Sandra Kubicka pokazała się cała w bandażach po blefaroplastyce. Dopiero później zdradziła, co naprawdę zrobiono podczas zabiegu

Sandra Kubicka od pewnego czasu otwarcie mówiła swoim obserwatorom, że rozważa operację powiek. Nie ukrywała, że decyzja była dla niej bardzo osobista, a temat wyglądu od lat miał dla niej duże znaczenie. Modelka i influencerka pracuje przed kamerą od bardzo młodego wieku, dlatego wygląd twarzy jest dla niej również częścią życia zawodowego. Kiedy w końcu nadszedł dzień zabiegu, emocje okazały się tak silne, że przed wejściem na salę operacyjną nie potrafiła powstrzymać łez.

Kilka godzin później pokazała się fanom w zupełnie innym wydaniu. Na zdjęciach jej głowa była niemal cała owinięta bandażami. Mimo opatrunków Sandra nie próbowała ukrywać się przed obserwatorami. Przeciwnie — sama zdecydowała się pokazać, jak wygląda tuż po operacji i opowiedzieć o pierwszych wrażeniach.

Jeszcze przed zabiegiem przyznawała, że odczuwa jednocześnie strach, wzruszenie i pewnego rodzaju ulgę. Podkreślała, że nie jest to dla niej błaha decyzja. Jak tłumaczyła, od 13. roku życia pracuje twarzą i ciałem, dlatego kompleks dotyczący powiek był dla niej szczególnie ważny.

Nie chodziło więc o nagłą decyzję podjętą z dnia na dzień. Sandra wcześniej długo zastanawiała się nad zmianą. W swoich relacjach mówiła, że z wiekiem problem może stać się bardziej widoczny, a ona sama chce zdecydować o tym, co zmienia w swoim wyglądzie.

Tuż przed operacją emocje zaczęły jednak brać górę. Kubicka przyznała, że miała szkliste oczy i co chwilę ocierała łzy. Z jednej strony się bała, z drugiej czuła, że robi coś dla siebie. Ostatecznie zdecydowała się przejść przez zabieg.

Po operacji jej nastawienie było już zupełnie inne. Sandra relacjonowała, że sam zabieg przebiegł bardzo dobrze i — jak sama powiedziała — nic podczas niego nie czuła. Znacznie trudniejszy okazał się czas po operacji.

Kiedy pokazała się w bandażach, obserwatorzy mogli zobaczyć, że rekonwalescencja dopiero się rozpoczęła. Kubicka poinformowała, że musi jeszcze przez pewien czas nosić opatrunki, a po około tygodniu miała pojawić się w klinice na zdjęciu szwów.

W międzyczasie udała się również na krioterapię, której celem było schłodzenie okolic blizn. To właśnie podczas wizyty w klinice usłyszała od lekarki słowa, które bardzo ją ucieszyły. Według relacji Sandry lekarz miał pozytywnie ocenić efekt zabiegu już na tym etapie.

Wtedy jednak pojawił się szczegół, którego wcześniej wiele osób mogło się nie spodziewać.

Sandra wyjaśniła, że operacja nie ograniczyła się wyłącznie do prostego usunięcia nadmiaru skóry z powiek. Jak sama przekazała, podczas zabiegu zajęto się również innymi elementami w tej okolicy. Wspomniała o usunięciu przepuklin oraz tak zwanych poduszek tłuszczowych.

To właśnie dlatego, jak później tłumaczyła, cały proces okazał się bardziej rozległy, niż mogło się początkowo wydawać. W kolejnych dniach po zabiegu przyznała również, że rekonwalescencja była dla niej bardzo bolesna. Pokazała się jednak bez opatrunków i pozwoliła obserwatorom zobaczyć pierwsze efekty.

Nie oznaczało to jeszcze ostatecznego rezultatu. Sandra podkreślała, że powieki były mocno opuchnięte i ich wygląd będzie się jeszcze zmieniał. Potrzeba czasu, aby obrzęk ustąpił, a okolica poddana zabiegowi zaczęła wyglądać bardziej naturalnie.

Celebrytka zwróciła też uwagę, że zabieg był większy, niż część osób mogła przypuszczać. Dlatego pierwsze zdjęcia po operacji nie powinny być traktowane jako końcowy efekt. Proces gojenia wymaga cierpliwości, a wygląd twarzy może stopniowo się zmieniać.

Kubicka od początku starała się jednak mówić o całej sytuacji otwarcie. Nie ukrywała ani stresu przed operacją, ani bólu po niej. Pokazywała kolejne etapy, dzięki czemu jej obserwatorzy mogli zobaczyć, jak wygląda rekonwalescencja po takim zabiegu.

Ważne było również to, że Sandra zdecydowała się odpowiedzieć na pojawiające się pytania dotyczące zakresu operacji. W pewnym momencie wyjaśniła, że zabieg dotyczył wyłącznie górnych powiek. Tym samym odniosła się do informacji, jakoby operowane miały być również powieki dolne.

Dla niej cała sytuacja była jednak czymś więcej niż zmianą wyglądu. Przed operacją podkreślała, że od lat pracuje przed obiektywem i że właśnie dlatego problem dotyczący powiek był dla niej szczególnie osobisty. Chciała zrobić coś, co od dawna było jej kompleksem, przede wszystkim dla własnego komfortu.

Dzisiaj może już obserwować pierwsze rezultaty, choć na ostateczną ocenę jest jeszcze za wcześnie. Opuchlizna stopniowo powinna się zmniejszać, a blizny potrzebują czasu, aby się zagoić. Sama Sandra nie ukrywała, że początkowy etap nie należał do łatwych.

Najbardziej zaskakujące dla wielu obserwatorów okazało się jednak to, że pod bandażami krył się zabieg obejmujący więcej niż samo usunięcie nadmiaru skóry. Dopiero po operacji Kubicka zdradziła, że podczas procedury zajęto się także przepuklinami i poduszkami tłuszczowymi. To wyjaśnia, dlaczego rekonwalescencja była bardziej wymagająca, niż mogłoby się wydawać na podstawie wcześniejszych zapowiedzi.

Sandra nie ukrywa, że przed nią jeszcze okres oczekiwania na pełny efekt. Na razie zamiast prezentować gotową metamorfozę pokazuje swoim obserwatorom prawdziwy obraz pierwszych dni po zabiegu — bandaże, obrzęk, wizyty w klinice i stopniowe gojenie.

Sandra Kubicka RELACJONUJE chwile przed operacją powiek: "Co chwilę chodzę  i ryczę"

Jej historia pokazuje więc nie tylko samą zmianę wyglądu, ale również cały proces, który zwykle pozostaje niewidoczny. Od łez i stresu przed operacją, przez pierwsze godziny po zabiegu, aż po moment, w którym można już zacząć dostrzegać pierwsze efekty. Na ostateczny rezultat Sandra będzie musiała jeszcze poczekać, ale już teraz nie ukrywa przed fanami, jak wygląda droga do niego.

Videos from internet