Wydarzenia podczas gali XTB KSW 114 w Radomiu miały być przede wszystkim świętem sportów walki, pełnym adrenaliny, dopingów i zapierających dech w piersiach pojedynków. Trybuny hali Radomskiego Centrum Sportu wypełniły się po brzegi fanami, którzy czekali na emocje w oktagonie, hulający doping i elektroniczną muzykę — ale to, co wydarzyło się poza samą klatką, przyciągnęło równie dużo uwagi i stało się tematem gorących debat w sieci.

Kulminacyjny moment tej gali miał miejsce nie podczas walki, lecz po jednej z nich. Jak ustalili świadkowie obecni na miejscu, legenda polskiego MMA — Mamed Khalidov — osobiście podjął decyzję o usunięciu z hali znanego biznesmena Marka Zimniaka, który siedział w pierwszym rzędzie. To nie był zwykły gość z publiczności — Zimniak to przedsiębiorca znany w kręgach luksusowych marek zegarków i organizator prestiżowych imprez z udziałem gwiazd show-biznesu.

Według relacji naocznych widzów Khalidov, który jest powszechnie traktowany jako autorytet w środowisku MMA i osoba dbająca o porządek podczas wydarzeń federacji, natychmiast zareagował, gdy tylko dostrzegł Zimniaka w pierwszym rzędzie. Scena wyglądała jak z filmowego dramatu — Khalidov podszedł do mężczyzny, spojrzał mu w oczy i bez zbędnych negocjacji rzucił ultimatum: „Masz 10 sekund na opuszczenie sali”. I naprawdę tak się stało.
Nie było żadnej próby mediacji ani dialogu. Decyzja Khalidova była błyskawiczna i ostra, a cały parkiet natychmiast zamilkł, kiedy przedsiębiorca zareagował na nakaz opuszczenia gali. „Atmosfera była jak na bombie” — relacjonowali świadkowie, którzy obserwowali to zdarzenie z niedowierzaniem.
Organizatorzy KSW nie wydali oficjalnego komunikatu w tej sprawie, więc szczegóły dotyczące tego, co konkretnie zrobił Zimniak, zanim doszło do interwencji Khalidova, pozostają niejasne. Jednak sam fakt, że legenda MMA postanowiła osobiście egzekwować porządek, pokazuje jak poważnie traktuje on zasady panujące na galach i jak mało toleruje chaos czy zachowania, które mogłyby odciągać uwagę od sportowej rywalizacji.
Cała sytuacja szybko obiegła internet i wzbudziła niemałe kontrowersje. Fani i komentatorzy spierają się, czy Khalidov przesadził z reakcją, czy też miał pełne prawo działać w ten sposób, broniąc prestiżu i profesjonalizmu wydarzenia. Jedno jest pewne — gala KSW 114 zapadnie w pamięć nie tylko dzięki pamiętnym walkom, ale też dzięki temu niespodziewanemu incydentowi, który stał się głównym tematem rozmów po całym wieczorze.
