Decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wstrząsnęła show‑biznesem i środowiskiem influencerów. Małgorzata Rozenek‑Majdan została ukarana rekordową kwotą – ponad 220 tysięcy złotych grzywny – w związku z nieprawidłowym oznaczaniem treści reklamowych w mediach społecznościowych, które zdaniem urzędu mogły wprowadzać obserwatorów w błąd. Towarzyszy temu personalna i głośna reakcja samej gwiazdy, która – jak twierdzi – nie ma zamiaru zaakceptować tej decyzji bez walki.
3 marca 2025 roku prezes UOKiK ogłosił, że wspólnie z innymi znanymi osobami z internetu, takimi jak Doda czy Filip Chajzer, Rozenek‑Majdan musi ponieść konsekwencje za publikowanie materiałów reklamowych, które – zdaniem urzędu – nie były oznaczone w sposób jasny, czytelny i zrozumiały jako treści sponsorowane. Urzędnicy podkreślili, że takie praktyki utrudniają użytkownikom mediów społecznościowych rozpoznanie komercyjnego charakteru postów.
To właśnie Małgorzata otrzymała najwyższą karę ze wszystkich ukaranych influencerów – aż 220,3 tys. złotych. Według informacji UOKiK, w przeszłości celebrytka umieszczała w swoich postach jedynie samą nazwę marki, pomijając jakiekolwiek wyraźne oznaczenia, które wskazywałyby na to, że jest to reklama. Co więcej, urząd argumentował, że Rozenek‑Majdan często przedstawiała produkty w taki sposób, jakby były jej własnym, spontanicznym wyborem konsumenckim, ukrywając tym samym ich komercyjny charakter.
Reakcja gwiazdy była natychmiastowa i mocna. Na Instagramie publikacją przygotowaną przez swojego pełnomocnika, Macieja Ślusarka, wyraziła stanowczy sprzeciw wobec decyzji UOKiK i zapowiedziała jej zaskarżenie. Ślusarek podkreślił, że jego klientka od początku wykazywała „pełną gotowość do współpracy” z urzędem i dostosowywała swoją działalność zgodnie z zaleceniami. Dodatkowo zwrócił uwagę na fakt, że kontrola objęła posty publikowane nawet od 2016 roku, czyli zanim oficjalne rekomendacje dotyczące oznaczania treści sponsorowanych zostały w ogóle wydane w 2022 roku.

W oświadczeniu prawnika podkreślono również, że decyzja UOKiK została upubliczniona zanim Rozenek‑Majdan miała realną możliwość zapoznania się z jej treścią. To wywołało dodatkową falę krytyki wobec procedur stosowanych przez urząd i stało się kolejnym argumentem w zapowiedziach odwoławczych.
Nie tylko Rozenek‑Majdan, ale również inni ukarani influencerzy w tym Filip Chajzer (który musi zapłacić blisko 81 tysięcy złotych) oraz Doda (ok. 191,5 tys. zł) podkreślali, że dowiedzieli się o całej decyzji z mediów, zanim oficjalnie zostali powiadomieni. Te protesty tylko dolewają oliwy do ognia w dyskusji o tym, jak powinny wyglądać regulacje wobec twórców internetowych i ich obowiązków wobec obserwatorów.
Cała sprawa stała się jednym z najgłośniejszych tematów w mediach społecznościowych i serwisach plotkarskich. Wielu komentatorów wskazuje, że ta sytuacja może mieć poważne konsekwencje dla branży influencerów w Polsce, wyznaczając nowy precedens w zakresie odpowiedzialności za publikowane treści. Niezależnie od tego, w którą stronę potoczy się ta medialna batalia, jedno jest pewne – Małgorzata Rozenek‑Majdan nie zamierza odpuścić i przygotowuje się do walki o zmianę decyzji UOKiK.