Był filmowym mężem Anny Dymnej — spotkała go po latach i nie poznała. Co się z nim stało

Jedna z najbardziej pamiętnych postaci polskiego kina lat 70. — Andrzej Wasilewicz — zapisał się w historii filmów komediowych dzięki roli Zenka Adamca, przystojnego narzeczonego i męża granej przez Annę Dymną Anki Pawlakówny w kultowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego („Nie ma mocnych”, „Kochaj albo rzuć”). Ich ekranowa para była uosobieniem młodzieńczej miłości, która podbiła serca widzów na długo — ale historia aktora po latach okazała się znacznie bardziej tragiczna, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Wasilewicz dosłownie błyszczał na ekranie w tamtych produkcjach, a jego postać Zenka stała się symbolem nie tylko romantyzmu, lecz także kina PRL-u. Aktor był wtedy jednym z najbardziej obiecujących talentów młodego pokolenia — potrafił grać zarówno komediowo, jak i dramatycznie, co przyniosło mu szerokie uznanie.

Jednak życie prywatne i zawodowe Wasilewicza wkrótce potoczyło się w zupełnie innym kierunku. Na początku lat 80. porzucił karierę aktorską w Polsce i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął nowe życie. Studiował reżyserię na Uniwersytecie Columbia, a jednocześnie pracował poza branżą — między innymi jako barman, by zarobić na utrzymanie. Towarzyszyły mu również działania artystyczne i działalność w środowisku polonijnym, w tym tworzenie pieśni patriotycznych i programów telewizyjnych dla Polonii.

Los jednak nie rozpieszczał aktora. Z czasem zaczął zmagać się z ciężką chorobą Parkinsona, która stopniowo odbierała mu siły i możliwości zawodowe. Gdy po wielu latach natrafił na niego przypadkowo Anna Dymna — jego ekranowa żona z „Nie ma mocnych” — zupełnie go nie rozpoznała: mężczyzna był wychudzony, spowolniony, ledwo mówił i wyglądał dramatycznie inaczej niż w czasach świetności. Dymna wspominała później, że pamiętała go jako witalnego, silnego aktora, a to, co zobaczyła, było dla niej ogromnym szokiem.

Niestety, choroba ostatecznie wygrała z byłym gwiazdorem. Andrzej Wasilewicz zmarł 13 grudnia 2016 roku na Long Island w Nowym Jorku w wieku 65 lat, po długiej walce z Parkinsonem. Jego śmierć była końcem historii, która zaczęła się od wielkiej popularności w polskim kinie, by potem skręcić w stronę trudnych doświadczeń poza ekranem.

Videos from internet