To koniec złudzeń i wielkich nadziei, którymi przez długie miesiące żyła Maryla Rodowicz. Legendarna gwiazda polskiej piosenki, która od lat przyzwyczaiła nas do triumfów na scenie, tym razem musiała przełknąć wyjątkowo gorzką pigułkę porażki w sali rozpraw. Sądowa batalia z jej byłym mężem, Andrzejem Dużyńskim, doczekała się swojego finału, który dla artystki okazał się prawdziwym dramatem finansowym i emocjonalnym. Choć piosenkarka walczyła do samego końca, próbując dowieść swoich racji i zabezpieczyć swoją przyszłość na poziomie, do którego przywykła przez dekady dostatniego życia, werdykt Temidy okazał się nieubłagany i, co najgorsze, całkowicie ostateczny.
Wszystko zaczęło się od roszczeń, w ramach których Maryla Rodowicz domagała się od byłego partnera gigantycznej kwoty alimentów – mowa była o zawrotnej sumie 28 tysięcy złotych miesięcznie. Gwiazda argumentowała swój wniosek znacznym pogorszeniem standardu życia po rozstaniu oraz koniecznością utrzymania ogromnej posiadłości, której koszty eksploatacji potrafią przyprawić o zawrót głowy. Sala sądowa stała się areną wymiany bolesnych argumentów, a media z zapartym tchem śledziły każdy ruch skłóconych eks-małżonków. Rodowicz liczyła na to, że sąd weźmie pod uwagę jej wieloletni wkład w budowanie wspólnego życia i przyzna jej świadczenie, które pozwoliłoby jej na spokojną jesień życia bez martwienia się o rachunki.
Niestety, rzeczywistość okazała się dla diwy brutalna. Sąd apelacyjny, po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich dowodów i argumentów obu stron, podtrzymał wcześniejsze postanowienie, całkowicie oddalając powództwo gwiazdy. Werdykt brzmi jasno: zero złotych. To potężny cios, ponieważ wyrok jest prawomocny i nie przysługuje od niego żadna dalsza ścieżka odwoławcza. Andrzej Dużyński wyszedł z tej potyczki zwycięsko, nie będąc zobowiązanym do płacenia ani grosza na utrzymanie byłej żony. Sędziowie uznali, że sytuacja materialna piosenkarki, mimo braku wsparcia od byłego męża, nie kwalifikuje jej do pobierania tak wysokich świadczeń alimentacyjnych, a ona sama jest w stanie samodzielnie zadbać o swoje potrzeby finansowe.
Dla Maryli Rodowicz, która nie kryła rozczarowania takim obrotem spraw, jest to moment niezwykle trudny. Atmosfera wokół tej sprawy była gęsta od emocji, a każda kolejna rozprawa tylko pogłębiała przepaść między dawnymi kochankami. Teraz, gdy opadł już kurz bitewny, gwiazda musi zmierzyć się z nową rzeczywistością, w której nie ma miejsca na finansowe wsparcie od człowieka, z którym spędziła połowę swojego życia. To bolesna lekcja, że nawet największa sława i uwielbienie milionów fanów nie gwarantują wygranej przed sądem, gdy w grę wchodzą twarde przepisy i wielkie pieniądze.
