Odebrali Tomaszowi Komendzie 18 lat życia. Prokuratura ujawniła, co stało się z osobami odpowiedzialnymi za jego skazanie

Historia Tomasza Komendy przez lata była symbolem одной из самых трагических судебных ошибок в Польше. Młody mężczyzna został skazany za zbrodnię, której nie popełnił, i spędził w więzieniu niemal połowę swojego dorosłego życia. Kiedy w 2018 roku wyszedł na wolność, rozpoczęła się walka o kolejną rzecz — o ustalenie, kto doprowadził do tego, że niewinny człowiek został skazany.

Po jego uniewinnieniu prokuratura rozpoczęła śledztwo dotyczące okoliczności, które doprowadziły do niesłusznego wyroku. Z czasem zaczęły pojawiać się informacje o kolejnych błędach, zaniedbaniach i działaniach, które mogły mieć wpływ na los Komendy. Jednak odpowiedź na pytanie, czy ktokolwiek poniesie za to odpowiedzialność, okazała się znacznie bardziej skomplikowana.

Tomasz Komenda został zatrzymany jako młody człowiek. W 2004 roku prawomocnie skazano go na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgorzaty K. Do zbrodni doszło podczas zabawy sylwestrowej w Miłoszycach w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 roku.

Komenda od początku nie przyznawał się do winy.

Mimo to kolejne decyzje organów ścigania i sądów sprawiły, że trafił za kratki.

Spędził tam 18 lat.

Dopiero w 2018 roku Sąd Najwyższy prawomocnie go uniewinnił. Wtedy stało się jasne, że człowiek, który przez tak długi czas był przedstawiany jako sprawca jednej z najgłośniejszych zbrodni, był niewinny.

Ale samo uniewinnienie nie mogło cofnąć czasu.

Nie mogło oddać mu młodości.

Nie mogło zwrócić lat spędzonych za murami więzienia.

Dlatego po odzyskaniu wolności rozpoczęła się kolejna niezwykle ważna część tej historii — próba ustalenia, dlaczego doszło do tak ogromnej pomyłki.

Śledczy analizowali działania policjantów, prokuratorów, biegłych i świadków. Z czasem okazało się, że nie chodziło o jeden błąd. Prokuratura wskazywała na wiele czynników, które mogły doprowadzić do niesłusznego skazania.

Jednym z nich było ukierunkowanie śledztwa przez świadków.

Kolejnym — niedopełnienie obowiązków przez policjantów.

Pojawiły się również pytania dotyczące rzetelności opinii przygotowywanych przez biegłych.

To właśnie ten obraz okazał się szczególnie niepokojący.

Bo jeśli niewinny człowiek trafia do więzienia na 18 lat, trudno mówić o pojedynczej pomyłce.

Musiał wydarzyć się cały ciąg zdarzeń.

Decyzji.

Błędnych ocen.

Zaniedbań.

I niewłaściwie zinterpretowanych dowodów.

Po uniewinnieniu Komenda sam wskazywał osoby, które jego zdaniem przyczyniły się do jego skazania. Na jego liście znajdowali się między innymi policjanci Bogusław R. i Zbigniew P., a także prokuratorzy Stanisław Ozimina i Tomasz F.

Nie wszystkie osoby mogły jednak zostać przesłuchane.

Jedna z kluczowych postaci, Stanisław Ozimina, zmarła przed zakończeniem postępowania. Według informacji przedstawionych wówczas przez naTemat prokurator ten w innej sprawie został prawomocnie skazany za przyjmowanie łapówek. W sprawie Komendy nie został jednak przesłuchany.

Jeszcze bardziej skomplikowana okazała się kwestia Doroty P., sąsiadki babci Tomasza Komendy.

Jej zeznania miały istotne znaczenie dla postępowania. Kobieta twierdziła, że rozpoznała Komendę na materiale programu „997”. Później pojawiły się poważne wątpliwości dotyczące tych zeznań.

Jednak również tutaj śledztwo napotkało przeszkodę, której nie można było już pokonać.

Dorota P. zmarła w czerwcu 2018 roku.

W rezultacie wątek dotyczący jej zeznań z 2017 roku został umorzony właśnie z powodu jej śmierci. Natomiast wcześniejsze zeznania z 2000 roku objęło przedawnienie.

I to właśnie słowo zaczęło pojawiać się w tej historii coraz częściej.

Przedawnienie.

Dla rodziny Komendy musiało ono brzmieć wyjątkowo boleśnie.

Bo choć po latach udało się udowodnić, że Tomasz był niewinny, nie oznaczało to automatycznie, że wszystkie osoby, których działania mogły mieć wpływ na jego skazanie, będą mogły odpowiedzieć za swoje decyzje.

