Na leczenie Adriana Szymaniaka zebrano ponad 2,5 mln zł. Po jego śmierci wiadomo już, co stanie się z ogromną kwotą

Przez wiele miesięcy tysiące Polaków z ogromnym napięciem śledziło historię Adriana Szymaniaka. Uczestnik „Ślubu od pierwszego wejrzenia” nie ukrywał, że znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Choroba zmieniła jego życie, a kosztowne leczenie sprawiło, że wraz z żoną Anitą musieli zwrócić się o pomoc do innych.

Reakcja ludzi przerosła najśmielsze oczekiwania.

Zbiórka bardzo szybko zaczęła rosnąć. Początkowo potrzebna była ogromna suma na rozpoczęcie terapii, a później kolejne środki na jej kontynuowanie. W pewnym momencie w ciągu zaledwie jednej doby udało się zgromadzić ponad milion złotych. Ludzie wpłacali pieniądze, udostępniali informacje o zbiórce i zachęcali innych do przyłączenia się do akcji.

Adrian miał świadomość, że za każdą wpłatą stoi konkretna osoba. Dla jednych była to niewielka kwota, dla innych znacznie większa suma, ale wszystkie wpłaty łączył jeden cel — pomoc człowiekowi, który walczył o swoje życie.

Wraz z żoną próbował wykorzystać każdą dostępną możliwość. Pojawiały się informacje o kolejnych etapach leczenia, kosztach terapii i potrzebie dalszego finansowania. W akcję zaangażowały się także osoby publiczne. Pomoc zaoferował między innymi znany sędzia piłkarski Szymon Marciniak, który przekazał piłkę z podpisem na licytację.

Z czasem kwota na zbiórce stała się naprawdę imponująca.

Adrian potrzebował jednak nie tylko pieniędzy. Potrzebował czasu.

Jego walka z glejakiem IV stopnia była niezwykle trudna. Choroba wymagała intensywnego leczenia, a rodzina musiała mierzyć się nie tylko z ogromnymi emocjami, ale również z kosztami, których nie dało się łatwo pokryć z własnych środków.

Właśnie dlatego tak wiele osób postanowiło pomóc.

Historia Adriana była znana nie tylko osobom śledzącym program „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Jego los zainteresował także ludzi, którzy wcześniej w ogóle nie znali jego historii. W mediach społecznościowych pojawiały się apele o wsparcie, a kolejne osoby przekazywały informacje o zbiórce dalej.

Każda kolejna złotówka dawała rodzinie poczucie, że nie zostali sami.

Niestety, 5 września 2026 roku nadeszła wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć.

Adrian Szymaniak zmarł w wieku 39 lat.

Jego żona Anita Szydłowska przekazała informację o śmierci męża. Rodzina poprosiła o uszanowanie prywatności i możliwość spokojnego przeżywania żałoby. Pogrzeb miał charakter rodzinny i odbył się bez medialnego rozgłosu.

Po jego odejściu pojawiło się jednak pytanie, które bardzo szybko zaczęło interesować osoby wspierające zbiórkę.

Co stanie się z pieniędzmi?

Nie chodziło przecież o kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na stronie zbiórki zgromadzono ponad 2,5 mln zł. Była to suma, która miała pomóc Adrianowi w kontynuowaniu leczenia i dać mu możliwość walki z chorobą.

Wiele osób mogło więc zastanawiać się, jaka będzie przyszłość tych środków po jego śmierci.

Czy zostaną przeznaczone na inne cele?

Czy rodzina będzie mogła je wykorzystać?

A może pieniądze zostaną zwrócone osobom, które zdecydowały się pomóc?

W przypadku tak ogromnej zbiórki nie były to pytania bez znaczenia. Każda wpłata została przecież dokonana z konkretną intencją. Ludzie przekazywali pieniądze, ponieważ chcieli pomóc Adrianowi w walce z chorobą.

Rodzina stanęła więc przed niezwykle trudną sytuacją. Z jednej strony musiała zmierzyć się ze stratą ukochanego człowieka. Z drugiej — należało zdecydować, co zrobić ze środkami, które zostały zgromadzone dzięki ogromnemu zaangażowaniu tysięcy osób.

