Hollywood, wciąż niespokojny po fali protestów przeciwko Donaldowi Trumpowi, po raz kolejny został wstrząśnięty – tym razem zaskakującą wiadomością ze świata rozrywki. Według kilku międzynarodowych mediów, prezydent USA Donald Trump podobno odgrywa aktywną rolę w reaktywacji kultowej serii komedii akcji „Godziny szczytu” z Jackie Chanem i Chrisem Tuckerem w rolach głównych.
Źródła twierdzą, że Trump osobiście skontaktował się z miliarderem Larrym Ellisonem, aby przekonać Paramount Pictures do wznowienia prac nad długo oczekiwaną czwartą częścią filmu.
Oryginalne filmy z serii „Godziny szczytu” stały się kultowymi klasykami dzięki dynamicznemu humorowi, niezapomnianym scenom sztuk walki i wyjątkowej komediowej chemii między Chanem i Tuckerem. Fani od lat czekali na kontynuację, a teraz w mediach społecznościowych krążą plotki, że obaj aktorzy mogą szykować się do powrotu. Chociaż Paramount nie potwierdził oficjalnie pełnej obsady ani fabuły, plotki w sieci rosną w zawrotnym tempie.

Według informatorów, Trump podkreślił, że „Godziny szczytu” zawsze były jedną z jego ulubionych serii filmowych i uważa, że zasługują na nowe życie na dużym ekranie dla młodszej widowni. Chociaż Jackie Chan nie wydał jeszcze oficjalnego oświadczenia w sprawie swojego udziału w filmie, wieloletni fani już wyobrażają sobie, co legendarny duet mógłby wnieść do współczesnego rebootu. Chris Tucker, znany z wybiórczego doboru ról, również milczał – na razie.
Warto zauważyć, że Trump pojawiał się już wcześniej w niewielkich rolach filmowych, m.in. w epizodycznej roli w filmie „Kevin sam w domu 2”. Jednak jego obecne wpływy w Hollywood wydają się polegać raczej na lobbingu, negocjacjach i wspieraniu projektów, które lubi, niż na aktorstwie.

Analitycy już teraz nazywają inicjatywę Trumpa śmiałym posunięciem w nieoczekiwanej formie dyplomacji kulturalnej. W dobie podziałów politycznych niektórzy twierdzą, że jego dążenie do reaktywacji ukochanego serialu komediowego świadczy o chęci wspierania rozrywki, która jednoczy miliony widzów. Inni postrzegają to jako próbę kształtowania narracji kulturowych przy jednoczesnym wzmacnianiu jego obecności w oczach opinii publicznej.
Na razie widzowie pozostają w oczekiwaniu i spekulacjach. Kto oficjalnie potwierdzi swój powrót? W jakim kierunku pójdzie fabuła? Czy czwartej części Godzin szczytu uda się odzyskać magię, która sprawiła, że oryginały były tak popularne dwie dekady temu?
A może najważniejsze pytanie ze wszystkich: czy to wznowienie serii zadowoli nie tylko oddanych fanów, ale i samego Donalda Trumpa?