Adrian Szymaniak wciąż zbiera na leczenie. Ogromna suma już na koncie, ale przed nim kolejne trudne wyzwanie

Adrian Szymaniak od miesięcy walczy o zdrowie, a jego historia poruszyła tysiące osób. Uczestnik trzeciej edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia” zyskał popularność nie tylko dzięki telewizji. Widzowie zapamiętali go przede wszystkim jako człowieka, który razem z Anitą Szydłowską stworzył prawdziwy związek. Para po zakończeniu programu pozostała razem, założyła rodzinę i przez lata była przykładem tego, że telewizyjny eksperyment może zakończyć się szczęśliwie.

W 2025 r. ich życie nagle całkowicie się zmieniło.

Adrian zaczął zmagać się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Badania przyniosły diagnozę, której nikt się nie spodziewał. Mężczyzna dowiedział się, że ma glejaka IV stopnia — jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Od tego momentu jego codzienność została podporządkowana leczeniu, badaniom i kolejnym konsultacjom.

Adrian nie zamierzał jednak przechodzić przez wszystko w ciszy. Wraz z bliskimi zdecydował się opowiedzieć o swojej sytuacji i zwrócić się do internautów o pomoc. Koszty terapii okazały się bowiem ogromne, a rodzina musiała rozpocząć zbiórkę pieniędzy.

Początkowo nikt nie wiedział, jak szybko zareagują ludzie.

Okazało się, że odzew był ogromny.

Zbiórka szybko nabrała rozpędu

Informacja o chorobie Adriana poruszyła osoby, które pamiętały go z programu, ale również wielu internautów, którzy wcześniej nie mieli z nim żadnego kontaktu.

Kolejne wpłaty zaczęły pojawiać się na koncie zbiórki. Do akcji dołączały osoby prywatne, a także ludzie znani ze świata sportu i show-biznesu.

W pewnym momencie kwota zaczęła rosnąć w tempie, którego rodzina prawdopodobnie sama się nie spodziewała.

Jednocześnie potrzeby związane z leczeniem nie znikały.

Wcześniej Anita Szydłowska wyjaśniała, że dostępne w ramach publicznego systemu leczenie ma swoje ograniczenia, natomiast część terapii, które mogą być potrzebne Adrianowi, wiąże się z bardzo wysokimi kosztami. Według wcześniejszych informacji samo rozpoczęcie określonej terapii wymagało około 240 tys. zł, a późniejsze miesięczne wydatki mogły sięgać około 120 tys. zł.

To pokazuje skalę problemu.

Nawet ogromna suma zgromadzona na internetowej zbiórce nie oznaczała więc, że rodzina może przestać się martwić o przyszłość.

Leczenie jest procesem długotrwałym, a sytuacja Adriana pozostaje zmienna.

Pomoc przyszła z wielu stron

Jedną z osób, które zaangażowały się w pomoc, był znany sędzia piłkarski Szymon Marciniak. Przekazał podpisaną piłkę, która miała trafić na licytację, a dochód z niej przeznaczono na wsparcie leczenia Adriana.

To był tylko jeden z wielu gestów solidarności.

Rodzina wielokrotnie dziękowała wszystkim, którzy wpłacali pieniądze, udostępniali informacje o zbiórce albo pomagali w inny sposób.

W pewnym momencie na koncie pojawiła się kwota liczona już w milionach złotych.

I właśnie wtedy mogło się wydawać, że najważniejszy cel został osiągnięty.

Ale Adrian i jego bliscy wiedzieli, że walka jeszcze się nie skończyła.

Leczenie nie przebiegało zgodnie z wcześniejszym planem

W lipcu 2026 r. Adrian przekazał kolejną trudną wiadomość.

Dotychczas stosowana terapia przestała przynosić oczekiwane rezultaty. Jak wyjaśnił, guz uodpornił się na przyjmowany lek. W tej sytuacji lekarze musieli rozważyć zmianę strategii leczenia. Adrian poinformował, że planowane jest zastosowanie innej chemioterapii podawanej we wlewach oraz dodatkowego leku.

Dla rodziny oznaczało to kolejne wyzwanie.

Nie tylko medyczne.

Również finansowe.

Każda zmiana terapii może oznaczać nowe wydatki, a w przypadku kosztownego leczenia onkologicznego zapas zgromadzonych środków może szybko się zmniejszać.

Dlatego zbiórka nadal pozostaje aktywna.

Miliony złotych nie oznaczają końca zbiórki

W dniu publikacji materiału Plejady, czyli 15 lipca 2026 r., na koncie zbiórki znajdowało się około 2,5 mln zł.

To ogromna suma.

Pokazuje, jak wiele osób zdecydowało się wesprzeć Adriana.