Śledczy umorzyli również wątki dotyczące niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu oraz policjantów z komendy w Głogowie. Chodziło między innymi o pobieranie materiału porównawczego od Komendy i zabezpieczanie materiału dowodowego. Powodem ponownie było przedawnienie.

Kolejne postępowanie dotyczyło informacji, które mogły świadczyć o niewinności Tomasza.

Śledczy badali między innymi, czy nie doszło do zatajenia dowodów wskazujących na jego niewinność. Wśród nich znajdowały się informacje dotyczące braku śladu zapachowego oraz materiałów, które mogły wpływać na kierunek prowadzonego postępowania.

Ten wątek również został umorzony.

Tym razem przyczyną miał być brak wystarczających dowodów.

To jednak nie był koniec.

Badano także zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Pojawiły się informacje, że policjanci mieli znęcać się nad Komendą, aby doprowadzić do przyznania się do winy.

Również ten wątek został uznany za przedawniony.

Dla osoby, która przez 18 lat czekała na sprawiedliwość, taki finał poszczególnych postępowań musiał być szczególnie trudny do zaakceptowania.

Bo można odzyskać wolność.

Można otrzymać odszkodowanie.

Można usłyszeć oficjalne potwierdzenie swojej niewinności.

Ale nie można odzyskać 18 lat życia.

W 2021 roku sąd przyznał Tomaszowi Komendzie prawie 13 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania za niesłuszne pozbawienie wolności. Była to jedna z najwyższych kwot tego rodzaju w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sam Komenda podkreślał jednak, że żadna suma nie może wynagrodzić mu utraconych lat.

Pieniądze nie były więc dla niego odpowiedzią na wszystkie pytania.

Pozostawało jeszcze jedno.

Czy ktokolwiek poniesie odpowiedzialność?

I właśnie tutaj pojawiła się decyzja prokuratury, która wywołała ogromne emocje.

W kwietniu 2023 roku poinformowano, że wiele wątków śledztwa zostało już umorzonych. Prokuratura jednocześnie zaznaczała, że osoby, które mogły być odpowiedzialne za poszczególne nieprawidłowości, zostały ustalone.

Problem polegał na czymś innym.

Upływ czasu.

Śledczy musieli stosować przepisy obowiązujące w momencie, gdy dochodziło do badanych zdarzeń. W wielu przypadkach oznaczało to, że mimo ustalenia potencjalnie odpowiedzialnych osób nie można było już pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej.

Ale najważniejszy szczegół całej sprawy pojawił się dopiero na końcu.

Prokuratura nie zamknęła wówczas wszystkich drzwi.

Nadal badano inne wątki, między innymi dotyczące ewentualnego niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez prokuratorów oraz sędziów. Analizowano także kwestię znęcania się nad Tomaszem Komendą podczas jego pobytu w więzieniu.

Śledczy podkreślali wtedy, że nie można jeszcze przesądzić, iż za niesłuszne skazanie Komendy nikt nie poniesie odpowiedzialności.

To oznaczało, że mimo kolejnych umorzeń sprawa nie była wówczas całkowicie zakończona.

Pojawiła się więc nadzieja, że przynajmniej część odpowiedzialnych osób może jeszcze zostać rozliczona.

Los jednak napisał własny, tragiczny finał.

Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 roku po chorobie nowotworowej. Miał zaledwie 46 lat. Człowiek, który po 18 latach więzienia odzyskał wolność, nie dostał wystarczająco dużo czasu, by naprawdę z niej skorzystać.

I właśnie dlatego decyzje prokuratury zyskały jeszcze bardziej gorzki wymiar.

Człowiek, którego życie zostało zniszczone przez niesłuszne skazanie, nie doczekał pełnego finału wszystkich postępowań.

A kiedy dziś wraca się do dokumentów dotyczących jego sprawy, najbardziej uderza jedno.

Prokuratura wskazywała, że osoby odpowiedzialne za poszczególne działania zostały ustalone. Jednocześnie w wielu przypadkach prawo nie pozwalało już na ich ukaranie z powodu upływu czasu, śmierci podejrzanych albo braku wystarczających dowodów.

To właśnie jest najbardziej bolesny paradoks historii Tomasza Komendy.

Udało się udowodnić, że był niewinny. Udało się przywrócić mu wolność. Udało się przyznać mu wielomilionowe zadośćuczynienie. Ale odpowiedź na pytanie, kto dokładnie powinien odpowiedzieć za 18 lat odebranych mu przez system, okazała się znacznie trudniejsza.

I być może dlatego jego historia do dziś budzi tak ogromne emocje.

Bo Tomasz Komenda walczył o prawdę przez większą część swojego dorosłego życia.

Prawdę ostatecznie wygrał.

Sprawiedliwość — już nie zdążyła nadejść w pełnym wymiarze.

Videos from internet