Prawda o prywatnym życiu legendarnych postaci polskiej sceny i ekranu potrafi po latach mocno zszokować i rzucić zupełnie nowe światło na ich dotychczasowy wizerunek. Bohdan Łazuka, uwielbiany przez pokolenia Polaków aktor i piosenkarz, przez dekady uchodził za barwnego ptaka rodzimego show-biznesu, jednak za fasadą wiecznego uśmiechu i scenicznego blichtru kryły się niezwykle skomplikowane relacje rodzinne. Legendarny artysta ma jedyną, ukochaną córkę Olgę, która jest owocem jego burzliwego i głośnego małżeństwa z piękną tancerką Małgorzatą Viresco. Choć dzisiaj ich relacje są dojrzałe, w przeszłości genialny aktor wpadł na niezwykle radykalny, wręcz desperacki pomysł, o którym przez długie lata wolał głośno nie wspominać. Wybitny gwiazdor kina w przypływie ogromnych emocji i bezsilności planował oddać swoją dorastającą pociechę pod opiekę zakonnic i zamknąć ją w klasztornych murach.

Skąd w głowie tak rozrywkowego człowieka, który sam przecież nie stronił od uciech życia i hucznych imprez, wziął się tak drastyczny oraz surowy pomysł na wychowanie jedynego dziecka. Wszystko po latach wyszło na jaw, a szczegóły tej niebywałej domowej afery zdradził sam Bohdan Łazuka, wykazując się przy tym ogromną szczerością i dystansem do błędów z przeszłości. Okazuje się, że dorastająca córka miała niezwykle silny, krnąbrny charakter po swoim sławnym ojcu, co nieustannie prowadziło do potężnych spięć, buntów i domowych kryzysów, nad którymi nikt nie potrafił już zapanować. Młoda dziewczyna nie chciała słuchać żadnych zakazów, a zdesperowany rodzic, szukając jakiegokolwiek ratunku i sposobu na okiełznanie młodzieńczego buntu, uznał w pewnym momencie, że tylko rygor, twarde zakonne zasady i klasztorna dyscyplina będą w stanie sprowadzić Olgę na właściwą drogę. Na szczęście ten kontrowersyjny i bardzo surowy plan nigdy nie wszedł w życie, a czas pozwolił zatarć dawne urazy i zagoić rany. Córka aktora wyrosła na mądrą, niezależną kobietę, a sam Bohdan Łazuka z perspektywy czasu doskonale rozumie, jak wielkie emocje nim wtedy targały, i z uśmiechem wspomina tamte szalone chwile, dziękując losowi, że ostatecznie ich rodzinne losy potoczyły się zupełnie inaczej, budując między nimi trwałą, dojrzałą więź.