Michał Wiśniewski, lider kultowej grupy Ich Troje, od lat jest postacią, która budzi w Polsce skrajne emocje, jednak to jego życie uczuciowe wzbudza większe zainteresowanie niż kolejne muzyczne przeboje. Artysta, który przed ołtarzem stawał aż pięciokrotnie, w końcu postanowił zmierzyć się z pytaniem, które od dekad zadaje sobie cała Polska: dlaczego jedna kobieta to dla niego za mało i co pcha go do kolejnych małżeństw? Piosenkarz, znany ze swojej szczerości graniczącej z ekshibicjonizmem, nie bawił się w dyplomację. W szczerej rozmowie wyznał, że każda z jego decyzji o ślubie była podyktowana potrzebą stabilizacji, której desperacko szukał, mimo że jego wizerunek sceniczny sugerował coś zupełnie innego.
Wokalista o ognistych włosach przyznał, że mechanizm jego licznych związków był prosty, choć dla wielu niezrozumiały. Michał Wiśniewski podkreślił, że nie potrafi żyć w „półśrodkach” i jeśli się zakochuje, chce to przypieczętować oficjalnym dokumentem. Gwiazdor odniósł się do swoich poprzednich partnerek, zaznaczając, że za każdym razem wierzył, iż to właśnie ta jedyna, z którą zestarzeje się na tarasie ich wspólnego domu. Niestety, rzeczywistość w blasku fleszy okazywała się brutalna. Wyznał, że ogromna presja, problemy finansowe oraz jego własny, trudny charakter sprawiały, że domowe ognisko gasło szybciej, niż się rozpalało. Każdy rozwód był dla niego osobistą porażką, o której media rozpisywały się z okrutną satysfakcją, nie widząc w nim zranionego człowieka, a jedynie bohatera tabloidów.

Michał Wiśniewski zdradził również, że jego podejście do małżeństwa wynika z dzieciństwa, w którym brakowało mu wzorca stabilnej rodziny. To właśnie ten deficyt sprawił, że jako dorosły mężczyzna z taką determinacją próbował tworzyć kolejne stadła. Przy obecnej żonie, Poli, artysta zdaje się jednak w końcu odnajdywać spokój, którego tak długo szukał. Wyjaśnił, że dopiero teraz zrozumiał błędy przeszłości i fakt, że ślub to nie tylko wielka feta i kamery, ale przede wszystkim żmudna praca nad relacją, gdy zgasną światła jupiterów. Pola, która stroni od show-biznesu, stała się dla niego kotwicą, pozwalając mu po raz pierwszy poczuć się bezpiecznie we własnym domu bez potrzeby szukania wrażeń na zewnątrz.
Artysta z nostalgią, ale i pewną dozą goryczy, podsumował swoje miłosne podboje. Zaznaczył, że nie żałuje żadnej z kobiet, które pojawiły się w jego życiu, bo każda z nich czegoś go nauczyła i dała mu wspaniałe dzieci. Jednak to obecny związek uważa za swój największy sukces, ponieważ buduje go na fundamentach dojrzałości, a nie tylko chwilowego zauroczenia. To wyznanie rzuca zupełnie nowe światło na postać lidera Ich Troje – człowieka, który pod maską skandalisty kryje ogromną potrzebę akceptacji i miłości, o którą musiał walczyć niemal całe swoje życie, często płacąc za to najwyższą cenę w postaci publicznego upokorzenia i kolejnych rozstań na oczach milionów widzów.