W tym momencie historia zbiórki mogła się zakończyć.

Okazało się jednak, że bliscy Adriana mieli zupełnie inny plan.

Na stronie zbiórki pojawiła się aktualizacja, w której rodzina podziękowała wszystkim za okazane wsparcie. To właśnie tam przekazano informację, która rzuciła nowe światło na przyszłość zgromadzonych pieniędzy.

Bliscy nie zamierzali zapomnieć o osobach, które pomogły Adrianowi.

Nie żyje Adrian Szymaniak, uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" - TVN24

Przeciwnie.

Postanowili, że środki mogą nadal służyć ludziom walczącym z nowotworami.

To szczególnie poruszujące, ponieważ pieniądze zostały zebrane w konkretnym celu — miały pomóc Adrianowi. Nie udało się jednak wykorzystać ich w sposób, na jaki wszyscy liczyli.

Rodzina zdecydowała więc, że dobro okazane Adrianowi może zostać przekazane dalej.

I właśnie tutaj kryje się najważniejsza część całej historii.

Bliscy poinformowali, że w ramach zebranych środków będą mogli również pomagać innym osobom chorym na nowotwory, które nadal mają szansę na wygraną z chorobą. Taka deklaracja znalazła się w aktualizacji zbiórki po śmierci Adriana.

Oznacza to, że miliony złotych, które Polacy wpłacali z myślą o jego leczeniu, nie mają po prostu zniknąć.

Mają otrzymać nowe znaczenie.

Dla rodziny Adriana z pewnością nie jest to łatwa decyzja. Każda złotówka przypomina przecież o człowieku, dla którego została zebrana. Jednocześnie dzięki niej możliwe może być wsparcie kolejnych rodzin znajdujących się w podobnej sytuacji.

Być może ktoś inny właśnie usłyszał trudną diagnozę.

Być może inna rodzina stoi przed koniecznością zebrania ogromnej kwoty na terapię.

Być może ktoś potrzebuje pieniędzy na leczenie, którego nie może sfinansować samodzielnie.

Właśnie takim osobom mają teraz pomóc środki zgromadzone podczas zbiórki Adriana.

To niezwykła zmiana znaczenia całej akcji. Początkowo chodziło o jednego człowieka i jego walkę. Dziś ta pomoc może zostać skierowana do wielu innych osób, które nadal mają przed sobą własną walkę.

Nie zmienia to faktu, że dla bliskich Adriana najważniejsza pozostaje ogromna strata.

Miał zaledwie 39 lat.

Zostawił żonę, dzieci, mamę i bliskich, którzy przez wiele miesięcy wierzyli, że leczenie pozwoli mu wrócić do normalnego życia. Tysiące osób również miały nadzieję, że historia zakończy się inaczej.

Dlatego wiadomość o jego śmierci była tak bolesna także dla osób, które nigdy nie spotkały go osobiście.

Śledzili jego historię, wpłacali pieniądze, udostępniali zbiórkę i czekali na kolejne dobre wiadomości.

Niestety, tej najważniejszej dobrej wiadomości nie udało się doczekać.

Pozostało jednak coś jeszcze.

Ogromna społeczna mobilizacja, która powstała wokół Adriana, może teraz pomóc kolejnym osobom. Dzięki decyzji jego bliskich pieniądze mają zostać wykorzystane tam, gdzie nadal istnieje możliwość walki o zdrowie i życie.

I właśnie dlatego historia ponad 2,5 mln zł zebranych dla Adriana nie kończy się wraz z jego odejściem.

Pieniądze mają zostać wykorzystane także na pomoc innym osobom chorym na nowotwory, które wciąż mają szansę na skuteczne leczenie.

To prawdopodobnie najważniejsza informacja dotycząca całej zbiórki.

Adrian nie otrzyma już tej drugiej szansy, o którą walczyła jego rodzina i tysiące darczyńców. Ale pomoc, którą otrzymał od ludzi, może dzięki tej decyzji zostać przekazana dalej.

W ten sposób z ogromnego bólu może narodzić się coś dobrego.

A pieniądze, które miały być dla Adriana nadzieją, mogą teraz stać się nadzieją dla kogoś, kto dopiero rozpoczyna swoją własną walkę.

Videos from internet