Skolim zdradził, kto jest jego prawdziwym idolem. Jego słowa o Jezusie i życiu w obfitości mogą zaskoczyć wielu

Skolim od dawna jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci młodego polskiego show-biznesu. Jego muzyka bije rekordy popularności, kalendarz koncertowy pęka w szwach, a charakterystyczny wizerunek sprawił, że wokół artysty nieustannie pojawiają się nowe komentarze. Na scenie kojarzony jest przede wszystkim z energią, przebojami i bardzo wyrazistym stylem. Prywatnie pokazuje jednak zupełnie inną stronę swojej osobowości.

W jednym z ostatnich wywiadów artysta zdecydował się opowiedzieć o wartościach, które są dla niego naprawdę ważne. Nie ograniczył się przy tym do krótkiej deklaracji. Mówił o wierze, codziennej modlitwie, rodzinnych wartościach oraz o tym, jak patrzy na własne życie i sukces.

Jego słowa mogą być dla części osób zaskoczeniem, szczególnie jeśli znają Skolima przede wszystkim z jego scenicznego wizerunku.

Konrad Skolimowski, bo tak naprawdę nazywa się artysta, wielokrotnie podkreślał, że wiara jest ważną częścią jego życia. Tym razem również nie próbował tego ukrywać. W rozmowie opowiedział o domu rodzinnym i wartościach, w których był wychowywany. Wspominał między innymi dzieciństwo oraz udział w procesjach podczas Bożego Ciała.

Z czasem wiara miała stać się dla niego czymś znacznie bardziej osobistym.

Skolim przyznał, że kiedy miał około dwudziestu lat, zaczął zastanawiać się nad tym, kogo właściwie można uznać za autorytet. Jak sam opowiadał, rozważał różne możliwości. Mógł szukać wzoru wśród piłkarzy, aktorów czy muzyków. Ostatecznie jego odpowiedź okazała się zupełnie inna.

To właśnie tutaj padło zdanie, które szybko przyciągnęło uwagę.

Artysta powiedział, że jego idolem jest Jezus Chrystus. Nie chodziło jednak wyłącznie o religijną deklarację. Skolim wyjaśnił, że szczególnie ceni wartości związane z Dekalogiem oraz zasadę szacunku wobec drugiego człowieka.

W jego wypowiedzi pojawił się między innymi temat miłosierdzia, wybaczania i korzystania z życia. Artysta przyznał, że widzi w sobie jednocześnie potrzebę wybaczania oraz determinację, by czerpać z życia jak najwięcej.

I właśnie ten drugi element jego wypowiedzi może być dla wielu osób najbardziej interesujący.

Skolim nie przedstawia bowiem życia w kategoriach rezygnacji z ambicji czy sukcesu. Wręcz przeciwnie. W jego opinii samo pragnienie dostatniego życia nie jest czymś złym. To podejście może wydawać się szczególnie ciekawe w przypadku artysty, który w ostatnich latach odniósł ogromny sukces zawodowy.

Jego kariera nabrała bardzo szybkiego tempa. Popularność sprawiła, że Skolim zaczął pojawiać się na kolejnych koncertach w całej Polsce. W rozmowie pochwalił się również skalą swojej aktywności scenicznej.

Do połowy lipca miał już na koncie aż 485 koncertów.

Taka liczba robi wrażenie i pokazuje, jak intensywnie wygląda jego zawodowa codzienność. Dla wielu artystów byłby to wynik trudny do osiągnięcia nawet w znacznie dłuższym okresie. Skolim najwyraźniej nie zamierza jednak zwalniać.

Jednocześnie jego wypowiedź pokazuje, że za scenicznym wizerunkiem kryje się człowiek, który dużo myśli o tym, jak powinien żyć.

W rozmowie pojawił się również temat niebezpiecznej sytuacji na drodze, której artysta doświadczył podczas przemieszczania się między miejscowościami, gdzie miał występować. Skolim zastanawiał się, czy wydarzenie to mogło być pewnego rodzaju znakiem.

Skolim: "Jezus jest moim idolem". Artysta o wierze, wartościach i obfitości  - CGM.pl

Nie próbował przedstawiać tego jako pewnika. Raczej zastanawiał się, czy sytuacja mogła uchronić go przed czymś jeszcze poważniejszym. Właśnie w takim kontekście wspomniał o modlitwie, która — jak podkreśla — jest ważnym elementem jego codzienności.

To pokazuje, że religijność Skolima nie ogranicza się wyłącznie do publicznych deklaracji. Według jego własnych słów modlitwa jest częścią jego zwykłego dnia.

Artysta mówił również o rodzinie, choć tutaj zdecydowanie bardziej pilnuje swojej prywatności. Nie chciał szeroko opowiadać o ojcostwie. Zdradził jedynie, że jego synowie znają jego muzykę, śpiewają jego piosenki i dobrze się przy tym bawią.

To niewielki fragment, ale pokazuje, że mimo ogromnej popularności Skolim stara się zachować pewną granicę między życiem scenicznym a prywatnym.

I właśnie ta granica jest szczególnie interesująca.

Publiczność zna Skolima jako niezwykle energicznego wykonawcę, którego piosenki są obecne na imprezach i koncertach. Tymczasem sam artysta przedstawia siebie również jako człowieka mocno przywiązanego do tradycyjnych wartości i wiary.

Nie oznacza to jednak, że rezygnuje z ambicji.

Wręcz przeciwnie. Jego słowa o obfitości pokazują, że nie widzi sprzeczności między wiarą a pragnieniem sukcesu. Dla niego ważne jest zarówno przestrzeganie zasad, jak i korzystanie z możliwości, które daje życie.

Być może właśnie dlatego jego wypowiedź wzbudziła tak duże zainteresowanie.

Skolim nie próbował stworzyć kolejnego efektownego hasła na potrzeby scenicznego wizerunku. Opowiadał o rzeczach, które — jak wynika z jego słów — są obecne w jego codziennym życiu od dawna.

Najważniejszą część swojej wypowiedzi zostawił jednak niejako na sam koniec.

Okazało się, że kiedy przed laty szukał osoby, którą mógłby uznać za prawdziwy autorytet, nie wybrał żadnej gwiazdy muzyki, filmu ani sportu. Nie wskazał również celebryty, którego karierą mógłby się inspirować.

Jego odpowiedź była jednoznaczna: dla Skolima prawdziwym idolem jest Jezus Chrystus. Artysta podkreślił przy tym znaczenie Dekalogu, miłości do drugiego człowieka, miłosierdzia i wybaczania. Jednocześnie zaznaczył, że samo pragnienie życia w dostatku nie jest niczym złym. To właśnie połączenie wiary, ambicji i chęci korzystania z życia najlepiej pokazuje, jak Skolim sam definiuje swoje wartości.

Videos from internet