Gwyneth Paltrow szczerze opowiedziała o niezręcznej sytuacji rodzinnej, która wywołała jej najnowszą rolę filmową. Według magazynu People , hollywoodzka aktorka ujawniła, jak jej syn zareagował na intymne sceny z Timothée Chalametem w nadchodzącym filmie „Marty Magnificent” .
9 stycznia Paltrow wzięła udział w wydarzeniu promocyjnym filmu, w którym gra u boku Chalamet. Podczas rozmowy aktorka przyznała, że jej 19-letni syn, Moses, którego ma z byłym mężem Chrisem Martinem, nie czuje się komfortowo, oglądając swoją matkę w pikantnych scenach na dużym ekranie.
„O mój Boże! Mój biedny syn” – powiedziała Paltrow ze śmiechem. „Wyobrażacie sobie, co się stało, kiedy przyjechał na premierę w Los Angeles? Chciał zniknąć”. Aktorka dodała, że choć rozumie jego reakcję, to był to jeden z tych nieuniknionych momentów, gdy rodzic znajduje się w centrum uwagi.

W filmie „Marty Magnificent” pojawia się kilka intymnych scen między Paltrow i Chalametem, o czym aktorka przyznała już wcześniej w wywiadzie dla „Vanity Fair” . W rozmowie tej ujawniła, że film był jej pierwszym doświadczeniem pracy na planie z koordynatorem ds. intymności – rolą, która staje się coraz bardziej powszechna we współczesnych produkcjach. Paltrow przyznała, że ostatecznie odrzuciła zaangażowanie koordynatora, wyjaśniając, że jest przyzwyczajona do budowania zaufania bezpośrednio z partnerem scenicznym.
Pomimo potencjalnie niezręcznego tematu, Paltrow wypowiadała się o Chalamecie bardzo pozytywnie, opisując go jako profesjonalistę, skupionego i przyjemnego we współpracy. Nazwała aktora „symbolem seksu dla intelektualistów”, zwracając uwagę na jego oddanie sztuce i przemyślane podejście do ról.
Choć Moses mógł uznać to doświadczenie za niekomfortowe, Paltrow jasno dała do zrozumienia, że podchodzi do sytuacji z humorem i dystansem. Dla niej było to po prostu kolejne przypomnienie o nietypowych realiach godzenia macierzyństwa z długoletnią karierą w Hollywood – karierą, która wciąż się rozwija, nawet jeśli czasami przyprawia o zażenowanie jej dzieci.