Maryla Rodowicz znów wywołała poruszenie. Na scenie pokazała znacznie więcej, niż spodziewali się widzowie

Maryla Rodowicz od dziesięcioleci doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę publiczności. Jej występy nigdy nie były jedynie śpiewaniem kolejnych piosenek. Od zawsze liczyło się także widowisko, sceniczny rozmach, niezwykłe stroje i element zaskoczenia. Pod tym względem podczas ostatniego „Sylwestra z Dwójką” artystka po raz kolejny zrobiła dokładnie to, czego można było się po niej spodziewać — choć tym razem reakcje widzów okazały się wyjątkowo różne.

Kiedy Maryla pojawiła się na katowickiej scenie, trudno było przejść obok jej stylizacji obojętnie. Biała, kowbojska kreacja, wysokie kozaki, kabaretki i mocno odsłonięte nogi sprawiły, że artystka niemal natychmiast stała się jednym z najczęściej komentowanych elementów całego sylwestrowego widowiska.

I właśnie wtedy rozpoczęła się dyskusja, której nikt nie mógł już zatrzymać.

Jedni zachwycali się energią piosenkarki i tym, że mimo upływu lat nadal potrafi pojawić się na scenie z ogromną pewnością siebie. Inni uznali, że stylizacja poszła o krok za daleko. W mediach społecznościowych pojawiły się zarówno słowa uznania, jak i krytyczne komentarze.

Maryla jednak najwyraźniej nie zamierzała rezygnować z tego, co od lat jest jej znakiem rozpoznawczym.

Bo przecież trudno wyobrazić sobie ją w całkowicie zachowawczej kreacji.

Jej kariera od początku była związana z odwagą. Artystka wielokrotnie eksperymentowała z modą, kolorami, fasonami i scenicznym wizerunkiem. Jej stroje często były równie ważnym elementem występu jak muzyka. Dlatego dla wielu osób tegoroczny wybór nie był szczególnym zaskoczeniem.

Tym razem uwagę zwrócił jednak przede wszystkim jeden szczegół.

Podczas wspólnego występu z Kayah obie artystki pojawiły się w podobnych, białych stylizacjach inspirowanych kowbojskim stylem. Kreacje mocno eksponowały uda, ponieważ nogawki zaczynały się dopiero w okolicach kolan.

To właśnie ten element wywołał największe emocje.

Maryla nie ograniczyła się zresztą do jednego występu. Wcześniej pojawiła się na scenie między innymi na huśtawce, którą poruszali dwaj tancerze. Ich wysportowane, odsłonięte torsy również przyciągały uwagę widzów. Piosenkarka po raz kolejny stworzyła więc show, w którym każdy szczegół miał znaczenie.

A później nadeszła północ.

W momencie, gdy artyści składali sobie noworoczne życzenia, Maryla nadal znajdowała się w centrum wydarzeń. Jej obecność, styl i sposób poruszania się po scenie sprawiły, że także wtedy kamery chętnie ją pokazywały.

W internecie szybko zaczęły pojawiać się komentarze.

Nie wszystkim podobało się to, co zobaczyli. Część osób zastanawiała się, czy tak odważny strój jest odpowiedni dla dojrzałej kobiety. I właśnie ten argument stał się początkiem znacznie szerszej dyskusji.

Czy kobieta po sześćdziesiątce powinna ubierać się inaczej?

Czy pewne stroje mają termin ważności?

Czy artystka, która przez całe życie budowała swoją rozpoznawalność właśnie poprzez sceniczne szaleństwo, powinna nagle zacząć się ograniczać?

Na te pytania postanowiła odpowiedzieć ekspertka, której „Fakt” zapytał o ocenę stylizacji Maryli.

Stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro zwróciła uwagę, że w przypadku Rodowicz przesada i ryzyko nie są przypadkiem. Jej zdaniem właśnie dzięki nim artystka pozostaje widoczna i charakterystyczna.

To ważna obserwacja.

Bo Maryla Rodowicz nigdy nie próbowała być jedną z wielu.

