Pierwszy odcinek nowego sezonu „Tańca z Gwiazdami” już od pierwszych minut pokazał, że ta edycja będzie inna niż wszystkie – oceny jury były wyjątkowo surowe, a Iwona Pavlovic nie zostawiała na parkiecie suchej nitki. Po jednym z tańców, gdzie para dostała niskie noty i ledwo zebrała 18 punktów, atmosfera na widowni zgęstniała. Uczestnicy schodzili z parkietu z opuszczonymi głowami, a Iwona właśnie skończyła swoją ostrą wypowiedź: „To nie był taniec, to była walka o przetrwanie. Brakowało wszystkiego – techniki, emocji, synchronizacji. Jeśli chcecie zostać, musicie dać znacznie więcej”.
Wtedy głos zabrał Maciej Wygoda – jeden z najbardziej doświadczonych jurorów, który zawsze stara się zachować równowagę między krytyką a wsparciem. Wstał, podniósł rękę, żeby wszyscy ucichli, i powiedział spokojnie, ale stanowczo: „Słuchajcie, Iwona ma rację. To nie jest kinderbal, to jest program, w którym ludzie przychodzą się rozwijać. Jeśli nie powiemy wam prawdy teraz, to nigdy nie zrobicie postępu. Ja ją bronię, bo wiem, ile lat pracy kosztuje to, żeby stać się dobrym tancerzem. I jeśli ktoś płacze po takiej ocenie – to znaczy, że mu zależy. A to jest najważniejsze”.

Sala na chwilę zamarła. Część publiczności zaczęła klaskać, inni patrzyli z niedowierzaniem – bo Wygoda rzadko zabiera głos w obronie tak ostrej krytyki. Potem dodał jeszcze: „Ja też kiedyś dostawałem 3 i 4 punkty i myślałem, że to koniec świata. Ale właśnie te niskie noty zmusiły mnie do pracy. Więc dziękuję Iwonie, że nie boi się mówić głośno. Bez tego ten program straciłby sens”.
Uczestnicy, którzy chwilę wcześniej wyglądali na załamanych, podnieśli głowy. Jedna z par, która dostała najniższą notę wieczoru, podeszła później do Iwony i powiedziała: „Dziękuję. Bolało, ale wiem, że miała pani rację. Będziemy pracować”. Iwona tylko skinęła głową i uśmiechnęła się lekko – pierwszy raz w tym odcinku.
W sieci od razu wybuchła dyskusja. Jedni piszą: „Wreszcie jury, które nie rozdaje 10-tek za ładne uśmiechy”, inni: „Za ostro, to ma być rozrywka, a nie szkoła tańca”. Ale większość zgadza się, że słowa Wygody uratowały sytuację – pokazały, że surowość nie jest złośliwością, tylko drogą do rozwoju. Po tym odcinku oglądalność skoczyła, a ludzie już czekają na kolejny – bo jeśli jury trzyma taki poziom, to „Taniec z Gwiazdami” wraca na szczyt.

Iwona Pavlovic po programie powiedziała krótko: „Nie jestem tu, żeby być lubianą. Jestem tu, żeby mówić prawdę. I cieszę się, że nie jestem w tym sama”. A Maciej Wygoda tylko dodał: „To dopiero początek. Czekajcie na kolejne odcinki – będzie jeszcze ostrzej”.