W jednej z najbardziej zaskakujących tabloidowych opowieści sezonu pojawiły się doniesienia, które mogą przekroczyć granice tego, co zwykle mówi się o życiu prywatnym gwiazd sportu. Robert Lewandowski, jeden z najwybitniejszych piłkarzy świata, został wciągnięty w wir plotek – nie przez swoje gole czy występy na boisku, lecz z powodu tanecznych filmów, które Anna Lewandowska, jego żona, publikowała w mediach społecznościowych. Według relacji dziennikarza Sebastiana Staszewskiego, twórcy biografii o Robercie, kontrowersje wokół tych nagrań przerodziły się w coś, co jeszcze niedawno wydawałoby się niemożliwe: publiczne drwiny z kapitana reprezentacji w jego własnej szatni.
Anna Lewandowska zaczęła tańczyć bachatę zaraz po przeprowadzce z Niemiec do Barcelony – zmysłowy, latynoski taniec, w którym często występuje bliski kontakt z partnerem lub partnerką. Choć dla wielu był to po prostu kolejny element jej aktywności i pasji, dla internautów stał się czymś zupełnie innym. Nagrania z instruktorami tańca błyskawicznie wzbudziły kontrowersje i – co gorsza – stały się siecią memów, które w krótkim czasie zaczęły krążyć w polskim internecie. W komentarzach pojawiały się insynuacje przekraczania granic intymności, a nawet sugestie o możliwej zdradzie.

Zgodnie z doniesieniami, relacje Lewandowskiego z kolegami z reprezentacji zaczęły się psuć z powodu tego tematu. Piłkarze mieli wysyłać sobie nawzajem wspomniane memy, kpiąc z kapitana narodowej drużyny. To spowodowało, że Lewandowski miał poczuć się jak pośmiewisko w gronie ludzi, z którymi dotychczas dzielił boiskowe zwycięstwa i porażki. Sytuacja miała być na tyle poważna, że Robert – kiedy zdał sobie sprawę, jak daleko zaszła spirala żartów – postanowił postawić sprawę jasno.
Według Staszewskiego, doszło do emocjonalnej awantury w domu Lewandowskich. Robert miał zażądać od Anny, aby ograniczyła publikowanie tego typu filmów w mediach społecznościowych, tłumacząc, że coraz częściej będą one komentowane w sposób, który godzi w jego wizerunek i w ich związek. „Było tego za dużo” – miał powiedzieć w rozmowie z biografem. To nie była zwykła rozmowa – opisywane przez autora książki sceny miały narrację prawdziwego napięcia, w którym padły słowa, których zwykle nie używa się przy codziennych kłótniach.
Co więcej, kontrowersyjne filmy miały nie tylko docierać do polskich odbiorców, ale również do hiszpańskiej publiczności, co jeszcze bardziej potęgowało poczucie dyskomfortu Lewandowskiego. W mediach społecznościowych pojawiały się komentarze i memy nie tylko z Polski, lecz również zza granicy, gdzie fani sportu obserwowali całą sytuację z mieszanką rozbawienia i zdziwienia.
Na chwilę obecną na Instagramie Anny Lewandowskiej nie pojawiają się już tak ekspansywne materiały taneczne, co według niektórych świadczy o tym, że para postanowiła – przynajmniej na jakiś czas – odsunąć ten temat na bok. Jednak reakcje, które wywołały owe tańce, zdają się nie ustawać, a wiele osób wciąż komentuje, jak kontrowersyjna pasja jednej z najbardziej znanych trenerek fitness wpłynęła na wizerunek jednego z największych sportowców w historii polskiej piłki.