Justyna Steczkowska, jedna z najbarwniejszych postaci polskiej sceny muzycznej i osobowość, która potrafi przyciągać uwagę już od trzech dekad, znów wzbudziła gorącą dyskusję w sieci. Tym razem jednak nie chodziło o nowy hit, eurowizyjny występ czy stylizację na czerwonym dywanie – artystka zabrała się za… reklamowanie robota kuchennego na gali, podczas której dała prawdziwe show, jakie momentalnie stało się tematem rozmów internautów.
Wokalistka pojawiła się jako gość specjalny na uroczystej gali organizowanej przez jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm produkujących roboty kuchenne – producenta sprzętu AGD bardzo popularnego w polskich domach. Wydarzenie odbyło się w ekskluzywnym studiu telewizyjnym Polsat i miało być połączeniem eleganckiej ceremonii z prezentacją nowinek technologicznych. To, co stało się później, przeszło jednak najśmielsze oczekiwania części widzów.
Steczkowska nie ograniczyła się tylko do statycznego występu scenicznym mikrofonem – wokalistka poruszała się po scenie jak na koncercie, rozkręcała publiczność do wspólnego śpiewania i żartowała z widownią oraz prowadzącymi. Jej energia była tak zaraźliwa, że niektórzy obecni zaczęli porównywać całą imprezę do mini‑koncertu, a nie do typowej prezentacji sprzętu AGD.
Największe kontrowersje wywołał jednak moment, kiedy Steczkowska zaczęła bezpośrednio zachęcać uczestników do zakupu promowanego robota kuchennego. W jednym z nagrań, które błyskawicznie pojawiły się w internecie, artystka żartobliwie sugerowała, że nawet w trudnych negocjacjach sprzedażowych wystarczy zaśpiewać razem z nią, a klienci zmienią zdanie i zdecydują się na zakup prezentowanego urządzenia. To spontaniczne nawiązanie do produktu i improwizowane anegdoty o jego „magicznej mocy” z miejsca podzieliły fanów.
Nagrania z gali zaczęły krążyć po mediach społecznościowych niemal natychmiast po zakończeniu wydarzenia. Część internautów chwaliła artystkę za dystans i poczucie humoru – według nich takie występy pokazują, że Steczkowska potrafi porwać publikę nawet w nietypowych okolicznościach. Inni śmiali się z połączenia eleganckiej oprawy gali z praktycznie „handlową” formą przekazu, zastanawiając się, czy na kolejnych imprezach należy spodziewać się recitalu z katalogami produktów w ręku.
Nie brakowało też głosów krytyki – niektórzy komentujący twierdzili, że scena sprzedażowa to zbyt dużo i że artystka powinna trzymać się poważniejszych tematów. Tymczasem nagrania wciąż zdobywają kolejne udostępnienia, a opinie publiczne wciąż są podzielone: jedni widzą w całym incydencie błysk kreatywności, inni… kolejną manifestację celebryckiego świata, który miesza show z reklamą.
