Wielkie, pełne spektakularnych sukcesów życie dawnej gwiazdy polskiego kina potrafi po latach przynieść niezwykle gorzkie i bolesne refleksje. Halina Kowalska, wybitna aktorka, która przed dekadami elektryzowała miliony widzów swoimi niezapomnianymi rolami w kultowych produkcjach takich jak Sanatorium pod Klepsydrą czy komediowe hity Nie ma róży bez ognia, była symbolem seksu, kobiecości i wielkiego, warszawskiego blichtru. Jej wyjątkowa uroda, magnetyczne spojrzenie oraz niezaprzeczalny talent aktorski sprawiały, że reżyserzy walczyli o jej udział w swoich filmach, a publiczność szalała na jej punkcie. Czas jednak bezwzględnie weryfikuje nawet największą sławę, a dzisiejsza rzeczywistość legendarnej artystki drastycznie różni się od kolorowych wspomnień z czasów młodości, kiedy świat leżał u jej stóp.
Obecnie poruszające losy wybitnej aktorki są związane z Domem Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie gwiazda spędza jesień swojego życia. To właśnie tam, w otoczeniu innych zasłużonych dla polskiej kultury twórców, Halina Kowalska musiała zmierzyć się z najtrudniejszym, życiowym ciosem, jakim była śmierć jej ukochanego męża, Włodzimierza Nowaka. Małżeństwo to przez ponad pół wieku uchodziło za jeden z najbardziej zgodnych, lojalnych i pięknych związków w polskim show-biznesie. Artyści byli dla siebie absolutnie wszystkim – dzielili wspólną pasję do sztuki, wspierali się w momentach zawodowych kryzysów i wspólnie podjęli decyzję o przeprowadzce do Skolimowa, by na stare lata mieć zapewnioną profesjonalną opiekę i spokój. Niestety, odejście ukochanego męża bezpowrotnie zniszczyło ten bezpieczny świat, pozostawiając w sercu aktorki potężną, niemożliwą do zagojenia ranę.

Zmagająca się z ogromną tęsknotą gwiazda nie ukrywa, że samotność w pustym pokoju potrafi być momentami wręcz obezwładniająca, a wspomnienia o zmarłym partnerze towarzyszą jej na każdym kroku. Sytuację potęguje fakt, że para nigdy nie doczekała się potomstwa, przez co Halina Kowalska nie ma obok siebie dzieci ani wnuków, którzy mogliby otoczyć ją rodzinnym ciepłem w tych najtrudniejszych chwilach żałoby. Dawna ikona kina z wielką odwagą i rozbrajającą szczerością opowiada o realiach życia w ośrodku, przyznając, że mimo doskonałych warunków bytowych i ogromnej serdeczności personelu, nic nie jest w stanie zastąpić obecności tej drugiej, najważniejszej osoby. Fani talentu legendarnej artystki są głęboko poruszeni jej obecnym losem i przesyłają do Skolimowa mnóstwo ciepłych słów, wierząc, że pamięć o jej wielkich rolach oraz miłość wiernej publiczności dadzą jej siłę do przetrwania tego mrocznego, pełnego melancholii czasu.