Irena Santor w końcu powiedziała to wprost. Tej muzyki po prostu nie potrafi słuchać

Irena Santor od dekad należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Jej głos zna kilka pokoleń Polaków, a sama artystka przez lata stała się symbolem określonego rodzaju muzycznej elegancji. Nic więc dziwnego, że kiedy mówi o muzyce, jej słowa natychmiast przyciągają uwagę.

Tym razem nie chodziło jednak o wspomnienia z dawnych lat, wielkie koncerty ani o kolejną historię z czasów jej kariery. Podczas rozmowy artystka została zapytana o muzykę, której słucha. Początkowo wszystko wydawało się zupełnie niewinne. Santor opowiadała o tym, jak ważna jest dla niej muzyka i jak wiele może człowiekowi dać.

Z czasem rozmowa zaczęła jednak zmierzać w zupełnie innym kierunku.

Santor przyznała, że muzyka potrafi ją uskrzydlać. Dla niej nie jest wyłącznie tłem do codziennego życia. To coś znacznie ważniejszego — sztuka, emocje i sposób przeżywania świata. Właśnie dlatego uważa, że warto muzykę poznawać i rozumieć, zamiast traktować ją wyłącznie jako prostą rozrywkę.

I wtedy pojawił się temat, który najwyraźniej wzbudził w niej znacznie większe emocje.

Chodziło o gatunek, który od lat ma w Polsce ogromną publiczność. Jest obecny na weselach, festynach, imprezach rodzinnych i koncertach. Jedni kochają go właśnie za prostotę i łatwo wpadające w ucho melodie, inni traktują go przede wszystkim jako muzykę do zabawy.

Santor patrzy na niego zupełnie inaczej.

Przez większą część rozmowy artystka nie wymieniała konkretnej nazwy. Można było więc przypuszczać, że jej uwagi pozostaną ogólne. Jednak w pewnym momencie przestała owijać w bawełnę.

I właśnie wtedy padły słowa, których trudno było nie zapamiętać.

(…)

Najważniejsze odkrycie pojawia się dopiero pod koniec. Santor wyznała, że chodzi jej właśnie o disco polo. Nie tylko przyznała, że nie przepada za tym gatunkiem. Jej opinia była znacznie mocniejsza.

Powiedziała wprost, że nie cierpi disco polo.

Irena Santor przeszła operację - Super Express - wiadomości, polityka, sport

Na tym jednak nie poprzestała. Zakwestionowała również podejście do tworzenia muzyki, w którym bardzo prosta melodia miałaby wystarczyć, by jej autora nazywać kompozytorem. Swoje odczucia zobrazowała charakterystycznym „plum, plum, plum”, pokazując, jak odbiera tego rodzaju twórczość.

Dla fanów disco polo jej słowa mogą brzmieć wyjątkowo ostro. Dla samej Santor był to jednak przede wszystkim wyraz własnego gustu i podejścia do muzyki, które przez dziesięciolecia kariery pozostało niezmienne.

Irena Santor nie próbuje podobać się wszystkim. Po tylu latach na scenie nadal mówi dokładnie to, co myśli — nawet jeśli jej opinia może wywołać dyskusję.

Videos from internet