Legenda snookera i telewizji John Virgo zmarł w wieku 79 lat, co wywołało lawinę kondolencji ze strony świata sportu i mediów.
Śmierć uwielbianej przez wszystkich gwiazdy programu Big Break i komentatora snookera BBC potwierdzili dziś rano w mediach społecznościowych zrozpaczeni koledzy.

Powszechnie uznawany za jednego z najlepszych komentatorów snookera wszech czasów, Virgo wciąż aktywnie działał i komentował finał Masters jeszcze w zeszłym miesiącu. Kibice na zawsze będą go kojarzyć ze słynnym powiedzeniem: „Gdzie poleci biała bila?”, które stało się znakiem rozpoznawczym jego czasów za mikrofonem.
Jako zawodnik, Virgo odniósł znaczący sukces. W 1979 roku zdobył mistrzostwo Wielkiej Brytanii i dotarł do półfinału Mistrzostw Świata w Snookerze, umacniając swoją reputację faworyta Crucible. Podziwiano go również za triki i trafne naśladowanie innych graczy, co świadczyło o jego naturalnym talencie.

Te cechy zapewniły mu ogromną popularność, występując u boku komika Jima Davidsona w programie BBC Big Break w latach 90. Teleturniej o tematyce snookera trwał ponad 200 odcinków, przyciągając miliony widzów w godzinach największej oglądalności i stając się nieodłącznym elementem brytyjskiej telewizji.
Przed dzisiejszą sesją World Grand Prix gracze i kibice uczcili minutą ciszy pamięć Virgo.

Przewodniczący World Seniors Snooker, Jason Francis, złożył szczególnie wzruszający hołd Virgo, ujawniając, że zmarł w Hiszpanii. Opisał „JV” jako nieustająco zabawnego człowieka, który robił to, co kochał, aż do samego końca, nazywając go lojalnym przyjacielem i niezastąpioną postacią w tym sporcie.
Virgo zakończył karierę zawodowego snookera w 1994 roku, ale nigdy nie porzucił gry. W zeszłym tygodniu pracował ze Stevem Davisem i Dennisem Taylorem nad wydarzeniem reaktywującym Black Ball, mając już plany relacjonowania nadchodzących mistrzostw w Crucible.

Urodzony w Salford w marcu 1946 roku, Virgo był trzykrotnie żonaty, ostatnio z dyrektorką wydawniczą Rosie Ries, którą poślubił w 2009 roku. Pozostawił żonę i dwójkę dzieci, Gary’ego i Brooke-Leah.

Hołdy napłynęły także od World Snooker Tour, Jima Davidsona, byłych graczy i komentatorów, którzy chwalili Virgo nie tylko jako wybitnego gracza i komentatora, ale także jako ciepłego, dowcipnego i hojnego człowieka.

Głos, poczucie humoru i pasja do snookera Johna Virgo pozostawiły niezatarty ślad w tej grze. Będą go wspominać z głęboką miłością zarówno fani, jak i koledzy.
