Maryla Rodowicz, niekwestionowana królowa polskiej sceny, po burzliwym i szeroko komentowanym w mediach rozwodzie z Andrzejem Dużyńskim, od dłuższego czasu uczy się życia w pojedynkę. Choć gwiazda zawsze emanuje niespożytą energią i optymizmem, w najnowszym wyznaniu postanowiła zdjąć maskę nieustraszonej diwy i opowiedzieć o tym, jak naprawdę wygląda jej codzienność w pustym domu. Artystka z rozbrajającą szczerością przyznała, że życie singielki ma swoje blaski, ale też cienie, które stają się szczególnie odczuwalne, gdy gasną światła jupiterów i milkną brawa fanów.
Atmosfera tej szczerej spowiedzi była nasycona melancholią, ale też typowym dla Maryli dystansem do samej siebie. Gwiazda wyjawiła, że jest jedna konkretna, prozaiczna rzecz, która w byciu singielką irytuje ją najbardziej i przypomina o braku partnera u boku. Nie chodzi o wielkie dramaty czy brak kogoś do rozmowy o sztuce, ale o codzienne sytuacje, w których pomocna dłoń mężczyzny byłaby na wagę złota. Rodowicz nie kryje, że choć jest kobietą silną i niezależną, to pewne aspekty prowadzenia domu w pojedynkę potrafią być wyjątkowo uciążliwe i wywołują u niej westchnienie za dawnymi czasami, gdy nie musiała martwić się o każdy techniczny szczegół czy domową awarię.
W kuluarach show-biznesu te słowa wywołały falę uśmiechów, ale i zrozumienia, bo Maryla Rodowicz jak nikt inny potrafi ubrać w słowa to, co czuje wiele kobiet w jej wieku. Piosenkarka podkreśliła, że mimo tych drobnych niedogodności, ceni sobie wolność i spokój, który odzyskała po latach małżeńskich zawirowań. To bolesna i zarazem zabawna lekcja życia od gwiazdy, która udowadnia, że nawet mając status legendy i miliony na koncie, można borykać się z tymi samymi problemami, co każda inna singielka. Maryla z przymrużeniem oka opisuje swoje zmagania z codziennością, dając do zrozumienia, że choć jedna rzecz spędza jej sen z powiek, to nie zamierza szukać miłości na siłę. Jej dom w Konstancinie, choć duży i czasem zbyt cichy, jest teraz jej twierdzą, w której rządzi na własnych zasadach, nawet jeśli czasem musi stoczyć nierówną walkę z przedmiotami martwymi, które odmawiają posłuszeństwa w najmniej odpowiednim momencie.
