„Kupuj pan trumnę” – mąż aktorki usłyszał te słowa po jej diagnozie. Hanna Bieluszko opowiedziała, przez co przeszła

zienność wygląda zupełnie inaczej. Znana polska aktorka przechodzi leczenie i długą rehabilitację po ciężkiej chorobie nowotworowej, która całkowicie zmieniła jej życie.

Wiosną 2026 roku środowisko teatralne poinformowało o poważnym stanie artystki i rozpoczęło zbiórkę pieniędzy na jej leczenie oraz rehabilitację. Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zaapelował o pomoc, podkreślając, że droga do odzyskania sił będzie długa i wymagająca.

Hanna Bieluszko jest dobrze znana polskiej publiczności. Przez lata występowała w teatrze, filmach i serialach. Widzowie pamiętają ją m.in. z „Seksmisji”, „M jak miłość” i „Barw szczęścia”, a także z przedstawień „Dziady”, „Lalka” czy „Zemsta”.

Za kulisami jej życia rozgrywała się jednak walka, o której przez długi czas wiedziało niewiele osób.

Wszystko zaczęło się od bólu

Jak wyznała sama aktorka, problemy zdrowotne zaczęły się kilka lat temu. W 2023 roku lekarze wykryli u niej raka jelita grubego. Początkowo Hanna nie informowała publicznie, z jakim dokładnie nowotworem się zmaga. Z czasem zdecydowała się opowiedzieć o swojej historii.

W jednym z wywiadów wspominała moment, kiedy wszystko wydarzyło się nagle.

Pojawił się potworny ból brzucha. Po wykonaniu tomografii lekarze zauważyli niepokojące zmiany, a aktorka trafiła do szpitala.

Później rozpoczęła się walka o zdrowie.

Bieluszko przeszła operację w obrębie jamy brzusznej. Konieczny był jednak kolejny zabieg. Pojawiła się również sepsa, co jeszcze bardziej skomplikowało jej sytuację.

W najtrudniejszych chwilach aktorka nie była sama. Towarzyszył jej mąż, który pozostawał przy niej niemal cały czas. Z Hiszpanii przyleciała również córka Hanny, aby być z mamą w tym niezwykle trudnym okresie.

Choroba zmieniła jej życie

Dla aktorki, której życie przez dziesięciolecia było związane ze sceną, choroba oznaczała ogromną zmianę.

Reżyserzy, próby, spektakle, plan filmowy i spotkania z publicznością zostały zastąpione leczeniem oraz rehabilitacją.

W krakowskim teatrze nie ukrywają, że bardzo chcą zobaczyć Hannę ponownie wśród swoich kolegów. Właśnie dlatego uruchomiono zbiórkę, która ma pomóc w pokryciu kosztów leczenia i rehabilitacji.

Z czasem aktorka zaczęła także mówić o tym, jak choroba wpłynęła na jej sposób patrzenia na życie.

Przyznała, że diagnoza na nowo ustawiła jej priorytety. Powrót do pracy i na scenę stał się jednym z jej najważniejszych celów.

Jednak najbardziej poruszające wyznanie dotyczyło chwili, w której jej rodzina usłyszała diagnozę.

„Urywa mi się film…”

W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” Hanna Bieluszko wróciła pamięcią do dnia, który na zawsze zmienił jej życie.

Opowiadała o nagłym, potwornym bólu brzucha. Po wykonaniu tomografii lekarze odkryli poważny problem. Aktorka wspominała, że później „urwał jej się film” i znalazła się w szpitalu.

Jej mąż następnego dnia próbował dowiedzieć się od lekarki, co dalej.

To właśnie wtedy miał usłyszeć słowa, które do dziś brzmią niezwykle mocno.

Jak relacjonowała aktorka, lekarka powiedziała, że rak jest rozsiany po całym organizmie i określiła sytuację jako paliatywną. Następnie padło zdanie: „Kupuj pan trumnę”.

Dziś Hanna Bieluszko opowiada o tym z perspektywy osoby, która mimo dramatycznego początku nadal walczy.

Po ciężkim leczeniu czeka ją długa rehabilitacja. Aktorka nie ukrywa jednak, że chce wrócić do normalnego życia, do teatru i do pracy.

I właśnie dlatego tak ważne stało się wsparcie jej rodziny, przyjaciół, kolegów oraz publiczności.

Hanna Bieluszko przeszła przez niezwykle trudny okres. Choroba odebrała jej dotychczasową codzienność, ale nie odebrała jej planów na przyszłość. Jej największym marzeniem pozostaje odzyskanie sił i powrót na scenę — tam, gdzie przez lata czuła się jak w domu.

Videos from internet