Złote krany z Konstancina muszą zniknąć a sąd podjął ostateczną decyzję w sprawie ogromnego majątku Maryli Rodowicz i Andrzeja Dużyńskiego

Maryla Rodowicz, niekwestionowana królowa polskiej estrady, przez lata przyzwyczajała swoich wielbicieli do luksusu, barwnych kostiumów i życia w iście królewskim stylu. Jednak ostatnie miesiące upłynęły gwieździe pod znakiem niezwykle wyczerpującej i medialnej batalii sądowej, która dotyczyła podziału dorobku całego życia. Rozwód z Andrzejem Dużyńskim, z którym piosenkarka spędziła dekady, okazał się początkiem wielowątkowego sporu o nieruchomości, dzieła sztuki, a nawet elementy wyposażenia ich legendarnej posiadłości w Konstancinie. Atmosfera w sądzie była gęsta od emocji, a każda kolejna rozprawa przynosiła nowe, często zaskakujące fakty dotyczące tego, jak wyglądało ich wspólne życie za zamkniętymi drzwiami luksusowej willi.

Najnowsze doniesienia z sali rozpraw nie pozostawiają już żadnych złudzeń co do tego, jak będzie wyglądała przyszłość majątku pary. Sąd wydał prawomocny wyrok, który dla Maryli Rodowicz może być wyjątkowo bolesny pod względem sentymentalnym i prestiżowym. Zapadła decyzja o rygorystycznym podziale dóbr, a jednym z najbardziej symbolicznych elementów tego rozliczenia stały się słynne „złote krany” z łazienek w Konstancinie. Zgodnie z orzeczeniem, artystka będzie musiała oddać byłemu mężowi część luksusowego wyposażenia, które przez lata było symbolem ich wspólnego bogactwa. To nie tylko kwestia finansowa, ale przede wszystkim dowód na to, że pewna epoka w życiu diwy bezpowrotnie dobiegła końca.

W toku postępowania wyszło na jaw, że podział majątku objął nie tylko nieruchomości, ale również bardzo precyzyjnie określone ruchomości. Andrzej Dużyński konsekwentnie walczył o swoje prawa, a sąd uznał wiele z jego roszczeń za zasadne. Maryla Rodowicz, która wcześniej w wywiadach nie szczędziła gorzkich słów pod adresem byłego partnera, teraz musi zmierzyć się z rzeczywistością, w której jej ukochany dom zostanie częściowo „ograbiony” z przedmiotów, do których była niezwykle przywiązana. Gwiazda wielokrotnie podkreślała, jak wiele serca włożyła w urządzanie konstancińskiej rezydencji, dlatego konieczność demontażu i przekazania elementów armatury czy innych detali wystroju jest dla niej ciosem prosto w serce.

Mimo że Maryla Rodowicz stara się zachować fason i nie pokazuje po sobie słabości, osoby z jej najbliższego otoczenia sugerują, że ten wyrok jest dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym. Zakończenie trwającego latami sporu przynosi co prawda formalne rozwiązanie, ale zostawia po sobie ogromny niesmak i poczucie straty. Majątek szacowany na miliony złotych został ostatecznie rozdzielony, a złote krany, które stały się niemal bohaterami drugiego planu w tej rozwodowej telenoweli, wkrótce trafią w ręce Andrzeja Dużyńskiego. To finał, którego mało kto się spodziewał, pokazujący, że nawet w świecie wielkich gwiazd sprawiedliwość bywa bezlitosna i drobiazgowa do bólu.

Videos from internet