W chwili, gdy nagła eksplozja rozerwała jej rodzinny dom, życie Grace Owen zmieniło się na zawsze. To, co zaczęło się jako zwykły dzień, zakończyło się niewyobrażalną agonią, gdy palące płomienie ogarnęły jej ciało, parząc skórę w ciągu kilku sekund.
Jej ojciec, 54-letni John, uważał, że palnik w ich domu już się wypalił. Chcąc go napełnić, dolał płynu do zapalniczek – nieświadomy, że pod powierzchnią wciąż tli się słaby płomień. W chwili, gdy płyn zetknął się z żarem, wybuchł gwałtowny ogień, strzelając prosto w Grace.
Grace, pochodząca z Eskbank w Midlothian, wciąż żywo pamięta grozę tamtych sekund. „Leżałam na podłodze i myślałam: to już koniec – nic już nie będzie takie samo” – wspominała. Słyszała trzask palących się włosów i zobaczyła za sobą dziwną poświatę.

Kiedy dotarła do lustra w łazience, widok był druzgocący. Na jej skórze zaczęły już pojawiać się pęcherze. Brwi, rzęsy i grzywka zniknęły całkowicie. „Wyglądałam, jakbym została porażona prądem” – powiedziała.
Jej matka, 45-letnia Marie, zareagowała natychmiast, wciągając zszokowaną córkę pod zimny prysznic, gdy Grace tarzała się po podłodze, próbując ugasić płomienie. Pogotowie ratunkowe natychmiast przewiozło ją do szpitala St. John’s w Livingston w celu pilnego leczenia oparzeń.
„Zaledwie piętnaście minut wcześniej siedzieliśmy przy stole jak każda normalna rodzina” – powiedziała Grace. „A potem nagle lekarze zaczęli omawiać przeszczepy skóry”. Chociaż jej powrót do zdrowia postępuje, przyznaje, że trauma wciąż trwa. „Ciągle mam koszmary. Minie dużo czasu, zanim życie wróci do normy”.
Do wypadku, znanego jako „wybuch płomienia”, doszło, gdy etanol i tlen w butelce w kontakcie z ogniem wywołały reakcję wybuchową. Zdeterminowana, by uchronić innych przed podobnym losem, rodzina domaga się teraz surowszych przepisów dotyczących palników stołowych zasilanych etanolem, które, jak twierdzą, są zbyt niebezpieczne, by sprzedawać je bez ostrzeżenia lub nadzoru.