Ojciec z New Jersey trafił na pierwsze strony gazet po tym, jak uczcił pamięć swojego synka w niezapomniany sposób — wytatuował sobie na klatce piersiowej blizny po operacji serca dziecka.
Eric Conklin (36 lat) i jego żona Cristina (35 lat) powitali na świecie syna Bennetta w październiku ubiegłego roku. To, co zaczęło się jako bajkowa historia miłosna i wymarzone wspólne życie, wkrótce przybrało nieoczekiwany obrót, gdy w połowie ciąży lekarze zdiagnozowali u dziecka atrezję płucną – wrodzoną wadę serca, w której zastawka płucna nie rozwija się prawidłowo.

Bennett został natychmiast przewieziony do nowojorskiego szpitala Mount Sinai zaraz po urodzeniu, gdzie w ciągu kilku dni od przyjścia na świat przeszedł zabiegi. W wieku zaledwie 10 dni doznał zatrzymania krążenia i został podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Po sześciu intensywnych dniach spędzonych na ECMO, przeżył swoją pierwszą operację na otwartym sercu w wieku zaledwie dwóch tygodni. Druga, udana operacja miała miejsce pięć miesięcy później, a kolejna spodziewana jest we wczesnym dzieciństwie.

Przez cały ten czas Eric stał u boku syna i postanowił wykorzystać swoją siłę na własnym ciele. 26 sierpnia, prawie 11 miesięcy po narodzinach Bennetta, zrobił sobie tatuaż na piersi, odzwierciedlający blizny, które teraz nosi jego syn.
„Chcę nosić to samo, co on” – wyjaśnił Eric. „Kiedy dorośnie, chcę, żeby patrzył na mnie i wiedział, że tata ma to samo, co on. To mój sposób, żeby powiedzieć: „Jestem w tym z tobą”.

Cristina przyznaje, że widok blizn na ciele ich dziecka był dla niej bolesny, ale poparła ten pełen mocy gest męża. Dla Erica tatuaż to nie tylko hołd – symbolizuje on emocjonalne blizny, które niesie ze sobą ich rodzina, oraz siłę, którą odnaleźli w jedności.

Dziś Bennett rozwija się wspaniale – jest radosnym, chichoczącym dzieckiem, które rozświetla ich dom. Lekarze są zadowoleni z jego postępów, a jego rodzice zapewniają, że chcą, aby inne rodziny borykające się z podobnymi problemami wiedziały, że nie są same.

Dla Erica to, co kiedyś wydawało się szczęściem, teraz wydaje się przeznaczeniem. „Wszechświat wiedział, że ten mały chłopiec się pojawi i przygotował nas, byśmy się nim zaopiekowali” – powiedział.