Emocje po zakończeniu najnowszego sezonu randkowego hitu dla seniorów wciąż nie opadły, a atmosfera między uczestnikami stała się gęstsza niż kiedykolwiek wcześniej. Widzowie doskonale pamiętają, że pobyt kuracjuszy w Konstancinie-Jeziornie obfitował w liczne spięcia, jednak to, co dzieje się po powrocie do domów, przechodzi ludzkie pojęcie. Główną prowokatorką medialnej burzy okazała się Teresa z Tarnobrzega, która w programie dała się poznać jako osoba bezkompromisowa i niezwykle surowa w ocenach. Choć na samym początku turnusu zyskała sympatię publiczności, jej późniejsze zachowanie, unikanie wspólnych zabaw i demonstracyjne odrzucanie męskiego dotyku mocno zraziły fanów. Prawdziwe zarzewie wojny wybuchło jednak podczas wieczornego ogniska, kiedy seniorka postanowiła zaprezentować autorskie wierszyki, bezlitośnie obnażające wady jej programowych kolegów.
W tamtym momencie najbardziej poszkodowany poczuł się Mike, którego Teresa publicznie wyśmiała przed całą grupą. Nazwała go wówczas małym chłopczykiem w piaskownicy życia, który nie potrafi dzielić się zabawkami. Mężczyzna poczuł się głęboko dotknięty i nie ukrywał, że złośliwości współlokatorki jego bliskiej przyjaciółki sprawiły mu ogromną przykrość, a zachowanie kuracjuszki określił mianem plucia jadem. Teresa kompletnie zignorowała jego ból, uparcie twierdząc, że cała grupa bawiła się świetnie, a urażona duma seniora jedynie potwierdza jej teorię o jego niedojrzałości. Kiedy wszystkim wydawało się, że po powrocie do codzienności topór wojenny zostanie zakopany, kobieta postanowiła odpalić prawdziwą bombę w mediach społecznościowych, publikując pełną, niezwykle kąśliwą wersję swojej fraszki.
W nowym wpisie internetowym Teresa nie pozostawiła na swoim koledze z programu suchej nitki, uderzając bezpośrednio w jego przeszłość oraz nieudane próby matrymonialne. Emerytka bez żadnych skrupułów ujawniła, że mężczyzna w rzeczywistości ma na imię Stasio i w swoim życiu zaliczył już pięć nieudanych relacji z kobietami, przez co na starość został zupełnie sam. Według jej rymowanej teorii, senior zdecydował się na zmianę imienia na Mike tylko po to, by zwiększyć swoje szanse na ożenek w Konstancinie. Dalej było jeszcze ostrzej — kuracjuszka zarzuciła mu, że klei się do każdej napotkanej kobiety niczym plaster miodu, ponieważ nie zaznał miłości w młodości, jednak jego urok osobisty jest już mocno przeterminowany, przez co każda rozsądna kobieta omija go szerokim łukiem. Na koniec dodała pogardliwie, że obecnie siedzi on w kącie i z nerwów obgryza pazurki.
Wpis wywołał natychmiastową lawinę komentarzy ze strony zszokowanych internautów, którzy przecierali oczy ze zdumienia, widząc tak potężną dawkę jadu. Jedna z użytkowniczek odważyła się wprost zapytać Teresę, dlaczego po tak długim czasie od zakończenia nagrań wciąż czuje potrzebę publicznego upokarzania drugiego człowieka. Odpowiedź seniorki była lodowata i zszokowała wszystkich jeszcze bardziej. Kobieta odpisała, że jej wiersz i tak jest wyjątkowo delikatny, a gdyby komentujący mieli okazję osobiście poznać Mikea i spędzić z nim czas w uzdrowisku, ich opinia o nim byłaby nieskończenie gorsza. Podsumowała całą sprawę stwierdzeniem, że choć program minął, to pozostał po nim ogromny niesmak, a jedynym plusem całej sytuacji było spotkanie kilku innych, naprawdę wartościowych osób. Wszystko wskazuje na to, że ten konflikt doprowadzi do całkowitego rozłamu w grupie dawnych kuracjuszy.