Justyna Pochanke przez prawie dwie dekady była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Przez 19 lat prowadziła główne wydania „Faktów” w TVN, zdobywając uznanie widzów i prestiżowe nagrody, takie jak tytuł Dziennikarza Roku czy Telekamery i Wiktory, które potwierdzały jej pozycję w świecie mediów. W momencie, gdy jej twarz kojarzyła się z powagą i profesjonalizmem, nikt nie spodziewał się, że pewnego dnia po prostu zniknie z ekranów i zniknie z życia publicznego.
Decyzja Justyny o odejściu z TVN była niespodziewana i niemal błyskawiczna — w lipcu 2020 roku po 19 latach współpracy z telewizją zakończyła pracę w „Faktach” i definitywnie odłożyła mikrofon w kąt. Nie pożegnała się oficjalnie z widzami na antenie, co tylko podsyciło plotki i domysły wokół tego, co skłoniło ją do tak dramatycznego kroku.
W kolejnych miesiącach i latach pojawiało się wiele spekulacji na temat jej życia po telewizji — jedni twierdzili, że Pochanke wyjechała na stałe do Hiszpanii albo pisze książki, inni sugerowali, że nadal skrywa plany zawodowe. Sama zainteresowana jednak konsekwentnie dementowała większość z tych informacji, jasno podkreślając, że choć ma miejsce w Hiszpanii, nie planuje stałej emigracji ani nie buduje tam domu, który media jej przypisywały.
W jednym z nielicznych wywiadów, którego udzieliła po odejściu z ekranu, Pochanke przyznała również, że była wtedy wyczerpana intensywną pracą dziennikarską — opowiadała, że przez lata zmagała się z bezsennością, chronicznym zmęczeniem i poczuciem wyczerpania, gdy miała momenty, że „nie mogła ruszyć ręką ani nogą”.

Od czasu zakończenia pracy w mediach Justyna Pochanke wybrała życie z dala od fleszy i bankietów. Rzadko pojawia się publicznie, unika social mediów i stara się chronić swoją prywatność, co jak sama podkreśla, daje jej spokój i przestrzeń do refleksji po latach intensywnej kariery. W wywiadzie opowiadała też o tym, że obecnie po prostu „cieszy się czasem”, który może spędzić inaczej — czytając książki, spacerując z psami czy rozmawiając z bliskimi, co dla niej jest równie wartościowe jak życie przed kamerą.