Małgorzata Potocka, ikona polskiego kina i teatru, weszła na parkiet najnowszej edycji Tańca z Gwiazdami z energią, której mogliby jej pozazdrościć o połowę młodsi uczestnicy. Aktorka od samego początku zapowiadała, że jej udział w show to misja, mająca pokazać, iż wiek to jedynie liczba, a pasja nie zna metryki. Kulminacyjnym punktem jej występu był moment, w którym 72-letnia gwiazda z niesamowitą lekkością wykonała pełny szpagat. Na widowni zapanowała euforia, a oklaski nie cichły przez długą chwilę. Wydawało się, że tak odważny i sprawnościowy wyczyn zagwarantuje parze bezpieczne miejsce w kolejnym odcinku i przychylność oceniających.
Niestety, gdy przyszło do ocen sędziowskich, radosna atmosfera prysnęła niczym bańka mydlana. Werdykt jurorów dosłownie zmroził salę i wprawił fanów artystki w osłupienie. Mimo zachwytów nad sprawnością fizyczną, noty były bezlitosne. Iwona Pavlović punktowała błędy techniczne, zwracając uwagę na brak pracy bioder i stopy, które jej zdaniem wysyłały sygnały SOS. Jeszcze mocniej uderzyły słowa Rafała Maseraka, który publicznie przyznał, że czuje się mocno rozczarowany postawą Małgorzaty Potockiej. Juror, który wcześniej typował ją na czarnego konia edycji, stwierdził, że na parkiecie zabrakło mu tej petardy, którą widział na konferencjach prasowych. Ostatecznie para otrzymała skromne 24 punkty, co zepchnęło ich na sam dół tabeli.
Osoby z bliskiego otoczenia aktorki donoszą wprost, że Małgorzata Potocka jest kompletnie załamana po tak surowym przyjęciu jej starań. Gwiazda wkładała w treningi całe serce, ćwicząc do utraty tchu, by udowodnić swoją wartość. Krytyka, która spadła na nią w świetle jupiterów, okazała się wyjątkowo bolesna. Artystka miała nadzieję na radosną zabawę i docenienie jej ogromnego wysiłku, tymczasem zderzyła się z chłodną, niemal sportową rywalizacją, na którą nie była w pełni przygotowana emocjonalnie. Informatorzy z produkcji szepczą, że po zejściu z wizji w oczach Małgorzaty pojawiły się łzy, a poczucie niesprawiedliwości było niemal namacalne.

Dla Małgorzaty Potockiej ten występ miał być hołdem dla kobiecości i siły, a stał się źródłem wielkiego smutku. Mimo że widzowie w sieci murem stanęli za swoją ulubienicą, wytykając jurorom brak empatii i zbytnią surowość wobec legendy ekranu, niesmak pozostał. Aktorka zastanawia się teraz, co jeszcze musiałaby zrobić na parkiecie, by zadowolić ekspertów, skoro nawet spektakularny szpagat okazał się niewystarczający. Ta noc w studiu Polsatu z pewnością na długo zapadnie jej w pamięci, ale nie jako radosne święto tańca, lecz jako bolesna lekcja tego, jak brutalny potrafi być show-biznes, nawet dla osób o tak wielkim dorobku i doświadczeniu.