Dariusz Gnatowski przez lata walczył z chorobą. Jeździł na wózku i bał się o swoją nogę. Najtrudniejsze miało dopiero nadejść

Dariusz Gnatowski przez lata był dla widzów przede wszystkim Arnoldem Boczkiem ze „Świata według Kiepskich”. Jego charakterystyczny sposób bycia, poczucie humoru i niezwykła energia sprawiły, że szybko zdobył sympatię milionów Polaków. Na ekranie potrafił rozśmieszać nawet wtedy, gdy sam w życiu prywatnym mierzył się z problemami, o których publiczność często nie miała pojęcia.

Za popularną postacią serialowego Boczka kryła się bowiem historia człowieka, który przez wiele lat walczył o własne zdrowie.

Gnatowski zmagał się z cukrzycą typu 2. Choroba z czasem doprowadziła do poważnych powikłań. Aktor musiał zmienić sposób odżywiania, przyjmować leki, regularnie kontrolować stan zdrowia i nauczyć się funkcjonować z przewlekłą chorobą. Nie było to dla niego łatwe.

Sam przyznawał, że początkowo trudno było mu zaakceptować nową rzeczywistość.

Przez lata przyzwyczaił się do określonego stylu życia. Lubił dobre jedzenie, był aktywny zawodowo i miał wiele planów związanych z teatrem oraz telewizją. Nagle musiał podporządkować codzienność zaleceniom lekarzy.

Nie wystarczyło już powiedzieć sobie, że od jutra będzie żył zdrowiej.

Potrzebna była całkowita zmiana nawyków.

Aktor wspominał, że diagnoza była dla niego dużym wstrząsem. Nie wiedział wcześniej wystarczająco dużo o cukrzycy i nie zdawał sobie sprawy, jak poważne konsekwencje może przynieść zaniedbanie leczenia.

Co więcej, objawy przez długi czas nie wydawały mu się czymś alarmującym.

Gnatowski opowiadał, że pojawiało się między innymi wzmożone pragnienie i częste oddawanie moczu. Początkowo tłumaczył sobie te problemy zmęczeniem. Nie przypuszczał, że organizm wysyła mu sygnały, których nie powinien ignorować.

Przełom nastąpił niemal przypadkiem.

Aktor spotkał znajomego lekarza i wspomniał mu o swoich dolegliwościach. Lekarz zdecydował się od razu sprawdzić poziom cukru we krwi. Wynik był na tyle niepokojący, że Gnatowski został skierowany do szpitala.

Tam rozpoczęła się zupełnie nowa część jego życia.

Musiał nauczyć się choroby, która nie znikała po kilku dniach leczenia. Cukrzyca wymagała stałej kontroli i konsekwencji. Dla człowieka przyzwyczajonego do intensywnego życia zawodowego było to ogromne wyzwanie.

Z czasem pojawiły się również powikłania.

Jednym z najpoważniejszych problemów była tak zwana stopa cukrzycowa. Gnatowski miał również problemy ze wzrokiem związane z retinopatią. Choroba zaczęła więc wpływać na różne obszary jego życia.

W pewnym momencie sytuacja stała się naprawdę dramatyczna.

Aktor doznał kontuzji nogi, która wymagała długiego leczenia. Zerwanie ścięgna Achillesa dodatkowo skomplikowało jego sytuację. Z powodu cukrzycy rana długo się goiła, a zwykła kontuzja przestała być zwykłym urazem.

Gnatowski musiał na jakiś czas zrezygnować z części zawodowych obowiązków.

Dla aktora oznaczało to bardzo trudny okres.

Praca była przecież ważną częścią jego życia. Teatr, seriale, spotkania z publicznością — wszystko to nagle musiało zejść na dalszy plan.

Jeszcze trudniejsze było jednak to, że przestał normalnie chodzić.

Przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim. Sam później mówił, że było to dla niego niezwykle mocne doświadczenie. Nagle zaczął dostrzegać świat z zupełnie innej perspektywy.

Bariery, których wcześniej nie zauważał, stały się codziennością.

Schody, brak podjazdu, niedostosowane miejsca czy zwykłe przemieszczanie się po mieście przestały być drobiazgami. Gnatowski zobaczył, jak wiele problemów może mieć osoba, która nie może swobodnie chodzić.

Początkowo trudno było mu zaakceptować korzystanie z wózka.

Bał się.

Nie chciał myśleć o tym, że jego problemy z nogą mogą zakończyć się jeszcze poważniejszym scenariuszem. Jednak lekarze przekonywali go, że właśnie takie rozwiązanie może pomóc w leczeniu.

Aktor musiał więc pokonać nie tylko ograniczenia fizyczne, ale również własny wstyd.

W pewnym momencie zdecydował, że nie będzie siedział wyłącznie w domu. Zaczął wychodzić z wózkiem do miasta.

