Cały kraj zalała fala potężnego, niemal oczyszczającego wzruszenia po tym, jak ujawniono niezwykłe, skrywane dotąd przed światem materiały archiwalne z udziałem niezapomnianej gwiazdy. Anna Przybylska, której przedwczesne i tragiczne odejście na zawsze zostawiło bolesną pustkę w sercach milionów Polaków, znów stała się centralną postacią za sprawą nadchodzącego filmu dokumentalnego o jej pełnym pasji życiu. W tę niezwykle intymną i bolesną podróż do przeszłości zabiera nas jej wieloletni, bliski przyjaciel z planu kultowego serialu, Andrzej Piaseczny. Słynny wokalista, głęboko poruszony wspomnieniami o zmarłej aktorce, zdecydował się na nagranie wyjątkowego utworu zatytułowanego po prostu imieniem artystki, który promuje tę wyjątkową produkcję kinową. Zarówno chwytająca za serce piosenka, jak i towarzyszący jej oficjalny teledysk, z miejsca wywołały olbrzymią lawinę łez i emocji wśród internautów, stając się jednym z najbardziej poruszających wydarzeń w rodzimym show-biznesie.
Wspólna historia tej dwójki artystów zaczęła się wiele lat temu na planie telewizyjnego hitu, gdzie od pierwszej wspólnej minuty połączyła ich wyjątkowa, niezwykle trwała więź i niczym niezmącona przyjaźń. Muzyk doskonale pamięta tamte pełne magii chwile i to właśnie tamte wspomnienia stały się bezpośrednią inspiracją do stworzenia tekstu, który wprost rozrywa serce swoją autentycznością i tęsknotą. Celebryta wyznał, że pisząc te słowa, zamykał oczy i widział wszystko tak, jakby działo się to wczoraj, pragnąc utrwalić na zawsze obraz radosnej, pełnej życia i zjawiskowej kobiety, jaką była jego serialowa partnerka. Prawdziwym wstrząsem dla wszystkich okazał się jednak teledysk do tego utworu, w którym producenci zdecydowali się zaprezentować unikalne, niepublikowane dotąd nigdzie wcześniej prywatne nagrania z udziałem zmarłej aktorki, na których widać jej najczystszą, domową radość i codzienne chwile szczęścia.

Reakcja opinii publicznej na ten niezwykły hołd była natychmiastowa i przepełniona głębokim szacunkiem dla pamięci o gwieździe. Internauci w całym kraju nie kryją, że klip oraz słowa wyśpiewane przez piosenkarza dosłownie rozbiły ich emocjonalnie na tysiące kawałków, przypominając o tym, jak ulotne i kruche bywa ludzkie życie. Ta poruszająca zapowiedź filmu dokumentalnego udowadnia, że pamięć o zjawiskowej aktorce jest wciąż żywa i niezwykle silna, a miłość, jaką darzyli ją fani oraz przyjaciele z branży, nigdy nie wygaśnie. Dla wokalisty ten projekt stał się czymś o wiele ważniejszym niż zwykłe zawodowe zadanie – to bolesne, ale i piękne pożegnanie z bratnią duszą, które bezlitośnie przypomina o wielkiej stracie, z jaką do dziś nie potrafią pogodzić się jej najbliżsi.