John Porter — walijska legenda polskiej sceny muzycznej, której ślad w polskiej kulturze jest nie do przecenienia — udzielił właśnie jednego z najbardziej szczerych i poruszających wywiadów w swojej długiej karierze. W rozmowie z „Interią” muzyk mówił nie tylko o powrocie do odświeżenia klasycznego albumu „Helicopters”, ale też o tym, jak postrzega dzisiejszy świat i kondycję muzyki oraz kultury, a jego słowa trafiły prosto w sedno refleksji nad współczesnością.
Porter, który od prawie pół wieku mieszka i tworzy w Polsce, nie kryje, że dużo czyta o wydarzeniach na świecie i jest świadkiem zmian, które go martwią. Jak sam przyznał, chociaż muzyka stała się dla niego sposobem na życie i realizację artystyczną, to rzeczywistość, w jakiej dziś funkcjonuje świat, budzi w nim coraz więcej wątpliwości co do możliwości realnej poprawy sytuacji społecznej i kulturowej. „Świat jest teraz w takim stanie, że zaczynam wątpić w jakąkolwiek poprawę” — powiedział wprost, podkreślając, jak bardzo tempo zmian i nierówności w różnych sferach życia wpływają na jego spojrzenie na przyszłość.

To mocne stwierdzenie Portera pojawiło się w kontekście rozmowy o kondycji muzyki i przemianach w branży — od sposobu dystrybucji przez streaming, który jego zdaniem zniszczył kulturę słuchania i zmienił sposób, w jaki ludzie konsumują muzykę, po coraz trudniejsze utrzymanie jakości artystycznej w świecie, w którym dominują listy odtwarzania i krótkotrwałe hity. Według Portera streaming przyniósł wiele szkód branży muzycznej, bo choć teoretycznie ułatwia dostęp do muzyki, to w praktyce sprawia, że artyści nie są właściwie doceniani finansowo, a słuchacze tracą kontakt z pełnymi albumami jako dziełami sztuki.
Powiedział też wprost, że jego włączenie w „odświeżenie” starego materiału to dla niego próba przypomnienia sobie magii tworzenia z młodości, ale patrząc na współczesne czasy, widzi świat, w którym ludzie „stracili kontrolę nad sobą” i jego codzienne obserwacje codziennych zachowań oraz trendów społecznych nie napawają go optymizmem. Jego muzyczne refleksje idą więc w parze z głębszymi obawami o stan społeczeństwa i kultury, jakie daje nam współczesna epoka.
To szczere i nieco pesymistyczne wyznanie Johna Portera, który przez lata był świadkiem wielu przemian w kulturze muzycznej i społecznej, daje do myślenia — nie tylko fanom jego twórczości, ale wszystkim, którzy zastanawiają się, dokąd zmierza świat i czy jest w nim jeszcze miejsce na wartości, które kiedyś wydawały się oczywiste.