Alexander Grant widział wiele dziwnych rzeczy w ciągu 30 lat pracy w tych odległych krainach, ale niczego podobnego. Ogromny czarny koń ciągnął kryty wóz przez jego posesję, a woźnicy nigdzie nie było widać.
Zwierzę poruszało się z determinacją, jego potężne mięśnie napinały się pod uprzężą – zadanie, które normalnie wymagałoby dwóch koni. Jednak koń nigdy się nie zatrzymywał, nigdy nie odpoczywał i nigdy nie zwalniał swojego zdecydowanego tempa.
Aleksander mrużył oczy w porannej mgle, szukając śladów jeźdźca lub woźnicy. Nic. Tylko rytmiczny tętent kopyt i skrzypienie przeciążonych kół.
Gdy obserwował go z werandy, koń nagle zmienił kierunek. Nie losowo, ale z precyzją zwierzęcia podążającego określoną trasą. Wiedział dokładnie, dokąd zmierza. 😱
Wtedy Aleksander to usłyszał. Słaby dźwięk dochodzący z wnętrza krytego wozu. Nie był to dźwięk przesuwanego ładunku ani miażdżonego drewna. To było coś innego. Coś, co zmroziło mu krew w żyłach. 😱😱

Koń kontynuował swoją nieubłaganą podróż, znikając za skalistym wzgórzem. Obciążony wóz zostawiał głębokie ślady w wyschniętej ziemi.
Słaby, rozpaczliwy dźwięk dochodzący z wnętrza powozu ponownie zabrzmiał – ludzki jęk, przepełniony bólem. Koń skręcił w stronę opustoszałego, skalistego terenu. Aleksander, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, pobiegł.
Mężczyzna leżał tam, ranny, z zamkniętymi oczami, ledwo przytomny. Wyglądał na poważnie rannego, jego ciało było wyczerpane, jakby przeszedł prawdziwe tortury.
Jeszcze bardziej niepokoiło go to, jak się tu znalazł, jakby prowadziła go jakaś nieznana siła. Jego siły były niemal wyczerpane, a mimo to zdołał tu dotrzeć.

Aleksander, kompletnie oszołomiony, nie mógł pojąć, co się dzieje. Dlaczego ten koń, tak majestatyczny i samotny, przyprowadził tu tego człowieka? I jaki dziwny związek mógł łączyć człowieka ze zwierzęciem?
Gdy zawołał o pomoc, z grzbietu olbrzymiego konia dobiegł dziwny, niemal nadprzyrodzony krzyk. Zwierzę gwałtownie się zatrzymało, zwracając głowę w stronę Aleksandra, a w jego oczach rozbłysło niewytłumaczalne światło. To zdecydowanie nie był koń taki jak wszystkie inne… Najwyraźniej skrywał o wiele większą tajemnicę.
Sąsiedzi pospieszyli z pomocą, ale pomimo ich pomocy, historia mężczyzny pozostała niejasna. Po uratowaniu się, mężczyzna opowiedział o dziwnym zdarzeniu: zaatakował go leśny stwór, ale na pomoc przybył mu ogromny koń, niosąc go przez długi dystans, by zawieźć go do Aleksandra.