Rozwód Maryli Rodowicz dobiegł końca! Słowa byłego męża zamknęły sprawę pieniędzy – ona nie dostanie ani złotówki więcej

Po latach batalii sądowych, emocjonalnych wywiadów i wzajemnych oskarżeń Maryla Rodowicz i Andrzej Dużyński wreszcie doczekali się ostatecznego zamknięcia finansowej części ich rozwodu. Były mąż, biznesmen, który przez dekady budował swoje imperium w branży nieruchomości, wypowiedział słowa, które dla wielu brzmią jak kropka nad i: „Sprawa jest zakończona, ona nie dostanie już nic”. Sąd podtrzymał wcześniejsze decyzje, intercyza z 2016 roku pozostała w mocy, a Maryla odchodzi z niczym dodatkowym, jeśli chodzi o udziały w firmach, zyski i większe sumy.

Wszystko zaczęło się jeszcze w latach 80., kiedy Andrzej poznał Marylę dzięki Agnieszce Osieckiej – miłość wybuchła szybko, urodził się syn Jędrek, a życie wydawało się idealne. Willa w Konstancinie, koncerty, sukcesy, wspólne wyjazdy – to był obraz, który fani podziwiali z daleka. Ale za fasadą pojawiały się coraz większe pęknięcia. Pierwsze plotki o kryzysie wypłynęły w 2016 roku, rozwód stał się faktem w 2021, a od tamtej pory trwała wojna o majątek, alimenty i winę.

Maryla początkowo walczyła o wyłączną winę męża i alimenty w wysokości 28 tysięcy miesięcznie. Andrzej proponował rozwód bez orzekania o winie i 20 tysięcy. Sąd ostatecznie uznał winę obustronną – alimenty przepadły. Intercyza z 2016 roku jasno określała, co komu przypada: Maryla zatrzymała willę w Konstancinie i dwa mieszkania, Andrzej zachował apartament w Warszawie i wszystkie swoje firmy deweloperskie oraz nieruchomościowe. Wydawało się, że sprawa zamknięta.

Jednak w 2021 roku Maryla zmieniła front – wniosła o ponowny podział majątku, domagając się połowy zysków z biznesów byłego męża. Twierdziła, że intercyza nie oddaje sprawiedliwości, że wnosiła wkład w rozwój firm, że jej popularność pomagała w kontaktach i promocji. Sąd pierwszej instancji odrzucił pozew, uznając umowę za wiążącą. Apelacja też nic nie zmieniła – wyrok podtrzymano w całości. Andrzej zachowuje swoje spółki, zyski, inwestycje – Maryla dostaje tylko to, co było zapisane w 2016 roku plus ewentualny podział kilku ruchomości i działki na Mazurach, o których wcześniej nie było mowy.

Andrzej Dużyński, pytany o finał, zachował zimną krew: „Rozprawa apelacyjna się odbyła. Sąd utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie”. Ton spokojny, ale w tle słychać ulgę – po latach stresu, publicznych komentarzy i kosztów procesowych sprawa wreszcie się kończy. Dla Maryli to z pewnością cios – legenda estrady, która wciąż koncertuje, wypełnia sale i zbiera owacje, musi zaakceptować, że finansowo nie dostanie już nic od człowieka, z którym dzieliła życie przez ponad trzydzieści lat.

Eksperci prawni podkreślają, że szansa na kasację do Sądu Najwyższego jest minimalna – nie widać tu ewidentnego naruszenia prawa, a intercyza była podpisana świadomie i dobrowolnie. Maryla teoretycznie może próbować, ale szanse na sukces są znikome. Ona sama na razie milczy – skupia się na koncertach, nowym repertuarze i bliskich. Fani piszą jej tysiące wiadomości wsparcia: „Jesteś silna, dasz radę, pieniądze to nie wszystko”.

Ta historia pokazuje, jak skomplikowane potrafią być rozstania nawet po tylu latach. Miłość wygasła, emocje opadły, zostały papiery, sądy i zimne wyliczenia. Andrzej Dużyński zamknął temat słowami, które brzmią ostatecznie – Maryla nie dostanie więcej ani grosza. A ona, jak zawsze, wstanie, zaśpiewa i dalej będzie ikoną, która przetrwała gorsze rzeczy niż brak dodatkowych milionów.

Videos from internet