Anna Dereszowska, która zawsze starała się chronić swoją prywatność i najbliższych przed fleszami i plotkami, tym razem sama zdecydowała się podzielić tym, co dzieje się w jej domu – i to w sposób, który wstrząsnął wszystkimi fanami. Chodzi o jej ukochaną córkę, która od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Aktorka w emocjonalnym wpisie i krótkiej rozmowie z bliskimi osobami przyznała, że sytuacja jest znacznie trudniejsza, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, a słowa „nie tak miało być” padły z jej ust z taką siłą bólu, że aż trudno to czytać bez łez.
Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu – początkowo drobne dolegliwości, zmęczenie, bóle, które tłumaczono stresem szkoły, intensywnym trybem życia nastolatki i zmianami hormonalnymi. Lekarze najpierw uspokajali, robili podstawowe badania, dawali witaminy i mówili, żeby dać organizmowi czas. Ale objawy nie mijały, wręcz przeciwnie – nasilały się. Kolejne wizyty, kolejne testy, w końcu skierowanie do specjalistów i długie oczekiwanie na wyniki. Diagnoza, która spadła na rodzinę jak grom z jasnego nieba, okazała się poważniejsza, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić – choroba autoimmunologiczna, która atakuje organizm od środka i wymaga natychmiastowego, intensywnego leczenia.
Anna opowiadała, że pierwsze tygodnie po diagnozie to był prawdziwy koszmar. Córka płakała po nocach z bólu, nie mogła normalnie jeść, spać, chodzić do szkoły. Ona sama rzuciła większość obowiązków zawodowych, żeby być przy niej non stop – podawała leki co kilka godzin, trzymała za rękę podczas kroplówek, czytała bajki, choć córka jest już nastolatką, bo tylko to czasem pomagało zasnąć. „Patrzę na nią i myślę: przecież miała teraz chodzić na imprezy, zakochiwać się, marzyć o studiach, a zamiast tego walczy o każdy normalny dzień” – wyznała drżącym głosem.
Leczenie ruszyło pełną parą – sterydy w wysokich dawkach, leki immunosupresyjne, wizyty w szpitalu co tydzień, badania kontrolne, dieta, która wyklucza prawie wszystko, co smaczne. Córka schudła, włosy zaczęły wypadać, skóra stała się blada i wrażliwa. Anna przyznaje, że najtrudniejsze jest patrzenie, jak jej dziecko traci dawną radość życia – nie chce wychodzić z domu, unika luster, wstydzi się zmian w wyglądzie. „Ona pyta mnie: mamo, czy kiedyś będę znowu normalna? A ja nie wiem, co odpowiedzieć, bo sama się boję” – dodała cicho.
Mimo wszystko rodzina trzyma się razem. Mąż Anny wspiera ją na każdym kroku, starsze rodzeństwo stara się pomagać, jak może – gotuje specjalne posiłki, odrabia lekcje z siostrą, organizuje wieczory filmowe w domu. Anna podkreśla, że wsparcie bliskich to teraz jedyne, co trzyma ich wszystkich przy zdrowych zmysłach. Fani, którzy dowiedzieli się o sytuacji, zasypują ją wiadomościami – wysyłają kwiaty, pluszaki dla córki, listy z dobrymi słowami, a nawet anonimowe przelewy na leczenie. „Nie spodziewałam się, że tyle dobra wróci do nas w takiej chwili. To daje siłę” – napisała w jednym z postów.
Lekarze są ostrożni w prognozach – choroba jest przewlekła, leczenie długie i wyczerpujące, ale przy dobrej reakcji organizmu jest szansa na remisję i powrót do normalności. Anna wierzy w to z całego serca. „Nie tak miało być, ale będziemy walczyć. Dla niej, dla nas, dla tych wszystkich chwil, które jeszcze przed nami” – zakończyła swoje wyznanie. Te słowa brzmią jak przysięga matki, która nie podda się za żadną cenę.

Cała ta historia pokazuje, jak kruche bywa szczęście i jak szybko życie potrafi wywrócić się do góry nogami. Anna Dereszowska, zawsze uśmiechnięta na czerwonych dywanach, teraz pokazuje prawdziwą twarz – zmęczoną, przestraszoną, ale pełną miłości i determinacji. Fani trzymają kciuki, modlą się i czekają na kolejne wieści – oby dobre. Bo jeśli ktokolwiek zasługuje na cud, to właśnie ta mama i jej walcząca córka.