To był dla niego ważny krok.

Z czasem przestał przejmować się spojrzeniami innych ludzi. Uświadomił sobie, że choroba nie może całkowicie odebrać mu normalnego życia.

W trudnych momentach ogromne znaczenie miała jego rodzina.

Gnatowski był mężem Anny Wach i ojcem córki Julii. To właśnie żona i córka pomagały mu przejść przez okres, w którym jego stan psychiczny mocno się zmieniał. Aktor wspominał o chwilach zwątpienia i załamania, ale podkreślał, że najbliżsi nie pozwolili mu całkowicie się poddać.

Ich wsparcie miało znaczenie nie tylko emocjonalne.

Rodzina pomagała mu również zmienić styl życia.

Gnatowski zaczął bardziej uważać na to, co je. Z czasem udało mu się znacząco schudnąć. W zależności od okresu i źródła mówił o utracie około 15–25 kilogramów. Zmiana nie była łatwa, szczególnie że leczenie insuliną również mogło utrudniać redukcję masy ciała.

Aktor postanowił wykorzystać własne doświadczenia, aby pomagać innym.

Zaangażował się w działania edukacyjne dotyczące cukrzycy i współtworzył fundację „Wstańmy Razem. Aktywna Rehabilitacja”. Występował również w spektaklu „Słodki drań”, którego tematem było życie z cukrzycą. Chciał pokazywać, że z chorobą można funkcjonować, ale nie wolno jej lekceważyć.

To właśnie własne doświadczenia sprawiły, że zaczął mówić o chorobie znacznie odważniej.

Nie chciał straszyć ludzi.

Chciał ich ostrzegać.

Wiedział już bowiem, że cukrzyca może przez długi czas rozwijać się bez bardzo wyraźnych objawów, a jej konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż sama diagnoza.

Gnatowski sam przekonał się o tym na własnej skórze.

Miał problemy z nogą, przez pewien czas korzystał z wózka i znalazł się w sytuacji, w której przyszłość jego kończyny była niepewna.

Mimo wszystko udało mu się wrócić do pracy.

Dla aktora był to ogromny sukces. Dzięki leczeniu, rehabilitacji, pomocy specjalistów i wsparciu bliskich ponownie stanął na nogach. Wspominał, że szczególnie pomogli mu lekarz zajmujący się leczeniem ran oraz fizjoterapeuta.

Wydawało się więc, że najgorsze ma już za sobą.

Niestety, życie napisało kolejny, znacznie bardziej bolesny rozdział.

Gnatowski nadal zmagał się z cukrzycą i jej konsekwencjami, ale w 2020 roku jego stan nagle się pogorszył. Początkowo dolegliwości mogły przypominać infekcję. Aktor trafił jednak do szpitala z zapaleniem płuc i ciężką niewydolnością oddechową.

20 października 2020 roku zmarł w krakowskim Szpitalu im. Józefa Dietla. Miał zaledwie 59 lat. Później potwierdzono również zakażenie koronawirusem.

I dopiero po jego śmierci jeszcze wyraźniej widać, jak trudna była jego wieloletnia walka.

Najbardziej przejmujące jest to, że Gnatowski wcześniej był już blisko utraty nogi. Sam mówił, że groziła mu amputacja i że gdyby nie trafił na odpowiednich specjalistów, mógł skończyć z protezą. Przez pewien czas poruszał się na wózku, ale ostatecznie udało mu się uratować nogę i wrócić do pełnej aktywności zawodowej.

Nie była to jednak historia zakończona prostym happy endem.

Aktor jeszcze raz musiał zmierzyć się z poważnym zagrożeniem zdrowotnym. Tym razem jego organizm nie zdołał wygrać.

Dariusz Gnatowski odszedł 20 października 2020 roku, pozostawiając po sobie nie tylko dziesiątki ról, ale również historię człowieka, który własne dramatyczne doświadczenia próbował zamienić w pomoc dla innych.

Jego rodzina, przyjaciele i widzowie pożegnali go kilka tygodni później. Podczas pogrzebu obecni byli między innymi żona Anna i córka Julia. Rodzina poprosiła nawet, aby zamiast kwiatów wesprzeć finansowo osoby dotknięte pandemią oraz artystów znajdujących się w trudnej sytuacji.

Dziś serialowy Boczek wciąż pozostaje jedną z najbardziej pamiętnych postaci polskiej telewizji.

Ale za zabawnym bohaterem krył się człowiek, który przez lata walczył z chorobą, pokonał strach przed wózkiem, uratował nogę przed amputacją i próbował wykorzystać własne doświadczenia, aby ostrzec innych.

To właśnie ta część jego życia pokazuje, że jego historia była znacznie bardziej przejmująca, niż mogło się wydawać widzom oglądającym go na ekranie.

Videos from internet