W świecie polskiego show-biznesu i telewizji istnieją seriale, które na stałe wpisały się w tkankę narodowej popkultury, wychowując całe pokolenia wiernych widzów. Do tego elitarnego grona bez wątpienia należy kultowy „Świat według Kiepskich”, który przez ponad dwie dekady bawił, wzruszał i w krzywym zwierciadle pokazywał naszą rodzimą rzeczywistość. Jednak za kulisami tej uwielbianej przez miliony Polaków, przezabawnej produkcji kryje się mnóstwo bolesnych dramatów, trudnych chwil i potężnego żalu. Ekipa realizująca ten telewizyjny hit musiała na przestrzeni lat pożegnać wielu wybitnych, niezapomnianych artystów, którzy odeszli na zawsze, pozostawiając ogromną pustkę w sercach fanów oraz swoich kolegów z planu zdjęciowego.
Główny filar i niekwestionowana gwiazda serialu, Andrzej Grabowski, który brawurowo wcielał się w postać kultowego Ferdynanda Kiepskiego, zdecydował się na bezkompromisowe i niezwykle poruszające wyznanie. Wybitny aktor, który na co dzień rzadko wraca w publicznych rozmowach do tak bolesnych, osobistych tematów, tym razem postanowił całkowicie zrzucić maskę twardziela i po raz pierwszy tak szczerze otworzył się na temat nagłej tragedii, która rozegrała się bezpośrednio w trakcie realizowania zdjęć do produkcji. Słowa legendarnego gwiazdora kina i teatru uderzyły w opinię publiczną z siłą tarana, odsłaniając najciemniejsze, dotąd pilnie skrywane przed blaskiem fleszy i obiektywami kamer sekrety z Wrocławia.
Artysta w niezwykle emocjonalny, surowy i pozbawiony medialnego blichtru sposób opisał dramatyczne chwile, gdy na planie zdjęciowym, w otoczeniu dekoracji odzwierciedlających słynną kamienicę przy Ćwiartki 3, nagle ustało życie jednego z członków tej zżytej ze sobą telewizyjnej rodziny. Andrzej Grabowski bez żadnego owijania w bawełnę wyjawił, jak potężnym wstrząsem psychicznym dla całej ekipy była ta niespodziewana śmierć i jak niewyobrażalnie trudno było powrócić do grania komediowych scen tuż po tym, jak z planu wyniesiono ciało bliskiej osoby. Ta bolesna domowa i zawodowa rzeczywistość pokazała brutalną prawdę o zawodzie aktora, który pomimo rozdzierającego serce bólu i żałoby, musi stanąć przed kamerą i uśmiechać się na zawołanie reżysera, by dostarczyć rozrywki masowemu odbiorcy.
Te niezwykle osobiste i pełne łez słowa wywołały olbrzymie poruszenie na warszawskich salonach oraz wśród milionów fanów, dla których serial wciąż pozostaje absolutną świętością. W kuluarach branży filmowej natychmiast zawrzało, a internauci z wielkim przejęciem zaczęli analizować każde słowo ze spowiedzi swojego idola. Każdy szczegół tej bolesnej relacji budzi gigantyczne emocje, a bezkompromisowa postawa Andrzeja Grabowskiego, który po latach milczenia zdecydował się głośno opowiedzieć o traumie, z jaką musiał się mierzyć ramię w ramię z innymi aktorami, stała się dla wielu symbolem ogromnej odwagi i dowodem na to, że pamięć o zmarłych kolegach z planu wciąż jest w nim niesamowicie żywa i bolesna.