciła uwagę na zmianę wyglądu jego oczu. Kolejne dni przyniosły potwierdzenie najgorszych obaw. Choroba nowotworowa spadła na rodzinę niespodziewanie i całkowicie zmieniła ich życie.
W tym samym czasie wokół muzyka nadal pozostawała jego twórczość. Piosenki, które stworzył, żyły własnym życiem. Kolejne pokolenia słuchały utworów Lipki, często nie zdając sobie nawet sprawy, jak wiele emocji i pracy kryło się za ich powstaniem.
A potem nadszedł luty 2020 roku.
Dla polskiej muzyki był to bardzo smutny moment. Romuald Lipko odszedł po walce z chorobą. Miał 69 lat.
Wiadomość o jego śmierci poruszyła środowisko muzyczne i fanów Budki Suflera. Wspomnienia zaczęły pojawiać się niemal natychmiast. Wśród osób, które zabrały głos, był również Krzysztof Cugowski.
Na jego profilu pojawiło się czarno-białe zdjęcie Lipki. Pod fotografią znalazły się krótkie słowa skierowane do zmarłego przyjaciela.
Nie było długiego wywodu. Nie było rozliczania przeszłości.
Było pożegnanie.
Dla wielu osób najważniejsze okazało się jednak nie to, co Cugowski napisał po śmierci Lipki, ale to, co wydarzyło się jeszcze wcześniej.
Bo zanim pojawiło się czarno-białe zdjęcie, zanim padły publiczne słowa pożegnania, doszło do ich ostatniego spotkania.
Cugowski opowiadał, że odwiedził Romualda Lipkę w szpitalu we wtorek, krótko przed jego śmiercią. Spotkanie miało nastąpić z inicjatywy samego Lipki. Kompozytor leżał już w szpitalnym łóżku.
To był moment, w którym obaj mieli świadomość powagi sytuacji.
I właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego przez lata nie udało się dokonać podczas wielu wcześniejszych rozmów.
Panowie się pogodzili.
Cugowski wspominał później, że pożegnali się i zakończyli dawny konflikt. Te kilka chwil w szpitalu nabrało po śmierci Lipki szczególnego znaczenia. Wszystkie wcześniejsze spory, różnice zdań i trudne momenty zostały nagle zestawione z jednym prostym gestem — spotkaniem dwóch ludzi, którzy kiedyś wspólnie budowali muzyczną historię.
To właśnie dlatego ta historia tak mocno porusza.
Przez lata można mieć żal, można się różnić, można wybierać własne drogi. Czasami jednak przychodzi moment, w którym człowiek zaczyna patrzeć na wszystko inaczej.
W przypadku Lipki i Cugowskiego takim momentem była choroba.
Ich wspólna historia nie była idealna. Nie brakowało w niej konfliktów, a późniejsze wypowiedzi obu stron pokazywały, że przeszłość wciąż budziła emocje. Jednak w ostatnich dniach życia Lipki wydarzyło się coś, czego nie da się już cofnąć ani powtórzyć.
Spotkali się.
Porozmawiali.
I pożegnali się w zgodzie.
Dopiero po czasie można było zrozumieć, jak ważna była ta chwila. Krzysztof Cugowski nie miał już możliwości odbycia kolejnej rozmowy z wieloletnim kolegą z Budki Suflera. Romuald Lipko zmarł 6 lutego 2020 roku.
Pozostała muzyka, wspomnienia i setki piosenek, które nadal przypominają o jego niezwykłym talencie.
Pozostała również historia dwóch muzyków, których połączyła jedna z największych polskich grup muzycznych, a których drogi z czasem mocno się skomplikowały.
I właśnie dlatego najbardziej przejmujące w całej tej historii jest to, co wydarzyło się na samym końcu.
Kiedy Romuald Lipko leżał już w szpitalu i jego stan był bardzo poważny, to właśnie wtedy Krzysztof Cugowski przyjechał się z nim zobaczyć. Ich ostatnie spotkanie zakończyło się pojednaniem i pożegnaniem. Kilka dni później Romuald Lipko już nie żył.