Polska scena muzyczna od tygodni huczała od plotek, a fani wstrzymywali oddech, obserwując każdy ruch swojej idolki. Doda, która jak nikt inny potrafi budować napięcie wokół swojego życia prywatnego, wreszcie postanowiła odnieść się do krążących w sieci rewelacji. Wszystko zaczęło się od tajemniczych ujęć z Mazur, gdzie gwiazda spędzała czas w towarzystwie niezwykle przystojnego Maxa Hodgesa. Amerykański aktor i producent dubbingowy u boku polskiej królowej popu – to musiało wywołać lawinę spekulacji. Internauci natychmiast ogłosili wielki powrót do świata randek, jednak rzeczywistość okazuje się być znacznie bardziej złożona i pełna emocji, o których piosenkarka wcześniej nie mówiła tak otwarcie.
Artystka, znana ze swojego ciętego języka i bezkompromisowości, tym razem uderzyła w niezwykle szczere tony. Zmęczona ciągłym swataniem jej z każdym mężczyzną, który pojawi się w jej otoczeniu, opublikowała wymowny wpis. Zwróciła uwagę na to, jak łatwo ludzie ulegają pozorom i własnym domysłom, nie zdając sobie sprawy, że plotki mogą ranić. Doda zaznaczyła z mocą, że choć wielu fanów życzy jej stabilizacji i nowego związku, ona nie zamierza ulegać presji otoczenia. Jej słowa o tym, że ufa się pozorom, uderzyły w samo sedno medialnej nagonki, z którą mierzy się niemal każdego dnia od lat.

W rozmowie, która rzuca zupełnie nowe światło na jej obecny stan ducha, Doda podkreśliła, że jej definicja szczęścia ewoluowała. Nie czuje się już w obowiązku prosić kogokolwiek o pozwolenie na bycie radosną na własnych zasadach. Gwiazda z dumą ogłosiła, że jest singielką i – co najważniejsze – ten stan jej w pełni odpowiada. Wyznała, że przez długi czas panicznie bała się bycia samą, utożsamiając to z przerażającą samotnością. Dzisiaj, po roku od zakończenia poprzedniej relacji, odkryła w sobie siłę, o którą wcześniej się nie podejrzewała. To spokój, którego nie chce zmącić pochopnymi decyzjami o nowym związku, nawet jeśli u jej boku pojawia się ktoś tak intrygujący jak Max.
Relacja z amerykańskim aktorem pozostaje jednak owiana nutką tajemnicy. Doda sama przyznała, że sposób, w jaki się poznali, to „historia na film”, co tylko podsyca ciekawość obserwatorów. Choć wspólny urlop na Mazurach wyglądał na zdjęciach sielankowo, artystka studzi emocje, przypominając, że życie to nie tylko to, co widzimy na Instagramie. Teraz najważniejsza jest dla niej wolność i celebrowanie chwil, w których wreszcie może odetchnąć pełną piersią, bez oglądania się na oczekiwania innych. To nowa Doda – dojrzała, świadoma swojej wartości i przede wszystkim szczęśliwa w pojedynkę, co dla wielu jej wielbicieli może być największym zaskoczeniem tej historii.