Jej sceniczna osobowość zawsze opierała się na tym, żeby zrobić coś więcej. Założyć bardziej efektowny strój. Wybrać bardziej wyrazistą fryzurę. Pojawić się w otoczeniu tancerzy, które wzmacniało charakter występu. Zamiast wtapiać się w tło, wybierała centrum uwagi.

I właśnie dlatego jej stylizacja wzbudziła takie emocje.

Ekspertka zwróciła także uwagę na problem ageizmu, czyli oceniania ludzi przez pryzmat wieku. Jej zdaniem reakcje na odsłonięte ciało dojrzałej kobiety pokazują, że społeczeństwo wciąż inaczej patrzy na młode i starsze gwiazdy. Młoda wokalistka eksponująca sylwetkę jest często postrzegana jako odważna i seksowna. Dojrzała kobieta może natomiast spotkać się z zupełnie inną reakcją.

To właśnie tutaj cała historia przestała być wyłącznie dyskusją o ubraniu.

Nagle pojawiło się znacznie poważniejsze pytanie: dlaczego kobieta w pewnym wieku miałaby przestać korzystać ze swojej kobiecości i scenicznej energii?

Maryla od lat pokazuje, że nie zamierza tego robić.

I być może właśnie dlatego nadal przyciąga uwagę.

Jej występ podczas „Sylwestra z Dwójką” nie był przypadkowym wyborem stroju. Był kolejnym elementem wizerunku, który budowała przez dekady. Artystka doskonale wie, że na wielkiej scenie nie wystarczy tylko wyjść, zaśpiewać i zejść za kulisy.

Trzeba jeszcze zostać zapamiętanym.

A Maryla zrobiła to po raz kolejny.

Co ciekawe, krytyka nie sprawiła, że jej występ zniknął wśród innych sylwestrowych wydarzeń. Wręcz przeciwnie. Obok Justyny Steczkowskiej, Dody czy światowej gwiazdy Stinga to właśnie Rodowicz stała się jedną z artystek, o których po zakończeniu imprezy nadal dyskutowano.

To pokazuje siłę jej nazwiska.

Maryla może wzbudzać zachwyt, może irytować, może prowokować dyskusje. Ale trudno przejść obok niej całkowicie obojętnie.

I właśnie na tym, zdaniem stylistki, polega jej siła.

Nie chodzi o to, żeby wszystkim się podobać.

Chodzi o to, żeby mieć własny styl.

Rodowicz ma go od lat.

Dlatego kiedy inni zastanawiają się, czy pewnych rzeczy „wypada” już robić w jej wieku, ona po prostu wychodzi na scenę i robi swoje. Nie próbuje wyglądać jak ktoś inny. Nie rezygnuje z charakterystycznego dla siebie przepychu. Nie zamienia się w spokojną, niewidoczną postać stojącą gdzieś z boku.

I być może właśnie to jest najważniejszą częścią tej historii.

Bo pod koniec wieczoru okazało się, że największe emocje nie dotyczyły wcale śpiewu.

Nie chodziło również o piosenki ani o scenografię.

Największa dyskusja dotyczyła odsłoniętych ud Maryli Rodowicz.

To właśnie ten szczegół sprawił, że jej sylwestrowa stylizacja została zestawiona przez stylistkę z wizerunkiem Jennifer Lopez i stała się punktem rozmowy o tym, jak społeczeństwo patrzy na ciało dojrzałej kobiety.

A przesłanie ekspertki było jednoznaczne: problemem nie jest to, że Maryla pokazała nogi. Problemem jest przekonanie, że wraz z wiekiem kobieta powinna zniknąć z centrum uwagi.

Rodowicz najwyraźniej nie ma takiego zamiaru.

I właśnie dlatego, zamiast spokojnie przejść przez sylwestrową noc, po raz kolejny znalazła się w samym środku dyskusji.

Bo Maryla Rodowicz nie tylko zaśpiewała na sylwestrze. Swoją odważną kreacją przypomniała, że dla niej scena nadal nie ma żadnej granicy wieku.

Videos from internet