Ikona polskiego teatru i filmu, która od dekad uchodzi za uosobienie niezłomnej siły, twardego charakteru i absolutnego profesjonalizmu, ukrywała przed światem bolesny sekret. Krystyna Janda, której nazwisko przyciąga do teatrów tysiące wiernych widzów, przez całe lata uczyła się grać i funkcjonować na przekór fizycznemu cierpieniu. Gwiazda, będąca dla wielu symbolem kobiety bezkompromisowej i silnej, zdecydowała się na niezwykle intymne wyznanie. Odsłoniła przed fanami kulisy swojej codziennej rzeczywistości, która daleka jest od blasku fleszy, a wypełniona jest za to nieustanną walką o normalne funkcjonowanie. Słowa wybitnej aktorki wywołały natychmiastowe poruszenie, rzucając zupełnie nowe światło na cenę, jaką płaci za bycie na szczycie przez tak długi czas.
Wybitna artystka wyjawiła, że od bardzo dawna zmaga się z uciążliwą i nieprzewidywalną dolegliwością zdrowotną, która potrafi diametralnie skomplikować nawet najprostsze plany zawodowe i prywatne. Chodzi o potworne, powracające migreny oraz przewlekłe bóle głowy, które potrafią wyłączyć człowieka z życia na całe dnie. Krystyna Janda opisała to jako stan, w którym każdy głośniejszy dźwięk, mocniejsze światło na scenie czy nagła zmiana ciśnienia atmosferycznego stają się bodźcami nie do zniesienia. Gwiazda wielokrotnie musiała stawać przed publicznością i dawać z siebie sto procent normy w momentach, gdy jej organizm wysyłał dramatyczne sygnały ostrzegawcze i błagał o absolutną ciemność oraz spokój.
Najgorsza w tym wszystkim jest bezsilność wobec ataków, które nadchodzą niespodziewanie i potrafią zrujnować cały misternie ułożony grafik. Aktorka przyznała, że wypróbowała już niezliczoną liczbę metod radzenia sobie z tym rozrywającym bólem, od specjalistycznych konsultacji medycznych po najróżniejsze domowe sposoby, jednak problem wciąż powraca w najmniej odpowiednich momentach. To ciągłe życie w niepewności i napięciu psychicznym odciska ogromne piętno na jej samopoczuciu. Każde wyjście z domu i wejście w przestrzeń publiczną wiąże się z podświadomym lękiem, czy za chwilę nie nastąpi kolejny, paraliżujący atak, który uniemożliwi jej normalną wypowiedź lub racjonalne myślenie.

Mimo tak ogromnego obciążenia i faktu, że choroba nie odpuszcza od lat, Krystyna Janda nie zamierza rezygnować ze swojej wielkiej miłości do sztuki i kierowania teatrem. Ta niezwykła kobieta codziennie udowadnia, że pasja i poczucie obowiązku wobec widzów są w stanie przynajmniej na kilka godzin zepchnąć fizyczne słabości na dalszy plan. Wyznanie gwiazdy spotkało się z ogromnym zrozumieniem i wsparciem ze strony fanów, którzy masowo zaczęli dzielić się swoimi historiami o walce z tą podstępną przypadłością. Pokazało to również wszystkim, że za kurtyną wielkiej sławy i pozornego luksusu kryją się tacy sami ludzie, którzy każdego dnia toczą swoje własne, ciche i niesamowicie wycieńczające bitwy o zdrowie.