„Taniec z Gwiazdami” wraca w wielkim stylu i już od pierwszych odcinków widać, że ta edycja będzie inna niż wszystkie poprzednie – szczególnie jeśli chodzi o oceny jurorki Iwony Pavlovic. Znana tancerka i choreografka, która zawsze mówiła wprost, tym razem podkręciła poziom szczerości do maksimum. Po ostatnim odcinku widzowie nie mogą wyjść z szoku: Iwona nie owijała w bawełnę, punktowała błędy techniczne, brak synchronizacji i słabą energię z taką siłą, że niektóre pary wychodziły z parkietu z łzami w oczach.
W jednym z tańców, gdzie para starała się o wysoką notę w cha-chy, Iwona wstała i powiedziała prosto w twarz: „To nie był taniec, to była próba przetrwania. Brakowało wam ognia, rytmu, a przede wszystkim chemii między wami. Wyglądaliście, jakbyście dopiero co się poznali na parkiecie”. Sala zamarła, prowadzący próbował ratować sytuację żartem, ale Pavlovic nie dała się zbić z tropu. Dodała jeszcze: „Jeśli chcecie przetrwać w tym programie, musicie przestać się bać i zacząć naprawdę tańczyć – a nie tylko machać rękami i nogami”.
Kolejna para, która postawiła na wolniejszy, bardziej emocjonalny walc, też oberwała mocno. Iwona spojrzała na nich i rzuciła: „Technicznie jesteście poprawni, ale emocjonalnie to było puste. Brakowało mi tam waszej historii, waszego serca. To nie był walc – to była powolna przechadzka po parkiecie”. Publiczność zareagowała głośnym westchnieniem, a w sieci od razu wybuchła burza – jedni pisali „wreszcie ktoś mówi prawdę”, inni „za ostra, to ma być rozrywka, a nie przesłuchanie”.
Iwona Pavlovic nigdy nie należała do tych jurorów, którzy rozdają 10-tki na prawo i lewo. Zawsze podkreślała, że „Taniec z Gwiazdami” to nie kinderbal, tylko prawdziwy konkurs, w którym liczy się rozwój, technika i autentyczność. W tej edycji widać, że poszła o krok dalej – nie boi się mówić rzeczy trudnych, nawet jeśli to boli uczestników. Po programie przyznała w kuluarach: „Nie jestem tu po to, żeby wszystkich głaskać po głowie. Oni przychodzą tu, żeby się rozwijać, a ja mam im pomóc zobaczyć, gdzie są błędy. Jeśli ktoś płacze po mojej ocenie – to dobrze, bo znaczy, że mu zależy”.
Widzowie podzielili się na dwa obozy. Jedni chwalą ją za profesjonalizm i za to, że wreszcie ktoś nie boi się krytykować, inni piszą, że za bardzo zaostrza, że to psuje zabawę i sprawia, że uczestnicy wychodzą przybici. W mediach społecznościowych huczy od komentarzy: „Iwona mówi to, co wszyscy myślimy”, „Trochę za mocno, dajcie im odetchnąć”, „Dzięki niej ten program wreszcie ma poziom”.

Jedno jest pewne – z taką jurorką jak Iwona Pavlovic „Taniec z Gwiazdami” wchodzi na zupełnie nowy poziom emocji i napięcia. Uczestnicy już wiedzą, że nie wystarczy ładnie się ubrać i uśmiechnąć – trzeba dać z siebie wszystko, bo inaczej usłyszą prawdę prosto w oczy. A Polska ogląda to z zapartym tchem, bo w końcu mamy juror, który nie boi się być ostry, szczery i bezkompromisowy. Kolejny odcinek zapowiada się na prawdziwą wojnę – i nikt nie chce tego przegapić.