Kiedy George Clooney pojawił się publicznie na premierze broadwayowskiej w Nowym Jorku, kamery naturalnie zwróciły się w jego stronę. Ale to nie jego gwiazdorska moc wywołała największe poruszenie – to jego fryzura.
Gładszy, ciemniejszy i wyraźnie inny, Clooney wciąż wyglądał jak on sam, ale jakoś… nie do końca. Wypolerowany, napigmentowany styl wywołał natychmiastowe szepty: „Co on wyprawia?”
To nie był zwykły spacer po czerwonym dywanie. W wieku 63 lat Clooney oficjalnie zadebiutował na Broadwayu w Winter Garden Theatre, grając w teatralnej adaptacji „ Good Night, and Good Luck” , filmu, który współtworzył dwie dekady temu. Sama jego obecność sprawiła, że premiera stała się pełnoprawnym widowiskiem gwiazdorskim, ale to jego uderzający, nowy wizerunek stał się prawdziwym hitem.
Przez dekady Clooney był podziwiany za swój charakterystyczny styl „sól i pieprz” – kwintesencję „srebrnego lisa”. Tym razem jednak pojawił się z włosami znacznie ciemniejszymi niż zwykle, a internet błyskawicznie zalała fala opinii na jego temat.
Niektórzy fani chwalili tę zmianę, twierdząc, że dzięki niej wyglądał młodziej. „Właśnie odmłodził się o 20 lat” – skomentował jeden z wielbicieli. Inny dodał: „Wygląda niesamowicie”. Jednak nie wszyscy byli pod wrażeniem. Pojawiły się również głosy krytyki, w tym: „George zafarbował włosy i wygląda starzej” i „Wygląda tak staro z tymi farbowanymi włosami”. Inni sugerowali nawet, że nie jest w najlepszej formie.
To nie pierwszy raz, kiedy stylizacja Clooneya wywołała dyskusję w internecie, ale jego najnowsza transformacja na nowo rozpaliła debatę z nową intensywnością. Niezależnie od tego, czy ludzie ubolewali nad utratą siwych włosów, czy też cieszyli się z jego odmłodzonego wyglądu, jedno było jasne: Clooney wciąż wie, jak rozpalić dyskusję.
I choć jego debiut na Broadwayu z żoną Amal u boku był kamieniem milowym, to ostatecznie to jego włosy, a nie występ, skradły całą uwagę.
