Ewa Chodakowska, jedna z najbardziej znanych trenerek fitness w Polsce, ponownie znalazła się w centrum medialnej burzy, a wszystko zaczęło się od komentarzy pod jej postem, który miał być motywacją, a wywołał prawdziwą lawinę krytyki. Gwiazda zamieściła na swoim profilu Instagramowym wpis, w którym zdecydowanie odniosła się do złośliwych uwag dotyczących jej sylwetki i podejścia do zdrowego stylu życia, co natychmiast rozpętało burzliwą dyskusję w komentarzach internautów.
Chodakowska postanowiła skonfrontować się z negatywnymi opiniami, które pojawiły się po tym, jak w jednym ze swoich postów opisała, ile waży i jakie są proporcje jej ciała, podkreślając, że przez lata ciężko pracowała nad swoją formą i nie zamierza za to przepraszać. „Ważę 55 kg przy wzroście 168 cm, mam 17 proc. tkanki tłuszczowej i 92 cm mięśni w biodrach — to efekt lat treningu i świadomej pracy nad sobą” — napisała Chodakowska, tłumacząc, że jej ciało jest zdrowe i wysportowane, a krytyka dotycząca wyglądu jest nieuzasadniona.
Trenerka poszła dalej i w kolejnym fragmencie swojego wpisu zaapelowała o akceptację różnych typów sylwetki, jednocześnie broniąc własnego prawa do prezentowania tego, co uważa za zdrowe i wartościowe. „Akceptacja działa w każdą stronę — wobec osób szczupłych, silnych i atletycznych też. To nie jest przestrzeń na wylewanie frustracji” — podkreśliła, dodając, że każdy może zaprzestać obserwowania jej profilu, jeżeli nie zgadza się z jej przekazem.
Jej stanowczy wpis wywołał jeszcze większe emocje: część obserwatorów zaczęła tłumaczyć, że komentarze o „lenistwie” i porównania do standardów idealnej sylwetki są nie tylko krzywdzące, ale i niebezpieczne dla osób zmagających się z problemami zdrowotnymi czy niską samooceną. Krytycy zaczęli podkreślać, że nie każdy ma taki sam czas, możliwości czy warunki życiowe, by realizować intensywne treningi i że samoakceptacja nie musi oznaczać braku ruchu czy dbania o siebie.
Z drugiej strony nie zabrakło też obrońców Chodakowskiej, którzy uważają, że jej stanowczy ton jest uzasadniony i ma na celu motywowanie, a nie ocenianie innych. W obliczu tej burzy trenerka po raz kolejny wróciła do tematu w kolejnych wpisach, w których tłumaczyła, że promuje zdrowie i ruch, ale nie chce odpowiadać za to, jak każdy odbiera jej komunikaty.
Tak czy inaczej, dyskusja pod postami trenerki trwa, a opinie internautów są podzielone — od pełnego poparcia po ostrą krytykę. Jedno jest pewne: Chodakowska ponownie rozpaliła debatę wokół standardów ciała, zdrowia i samoakceptacji w mediach społecznościowych, a temat nie milknie ani na chwilę.