„Na planie nie było lekko” — Mieczysław Hryniewicz ujawnia, jaka naprawdę była Bożena Dykiel podczas pracy z nim przez lata

Mieczysław Hryniewicz, aktor znany przede wszystkim jako serialowy mąż Bożeny Dykiel z kultowego „Na Wspólnej”, nie kryje emocji po śmierci swojej koleżanki i partnerki z planu. Odejście Dykiel w wieku 77 lat wstrząsnęło środowiskiem filmowym, a jej długoletnia praca z Hryniewiczem to jedno z najważniejszych aktorskich partnerstw w polskiej telewizji ostatnich dekad. Wielu widzów pamięta ich jako idealnie dopasowaną parę, ale historia ich relacji – zarówno zawodowej, jak i prywatnej – kryje znacznie więcej szczegółów, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

W długiej rozmowie o swojej wieloletniej współpracy Hryniewicz postanowił podzielić się tym, jak naprawdę wyglądała praca z Bożeną Dykiel na planie serialu. Ich wspólna historia zaczęła się znacznie wcześniej, jeszcze zanim „Na Wspólnej” stała się telewizyjnym fenomenem: aktor znał ją z egzaminów do szkoły teatralnej już w 1969 roku, co pokazuje, jak długo ich życiowe i zawodowe ścieżki się splatały.

Według Hryniewicza Dykiel była osobą bardzo wymagającą – zarówno wobec siebie, jak i wobec współpracowników. Opowiadał, że jej skłonność do przejmowania kontroli nad sytuacją, wydawania poleceń i spontanicznego „prowadzenia” innych to cechy, które towarzyszyły jej od młodości. Taka postawa nie wynikała z kaprysu, lecz z ogromnego szacunku do swojej pracy i przekonania, że tylko perfekcyjna gra zasługuje na uwagę widzów.

Hryniewicz nie szczędził anegdot, które pokazują, jak przebiegały jej interakcje z innymi aktorami na planie. Najbardziej zapamiętał moment, gdy podczas jednego ze wspólnych dni zdjęciowych Dykiel – znana z perfekcjonizmu – trzasnęła drzwiami i odeszła, komentując, że nie wróci, dopóki reszta ekipy nie opanuje tekstu. Ta sytuacja wywołała salwy śmiechu zarówno u niego, jak i u innych aktorów, którzy później żartowali z tej sceny.

Pomimo surowych oczekiwań Dykiel miała też drugą, znacznie łagodniejszą stronę charakteru. Hryniewicz podkreślał, że aktorka potrafiła być niezwykle ciepła i troskliwa wobec kolegów z planu. Czasami, jak wspominał, przygotowywała posiłki, których aromaty unosiły się po studiu i które łączyły ekipę w chwili wspólnego wypoczynku między ujęciami. Ten gest pokazywał, że Dykiel – choć na ekranie i podczas pracy często surowa – miała w sobie dużo serdeczności i dbałości o innych.

W wielu swoich wypowiedziach Hryniewicz podkreślał, że Dykiel nie „rządziła strachem”, lecz swoją energią i przykładem. Jej obecność na planie była inspiracją dla młodszych aktorów, którzy mimo początkowego szacunku i obaw ucząc się od niej, potrafili ją potem docenić za profesjonalizm i pasję.

Tym samym Hryniewicz odsłonił bardziej złożony obraz Dykiel, który odbiega od stereotypów o „surowej gwieździe”. Z jego opowieści wynika, że była aktorką o ogromnej sile charakteru, ale także z sercem dla ludzi, z którymi pracowała przez ponad dwie dekady. Teraz, gdy jej już nie ma, wspomnienia o niej stają się nie tylko hołdem dla wielkiej aktorki, ale także świadectwem tego, jak wyglądała prawdziwa relacja zawodowa – pełna zarówno wyzwań, jak i wzajemnego szacunku.

Videos from internet