„Powiedzieli, że nic mi nie jest”. Ostatni zwrot w historii Tomasza Jakubiaka wyszedł na jaw zbyt późno
Tomasz Jakubiak przez długi czas pozostawał dla widzów przede wszystkim uśmiechniętym kucharzem, pełnym energii jurorem „MasterChefa” i człowiekiem, który potrafił mówić o jedzeniu z wyjątkową pasją. Kiedy nagle zaczął bardzo szybko tracić na wadze, wiele osób zastanawiało się, co się dzieje. Początkowo można było pomyśleć, że zmienił styl życia, rozpoczął dietę albo po prostu więcej pracuje.
Prawda była jednak zupełnie inna.
Za zmianą jego wyglądu kryła się choroba, o której przez wiele miesięcy nie chciał mówić publicznie. Jakubiak przyznał później, że trudno było mu zaakceptować sytuację i powiedzieć bliskim oraz widzom, że jest poważnie chory. Nie chodziło tylko o strach przed diagnozą. Towarzyszyły mu również emocje, o których mówił z dużą szczerością.
Nie chciał, aby jego rodzina cierpiała razem z nim. Z czasem jednak zrozumiał, że nie może już ukrywać tego, z czym się mierzy.
Jesienią 2024 roku zdecydował się opowiedzieć o swojej sytuacji. W rozmowie z Dorotą Wellman ujawnił, że zdiagnozowano u niego bardzo rzadki i trudny do leczenia nowotwór. Dla wielu widzów był to moment, w którym nagle wszystkie wcześniejsze zdjęcia i informacje o jego wyglądzie zaczęły wyglądać zupełnie inaczej.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że początek tej historii wcale nie wyglądał jak zapowiedź tak poważnej choroby.
Pierwszym sygnałem były bóle brzucha. Objaw, który dla większości ludzi może oznaczać dziesiątki znacznie mniej groźnych problemów. Niestrawność, infekcja, stres, przejedzenie czy problemy związane z dietą — powodów może być wiele. W przypadku Jakubiaka początkowo również nie pojawiło się przekonanie, że za dolegliwościami może kryć się coś znacznie poważniejszego.
Jako kucharz miał dodatkowo szczególny kontakt z jedzeniem. Sam przyznawał, że próbował wielu potraw i mógł przypisywać dolegliwości właśnie temu.
Nie zignorował jednak problemu całkowicie. Szukał pomocy i wykonywał badania, które wcześniej wykonywał regularnie. Przeszedł między innymi gastroskopię i kolonoskopię. Trafił również na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co po czasie nabrało szczególnie bolesnego znaczenia.
Wykonano mu badania, w tym badania krwi, ale według jego własnej relacji nie znaleziono wówczas przyczyny problemu. Jakubiak usłyszał, że nic poważnego się nie dzieje, a jego bóle mogły mieć związek z antybiotykoterapią i brakiem odpowiedniego leku osłonowego.
Mógł więc wrócić do domu z przekonaniem, że sytuacja nie jest aż tak poważna.
Tymczasem ból nie zniknął.
Co więcej, z czasem zaczął pojawiać się również w okolicy kręgosłupa. To był moment, kiedy historia zaczęła przybierać zupełnie inny obrót.
Jakubiak miał szczęście w jednym szczególnym znaczeniu — jego teściowa nie pozwoliła mu poprzestać na wcześniejszych wynikach i przekonała go do wykonania rezonansu magnetycznego. To właśnie to badanie stało się punktem zwrotnym.
Dopiero wtedy lekarze zobaczyli znacznie poważniejszy obraz sytuacji.
Okazało się, że problem nie dotyczył zwykłych dolegliwości trawiennych. Choroba była już bardzo zaawansowana. Nowotwór, który rozpoczął się w obrębie jelit, zaatakował również kości miednicy i kręgosłup. Informacja ta całkowicie zmieniła perspektywę dalszej walki.
Tomasz Jakubiak nie zamierzał jednak się poddać.
