Michał Wiśniewski usłyszał wyrok i mógł trafić do więzienia. Po latach sprawa nagle przybrała nieoczekiwany obrót

Przez lata Michał Wiśniewski kojarzył się przede wszystkim z ogromną popularnością, zespołem Ich Troje, charakterystycznym wyglądem i życiem, które często nie schodziło z pierwszych stron gazet. Mało kto mógł jednak przypuszczać, że jedna decyzja finansowa sprzed lat doprowadzi artystę do wieloletniej batalii sądowej, a w pewnym momencie postawi pod znakiem zapytania jego wolność.

Historia sięga 2006 roku. To właśnie wtedy Michał Wiśniewski zaciągnął w SKOK Wołomin pożyczkę w wysokości 2,8 mln zł. Po latach sprawa stała się przedmiotem postępowania karnego. Prokuratura zarzucała artyście, że przy ubieganiu się o pieniądze przedstawił nierzetelne informacje dotyczące swoich dochodów.

Sprawa nie zakończyła się szybko. Proces ruszył dopiero w 2021 roku, a zainteresowanie mediów rosło wraz z kolejnymi etapami postępowania. Dla lidera Ich Troje była to wyjątkowo trudna sytuacja, ponieważ zarzuty dotyczyły wydarzeń sprzed wielu lat.

Wiśniewski od początku nie zgadzał się z oskarżeniami. Przekonywał, że nie dopuścił się przestępstwa i że nie miał zamiaru nikogo oszukać. W jego ocenie pieniądze nie zostały przez niego przywłaszczone, lecz zostały przeznaczone między innymi na inwestycje.

Artysta argumentował również, że 2006 rok był dla niego zawodowo dobrym okresem. Wtedy koncertował w Stanach Zjednoczonych i wydawał kolejne materiały muzyczne. Jego zdaniem sytuacja finansowa przedstawiała się inaczej, niż później oceniali ją śledczy.

Jednak sąd pierwszej instancji spojrzał na sprawę zupełnie inaczej.

30 października 2023 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał Michała Wiśniewskiego za winnego zarzucanych mu czynów. Wokalista został skazany na 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Oprócz tego sąd wymierzył mu 80 tys. zł grzywny oraz nakazał pokrycie kosztów postępowania. Wyrok nie był jednak prawomocny.

W tym momencie sytuacja zrobiła się naprawdę poważna.

Artysta, który przez lata występował przed wielotysięcznymi tłumami i należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów, stanął przed perspektywą odbycia kary więzienia. Sprawa, która dotyczyła pożyczki zaciągniętej niemal dwie dekady wcześniej, mogła mieć dla niego bardzo poważne konsekwencje.

Sąd pierwszej instancji uznał, że informacje przedstawione przy ubieganiu się o pożyczkę były nierzetelne. W uzasadnieniu zwracano uwagę na analizę deklaracji podatkowych oraz rzeczywiste dochody artysty. Według sądu nie pozwalały one na spłatę zobowiązania, którego miesięczna rata miała wynosić około 66 tys. zł.

To właśnie kwestia finansowych możliwości Wiśniewskiego stała się jednym z najważniejszych elementów całej sprawy.

Sąd pierwszej instancji uznał również, że sposób spłacania zobowiązania nie potwierdzał wersji przedstawianej przez oskarżonego. W uzasadnieniu pojawiło się stwierdzenie dotyczące tzw. rolowania pożyczki.

Michał Wiśniewski nie zamierzał jednak zaakceptować takiego rozstrzygnięcia. Jego obrońcy złożyli apelację, domagając się uniewinnienia. I właśnie wtedy rozpoczął się kolejny etap historii.

Czas mijał, a artysta wciąż czekał na ostateczne rozstrzygnięcie.

Sprawa była dodatkowo komplikowana przez kwestie proceduralne oraz kolejne wnioski dowodowe. Rozprawa apelacyjna została ostatecznie przesunięta na maj 2026 roku, a obrona przedstawiła nowe materiały.

Dla Wiśniewskiego był to moment niezwykle istotny. Po wielu latach od zaciągnięcia pożyczki miał wreszcie dowiedzieć się, czy wcześniejszy wyrok zostanie utrzymany.

W maju zapadła decyzja, na którą artysta czekał przez lata.

I tym razem sąd spojrzał na sprawę zupełnie inaczej niż sąd pierwszej instancji.

Sąd Apelacyjny w Warszawie uniewinnił Michała Wiśniewskiego. Uznał, że wcześniejsze rozstrzygnięcie było błędne, między innymi dlatego, że nie wykazano w sposób wystarczający oszustwa. Sąd zwrócił również uwagę na ocenę materiału dowodowego i ustalenia faktyczne.

To był przełom.

Po ogłoszeniu wyroku Wiśniewski nie krył emocji. Mówił, że po pięciu latach odzyskał wiarę w sprawiedliwość. Podkreślał również, że najbardziej cieszy się ze względu na rodzinę, ponieważ to ona również musiała przez lata żyć z konsekwencjami całej sytuacji.

Artysta mówił o straconym czasie i o tym, czego nie da się już odzyskać. Dla niego sprawa nie była wyłącznie postępowaniem sądowym. Przez lata towarzyszyła jego życiu i wpływała na jego rodzinę.

Najważniejsze było jednak to, że prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego oznaczał uniewinnienie.

W uzasadnieniu wskazano, że materiał dowodowy nie dawał wystarczających podstaw do przypisania artyście zarzucanych czynów. Sędzia Małgorzata Janicz zwróciła uwagę, że sąd pierwszej instancji w niektórych momentach opierał się na domniemaniach.

Tym samym historia, która przez lata wyglądała jak droga prowadząca Michała Wiśniewskiego prosto do więzienia, zakończyła się zupełnie inaczej.

Jest jednak jeszcze jeden szczegół, który sprawia, że ta historia nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

W sierpniu 2026 roku pojawiła się informacja, że Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga złożyła w Sądzie Najwyższym wniosek o kasację prawomocnego wyroku uniewinniającego. Prokuratorzy twierdzą, że w rozstrzygnięciu Sądu Apelacyjnego doszło do poważnych błędów proceduralnych.

Oznacza to, że mimo prawomocnego uniewinnienia historia nadal budzi emocje.

I właśnie ten fakt jest najważniejszym zwrotem całej opowieści.

Michał Wiśniewski nie trafił do więzienia. Choć w 2023 roku został nieprawomocnie skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności i 80 tys. zł grzywny, w maju 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie go uniewinnił. Sąd uznał, że nie wykazano przekonująco, iż artysta dopuścił się oszustwa. Teraz jednak prokuratura złożyła kasację do Sądu Najwyższego, więc mimo korzystnego prawomocnego wyroku sprawa ponownie znalazła się w centrum uwagi.

Po niemal dwóch dekadach od momentu zaciągnięcia pożyczki historia Michała Wiśniewskiego wciąż więc nie przestaje zaskakiwać. Najpierw był wyrok więzienia, później uniewinnienie, a teraz kolejny ruch prokuratury.

Jedno pozostaje jednak niezmienne: dla artysty była to jedna z najtrudniejszych batalii w jego życiu. I choć najważniejszy wyrok okazał się dla niego korzystny, ostatnie słowo w tej historii może jeszcze nie paść.

Videos from internet