Joanna Przetakiewicz od lat uchodzi za postać, która wzbudza podziw i czasem zazdrość wielu Polek i Polaków. Bizneswoman, projektantka, ikona stylu i kobieta sukcesu – tak najczęściej opisują ją media i fani. Jednak w najnowszym wywiadzie 58-letnia Przetakiewicz przyznała, że za tej pozornie „bajkową” fasadą nie brakowało momentów, które były dalekie od beztroski i blasku fleszy.
W rozmowie z dziennikarzami Joanna uchyliła rąbka tajemnicy o okresach swojego życia, które były naprawdę trudne. Jak wyznała, gdy była młodsza i starała się łączyć wiele ról naraz – od obowiązków rodzinnych po karierę zawodową – była po prostu wypalona. „Przez wiele lat miałam mnóstwo kryzysów… poczułam się skrajnie wypalona” – wspominała, opisując momenty, gdy równocześnie studiowała prawo, robiła aplikację, prowadziła własną firmę i wychowywała trójkę dzieci.


Przetakiewicz otwarcie przyznała, że przez długi czas żyła w stanie tzw. „cichego cierpienia” – robiła wszystko, czego od niej oczekiwano, ale nikt nie mówił głośno o tym, jak naprawdę się z tym czuje. Podkreśliła, że w tamtych czasach słowa takie jak „dobrostan” były praktycznie nieznane, a ludzie częściej mówi się o dobrobycie i sukcesie, nic nie wiedząc o tym, co dzieje się wewnątrz ich własnej psychiki. „Nikt wtedy nie rozumiał słowa 'dobrostan’ – to była ciemnota” – oceniła.
Joanna wspominała też o swoich dwóch małżeństwach. Pierwsze, które zawarła jako bardzo młoda kobieta, przyniosło jej trzech synów, ale jednocześnie było związane z wieloma wyzwaniami oraz trudnymi doświadczeniami. Przyznała, że mimo wielkiego wysiłku, relacja ta nie zawsze dawała jej szczęście i spokój. Po rozwodzie jej życie zawodowe zaczęło nabierać rozpędu, co również niosło za sobą ogromną presję.
Jednak to nie koniec emocjonalnej podróży Przetakiewicz. W dalszej części wywiadu projektantka podkreśliła, że nauczyła się czerpać radość z życia; że szczęścia można się wręcz nauczyć i świadomie praktykować wdzięczność za drobne rzeczy każdego dnia. „Ja cały czas uczę się szczęścia…” – mówiła z refleksją, podkreślając, że teraz potrafi docenić nawet najmniejsze pozytywne aspekty codzienności.
W końcu Joanna opowiedziała również o swojej obecnej miłości – od pięciu lat szczęśliwej relacji z producentem telewizyjnym Rinke Rooyensem, z którym teraz buduje nowe życie pełne równowagi, spokoju i satysfakcji z codziennych chwil. Dzięki temu, jak przyznała, odnalazła prawdziwy spokój i równowagę, jakich tak długo szukała.