Rozpoczęła się walka o czas, zdrowie i możliwość zastosowania kolejnych metod leczenia. Dzięki ogromnemu wsparciu ludzi, którzy śledzili jego historię, udało się zebrać środki na leczenie za granicą. W grudniu 2024 roku kucharz wyjechał do kliniki w Jerozolimie, gdzie miał otrzymać kolejną szansę.
Później poszukiwano pomocy również w Grecji.
Jakubiak do końca próbował wierzyć, że znajdzie się sposób, który pozwoli zatrzymać chorobę. Jego historia była śledzona przez tysiące Polaków, którzy wspierali go finansowo, dobrym słowem i zainteresowaniem. Dla wielu osób przestał być wyłącznie telewizyjnym kucharzem. Stał się człowiekiem walczącym o każdy kolejny dzień.
W ostatnich miesiącach jego stan jednak coraz bardziej się pogarszał.
Szczególnie trudne było to, że choroba należała do wyjątkowo rzadkich i agresywnych nowotworów. W takich przypadkach diagnostyka oraz dobór skutecznego leczenia mogą być wyjątkowo skomplikowane. Sama lokalizacja nowotworu nie zawsze pozwala od razu określić, jak będzie zachowywał się konkretny przypadek.
Dlatego historia Jakubiaka pozostawiła po sobie nie tylko ogromny smutek, ale również ważne pytanie o to, jak łatwo można przeoczyć sygnały wysyłane przez organizm.
Ból brzucha jest przecież jednym z najczęstszych objawów, jakie można sobie wyobrazić. W zdecydowanej większości przypadków nie oznacza choroby nowotworowej. Nie należy więc wpadać w panikę przy każdej dolegliwości. Jeśli jednak ból jest nietypowy, powtarza się, nasila albo pojawiają się dodatkowe objawy, warto ponownie skonsultować się z lekarzem.
W przypadku Jakubiaka szczególnie ważne okazało się to, że zwykłe badania nie dały odpowiedzi na pytanie, co naprawdę się dzieje. Dopiero dokładniejsza diagnostyka obrazowa pozwoliła zobaczyć skalę problemu.
I właśnie tutaj kryje się najbardziej bolesna część tej historii.
Tomasz Jakubiak nie odszedł po długiej walce, ponieważ zabrakło mu determinacji. Próbował kolejnych możliwości, szukał pomocy również poza Polską i korzystał ze wsparcia tysięcy ludzi. Problem polegał na tym, że przeciwnik był wyjątkowo trudny.
Dopiero pod koniec historii stało się jasne, jak poważna była diagnoza.
Nie chodziło o zwykłe problemy żołądkowe ani efekt uboczny antybiotyku. Nie była to również dieta czy intensywny trening, które mogłyby tłumaczyć jego gwałtowną utratę masy ciała.
Tomasz Jakubiak chorował na niezwykle rzadki, agresywny nowotwór jelit i dwunastnicy. W chwili postawienia właściwej diagnozy choroba była już zaawansowana i zaatakowała między innymi kości miednicy oraz kręgosłup.
Mimo leczenia i prób poszukiwania pomocy za granicą nie udało się jej zatrzymać. Tomasz Jakubiak zmarł 30 kwietnia 2025 roku, mając 41 lat.
Jego historia do dziś pozostaje przejmującym przypomnieniem, że czasami pozornie zwyczajny objaw może wymagać dokładniejszego wyjaśnienia. Nie oznacza to, że każdy ból brzucha jest powodem do najgorszych obaw. Oznacza jednak, że nawracających lub nietypowych dolegliwości nie warto ignorować — szczególnie gdy nie mijają albo pojawiają się wraz z innymi niepokojącymi zmianami.
Tomasz Jakubiak do końca próbował zachować nadzieję. I właśnie dlatego jego historia zapisała się w pamięci wielu Polaków nie tylko jako opowieść o ciężkiej chorobie, lecz także jako historia człowieka, który mimo przeciwności nie przestawał szukać kolejnej szansy.