Marianna Schreiber doskonale wie, jak wywołać ogólnokrajową dyskusję, jednak tym razem granica dzieląca medialny szum od czystego skandalu została bezpowrotnie przekroczona. Celebrytka, która niedawno świętowała wielki powrót na szklany ekran z własnym programem w telewizji wPolsce24 po dramatycznym wyrzuceniu z wojska, pojawiła się jako gość w jednym z popularnych programów śniadaniowych. Choć jej obecność w studiu miała być okazją do rozmowy o nowych wyzwaniach zawodowych i macierzyństwie, wizyta ta zakończyła się absolutną katastrofą wizerunkową. W sieci rozpętało się prawdziwe piekło, a zszokowani widzowie nie szczędzą celebrytce wyjątkowo ostrych słów, pisząc wprost: „Szkoda tylko tego biednego dziecka!”.
Wszystko za sprawą niezwykle kontrowersyjnego zachowania Marianny Schreiber przed kamerami oraz sposobu, w jaki postanowiła zaprezentować swoje relacje z córką w programie na żywo. Zdaniem oburzonych widzów, celebrytka po raz kolejny bezwzględnie wykorzystała prywatność swojego dziecka do budowania własnego, medialnego wizerunku i robienia taniego show na oczach milionów Polaków. Internauci natychmiast wychwycili sztuczność, napiętą atmosferę w studiu oraz widoczny dyskomfort dziewczynki, która stała się mimowolnym elementem promocyjnej machiny swojej znanej mamy. Krytycy zarzucają Schreiber skrajny egoizm i brak wyobraźni, podkreślając, że wciąganie małoletniej córki w brutalny świat show-biznesu i internetowego hejtu może mieć dla niej opłakane skutki.
Fani śniadaniówki dosłownie zalali oficjalne profile stacji tysiącami wściekłych komentarzy, domagając się od produkcji zaprzestania promowania osób, które ich zdaniem żerują na emocjach najmłodszych. W kuluarach telewizyjnych szeptano, że wizyta Marianny miała przynieść programowi rekordową oglądalność, jednak nikt nie spodziewał się tak potężnej, negatywnej fali zwrotnej. Sama zainteresowana, która wielokrotnie udowadniała, że nie boi się iść na wojnę z opinią publiczną, próbuje bronić swojego występu, twierdząc, że pokazuje jedynie prawdziwe, nieskażone fałszem macierzyństwo. Te tłumaczenia zdają się jednak trafiać w próżnię, a wizerunek Schreiber jako troskliwej mamy legł w gruzach.

Ta bezprecedensowa burza po raz kolejny stawia na ostrzu noża pytanie o granice prywatności dzieci celebrytów w polskich mediach. Czy pogoń za lajkami, zasięgami i kolejnymi kontraktami reklamowymi rzeczywiście usprawiedliwia wystawianie najmłodszych na publiczny osąd? Widzowie nie mają wątpliwości, że Marianna Schreiber tym razem posunęła się o krok za daleko, a bolesne komentarze o „krzywdzie dziecka” będą ciągnąć się za nią przez bardzo długi czas.