Jednocześnie celem zbiórki pozostaje 3 mln zł, a rodzina nadal prosi o pomoc. Wcześniejsze informacje wskazywały, że środki mają zostać przeznaczone na kosztowne leczenie oraz kolejne etapy walki z chorobą.

Do osiągnięcia celu brakuje więc kilkuset tysięcy złotych.

I właśnie dlatego, mimo zgromadzenia tak dużej kwoty, zbiórka się nie zakończyła.

Dla osoby patrzącej z boku 2,5 mln zł może wydawać się sumą niewyobrażalną.

Dla rodziny Adriana jest to przede wszystkim możliwość kontynuowania leczenia.

Za każdą wpłatą stoi konkretna historia

Wśród osób wpłacających pieniądze znalazły się zarówno osoby przekazujące niewielkie kwoty, jak i darczyńcy, którzy zdecydowali się na bardzo duże wpłaty.

Wcześniej informowano między innymi o wpłacie w wysokości 6600 zł, która była wówczas najwyższą pojedynczą wpłatą odnotowaną na zbiórce.

Takich historii było jednak znacznie więcej.

Niektóre osoby wpłacały pieniądze anonimowo.

Inne udostępniały zbiórkę znajomym.

Jeszcze inni organizowali dodatkowe akcje pomocowe.

Dzięki temu kwota stopniowo rosła.

Rodzina Adriana mogła zobaczyć, że nie jest sama.

Anita pozostaje przy mężu

W tej historii szczególne miejsce zajmuje Anita Szydłowska.

Poznali się podczas „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Ich relacja okazała się jednym z najbardziej udanych związków powstałych dzięki programowi. Po zakończeniu emisji nie rozstali się, lecz zaczęli wspólne życie poza kamerami.

Dziś Anita towarzyszy Adrianowi w zupełnie innej rzeczywistości.

Jest przy nim podczas leczenia, informuje obserwatorów o sytuacji i pomaga w organizacji wsparcia.

Wcześniej również apelowała do internautów, aby ostrożnie podchodzili do nieautoryzowanych zbiórek i korzystali wyłącznie z właściwych kanałów pomocy.

Para nie ukrywa, że sytuacja jest trudna.

Jednocześnie starają się wykorzystywać każdą dostępną możliwość.

Adrian nie zamierza się poddać

Mimo kolejnych problemów Adrian nadal mówi o leczeniu i przyszłości.

Kiedy okazało się, że dotychczasowa terapia przestała działać, nie ukrywał rozczarowania. Jednocześnie przekazał, że lekarze mają przygotowany kolejny plan.

To właśnie dlatego zbiórka jest nadal potrzebna.

Nie chodzi o jeden konkretny wydatek.

Chodzi o możliwość finansowania kolejnych etapów terapii.

A te mogą być bardzo kosztowne.

Rodzina musi więc jednocześnie mierzyć się z niepewnością dotyczącą zdrowia oraz ogromnym obciążeniem finansowym.

Kwota robi wrażenie, ale cel nadal nie został osiągnięty

Historia Adriana pokazuje, jak szybko internetowa społeczność może zjednoczyć się wokół jednej osoby.

Jeszcze niedawno zbiórka dopiero się rozpoczynała.

Potem przekroczono kolejne granice.

Milion.

Dwa miliony.

Następnie 2,5 mln zł.

Każda z tych kwot była dla rodziny ważnym sygnałem, że ludzie chcą pomóc.

Ale choroba nie zatrzymuje się dlatego, że udało się zebrać dużą sumę.

Terapia musi być kontynuowana, a sytuacja może zmieniać się z tygodnia na tydzień.

Dlatego Adrian wraz z rodziną nadal liczy na wsparcie.

Najważniejsza informacja pojawia się dopiero na końcu

I właśnie tutaj znajduje się szczegół, który najlepiej pokazuje, dlaczego zbiórka wciąż trwa.

Na dzień 15 lipca 2026 r. udało się zebrać około 2,5 mln zł, ale celem pozostaje 3 mln zł. Zbiórka nadal jest aktywna, a pieniądze mają pomóc w finansowaniu dalszego leczenia Adriana.

To oznacza, że mimo ogromnego wsparcia nadal brakuje około 500 tys. zł do zakładanego celu.

A jednocześnie sytuacja medyczna Adriana stała się bardziej skomplikowana.

W lipcu przekazał, że guz uodpornił się na stosowaną dotychczas terapię i konieczne jest przejście na inny sposób leczenia.

Dlatego 2,5 mln zł nie jest dla niego końcem drogi.

To kolejny etap.

Kolejna szansa.

I przede wszystkim dowód na to, że przez cały ten trudny czas wokół Adriana i jego rodziny zgromadziła się ogromna grupa ludzi gotowych pomagać.

Zbiórka trwa, a rodzina nadal walczy o możliwość kontynuowania terapii.

Videos from internet