Maryla Rodowicz, niekwestionowana ikona polskiej piosenki, która od dekad króluje na scenie, właśnie poniosła najbardziej bolesną porażkę w swoim życiu prywatnym. Po wieloletniej, wyniszczającej batalii sądowej z byłym mężem, Andrzejem Dużyńskim, zapadł ostateczny wyrok, który brzmi dla gwiazdy jak najgorszy scenariusz. Sąd był nieubłagany: Maryla Rodowicz nie otrzyma od byłego partnera ani złotówki alimentów, o które tak zaciekle walczyła. To koniec złudzeń i ostateczne zamknięcie rozdziału, który kosztował artystkę mnóstwo nerwów, łez i publicznego prania brudów.
Dramat piosenkarki rozegrał się na oczach całej Polski. Maryla, przyzwyczajona do luksusu i statusu diwy, domagała się od Dużyńskiego ogromnych kwot, argumentując to drastycznym obniżeniem standardu życia po rozwodzie. Twierdziła, że utrzymanie jej ogromnej willi w Konstancinie oraz godne życie wymagają stałego wsparcia finansowego od byłego małżonka, który w trakcie trwania ich związku zgromadził potężny majątek. Sąd jednak wnikliwie przeanalizował sytuację finansową obu stron i uznał, że Rodowicz – jako wciąż aktywna zawodowo i świetnie zarabiająca gwiazda – jest w stanie utrzymać się samodzielnie. Wyrok jest prawomocny i nie podlega już żadnej apelacji, co oznacza, że Maryla musi pogodzić się z całkowitą klęską.
Atmosfera wokół procesu była gęsta od wzajemnych oskarżeń. Andrzej Dużyński konsekwentnie bronił swojego stanowiska, wyliczając przed sądem luksusy, jakimi otaczała się gwiazda, i wskazując, że ich drogi rozeszły się dawno temu. Każda rozprawa była dla Maryli ogromnym obciążeniem emocjonalnym – piosenkarka niejednokrotnie wychodziła z sali sądowej wyraźnie poruszona, unikając wzroku fotoreporterów. Mimo że na scenie zawsze emanuje niespożytą energią, w sądowej rzeczywistości musiała zmierzyć się z twardymi paragrafami, które tym razem nie stanęły po jej stronie.

Upokorzenie jest tym większe, że Rodowicz do końca wierzyła w swoją wygraną. Liczyła na to, że lata spędzone u boku biznesmena zostaną przeliczone na konkretną, comiesięczną rentę, która zapewni jej spokój na jesień życia. Decyzja sądu o „zerowych złotych” to cios w jej dumę i finanse, o których w ostatnim czasie mówiła z dużą dozą niepokoju, wspominając o wysokich kosztach eksploatacji swojego luksusowego domu. Teraz gwiazda musi zacisnąć pasa lub jeszcze intensywniej ruszyć w trasy koncertowe, by sfinansować swoje dotychczasowe życie bez pomocy byłego męża.
To definitywne zakończenie najgłośniejszego rozwodu ostatniej dekady w polskim show-biznesie pozostawia Marylę Rodowicz w trudnym położeniu. Choć fani wciąż ją kochają i zapełniają sale koncertowe, artystka straciła poczucie finansowego bezpieczeństwa, o które tak długo walczyła przed obliczem Temidy. Wyrok ten stanie się zapewne przestrogą dla innych celebrytów, pokazując, że w sądzie sława i status gwiazdy nie zawsze idą w parze z korzystnym rozstrzygnięciem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą ogromne pieniądze i zranione ambicje.