Dariusz Gnatowski przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Miliony widzów znały go jako Arnolda Boczka ze „Świata według Kiepskich”. Jego charakterystyczny wygląd, głos, sposób poruszania się i specyficzne poczucie humoru sprawiły, że serialowa postać na stałe zapisała się w pamięci publiczności.
Boczek miał przede wszystkim bawić. Pojawiał się obok Ferdka Kiepskiego i innych mieszkańców kamienicy, uczestnicząc w najbardziej absurdalnych sytuacjach. Widzowie przez lata oglądali go w kolejnych odcinkach i mogli mieć wrażenie, że aktor jest niemal nierozerwalnie związany ze swoim bohaterem.
Poza planem sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej.
Dariusz Gnatowski przez lata zmagał się z problemami zdrowotnymi. Sam aktor mówił publicznie o cukrzycy i o tym, że początkowo nie zdawał sobie sprawy z powagi choroby. Z czasem zaczął bardziej zwracać uwagę na swoje zdrowie. Zmienił sposób odżywiania, zaczął się ruszać i udało mu się znacznie schudnąć.
Dla wielu osób mogło się wydawać, że najtrudniejszy okres ma już za sobą.
Gnatowski nie tylko próbował poprawić własną kondycję. Angażował się również w działalność mającą zwiększać świadomość na temat cukrzycy. Własne doświadczenia wykorzystywał, aby zwracać uwagę na problemy osób zmagających się z tą chorobą.
Jego życie zawodowe również długo pozostawało aktywne.
Aktor występował w teatrze, filmach i serialach, ale to właśnie Arnold Boczek przyniósł mu największą popularność. Dla części widzów trudno było później wyobrazić sobie „Świat według Kiepskich” bez jego obecności.
Dlatego wiadomość z października 2020 roku była dla wielu osób ogromnym zaskoczeniem.
20 października pojawiła się informacja, że Dariusz Gnatowski nie żyje. Miał zaledwie 59 lat. Aktor zmarł w krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Dietla.
Początkowo informowano o zapaleniu płuc i ciężkiej niewydolności oddechowej. Później potwierdzono również zakażenie koronawirusem.
Wiadomość była tym trudniejsza do przyjęcia, że jeszcze niedługo wcześniej Gnatowski był kojarzony z kolejnymi planami zawodowymi. Jego serialowy bohater miał przecież nadal pojawiać się w historii „Świata według Kiepskich”.
Nagle wszystko się skończyło.
Po śmierci aktora twórcy serialu musieli zmierzyć się z pytaniem, co zrobić z postacią Arnolda Boczka. Bohater był tak mocno związany z Gnatowskim, że zastąpienie go innym aktorem wydawało się niemożliwe.
Ostatecznie Boczek jeszcze raz pojawił się na ekranie dzięki wykorzystaniu technologii deepfake. Był to sposób na pożegnanie postaci i jednocześnie oddanie hołdu aktorowi.
Dla fanów serialu ten moment miał szczególne znaczenie. Na ekranie ponownie zobaczyli bohatera, którego znali przez ponad dwie dekady, ale tym razem wiedzieli już, że człowieka, który go stworzył, nie ma wśród żyjących.
Pogrzeb odbył się 3 listopada 2020 roku na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie. Ze względu na pandemiczne ograniczenia pożegnanie miało kameralny charakter.
Z biegiem czasu zaczęły pojawiać się kolejne wspomnienia dotyczące aktora i jego choroby. Niektóre z nich pokazywały, jak poważna była sytuacja pod koniec jego życia.
Gnatowski przez lata starał się poprawić swoje zdrowie. Schudł około 25 kilogramów i podejmował aktywność fizyczną. Mimo to cukrzyca oraz związane z nią problemy pozostawały częścią jego codzienności.
Szczególnie ważne były informacje dotyczące jego ostatnich dni.
Kiedy aktor zaczął źle się czuć, początkowo jego objawy miały przypominać zwykłe przeziębienie. Sytuacja szybko jednak się pogorszyła. Ostatecznie konieczna była hospitalizacja.
To właśnie wydarzenia po przyjęciu do szpitala należą do najbardziej przejmujących fragmentów tej historii.
Lekarz placówki, Marcin Mikos, mówił później, że Gnatowski trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Jego organizm był poważnie osłabiony, a problemy z oddychaniem były bardzo zaawansowane.
Lekarze rozpoczęli walkę o jego życie.
Niestety, mimo podjętych działań nie udało się go uratować.
Jak wynikało z późniejszych relacji, od momentu przyjęcia aktora do szpitala do jego śmierci minęło zaledwie kilka godzin. Personel medyczny prowadził długą akcję reanimacyjną, jednak stan Gnatowskiego był już niezwykle poważny.
Ta informacja szczególnie mocno zmieniła sposób, w jaki wielu fanów zaczęło wspominać jego odejście.
Dariusz Gnatowski przez większość swojej kariery kojarzył się z humorem. Jego zadaniem było rozśmieszać widzów, nawet wtedy, gdy scenariusz przedstawiał codzienne problemy w mocno przerysowany sposób.

Tymczasem prywatnie mierzył się z chorobą i próbował zmienić swoje życie.
Schudł, zaczął bardziej dbać o dietę i aktywność fizyczną, a także angażował się w działania dotyczące cukrzycy. Nie był więc jedynie aktorem znanym z jednej komediowej roli. Był człowiekiem, który przez lata próbował radzić sobie z problemami zdrowotnymi.
Najbardziej przejmujący szczegół dotyczący jego śmierci został jednak ujawniony dopiero później.
Dariusz Gnatowski miał zaledwie 59 lat, kiedy trafił do krakowskiego szpitala. Jego stan był już wtedy bardzo ciężki, a po przyjęciu rozpoczęła się walka o jego życie. Lekarze przez długi czas próbowali go uratować, ale aktor zmarł zaledwie kilka godzin później.
Dziś, gdy w telewizji pojawiają się kolejne powtórki „Świata według Kiepskich”, widzowie ponownie mogą zobaczyć Arnolda Boczka. Na ekranie wciąż jest pełen charakterystycznego humoru i energii.
Za tą postacią kryje się jednak wspomnienie aktora, który odszedł zdecydowanie za wcześnie.
Dariusz Gnatowski pozostawił po sobie dziesiątki ról, ale dla ogromnej części Polaków na zawsze pozostanie Boczkiem. Postacią, która miała rozśmieszać miliony.
I być może właśnie dlatego jego historia do dziś budzi tak silne emocje — bo człowiek, którego Polacy przez lata oglądali przede wszystkim w komediowych scenach, w ostatnich godzinach życia znalazł się w sytuacji, w której lekarze walczyli o jego życie.