Kiedy amerykańska para Shelley i Rob dowiedzieli się, że ich długo oczekiwane dziecko urodzi się niemal bez mózgu – zaledwie dwa procent normy – świat zdawał się walić. Lekarze radzili przygotować się na najgorsze.

Jednak rodzice nie dali się nabrać. Postanowili zatrzymać dziecko, ponieważ ciąża była dla nich prawdziwym cudem – szansa na urodzenie kolejnego dziecka w wieku dorosłym wydawała się niemożliwa.

Tak narodził się Noah. Prognozy lekarzy nie były obiecujące, ale wkrótce stało się coś niewiarygodnego: mózg chłopca zaczął się regenerować. W wieku 12 lat objętość mózgu wzrosła do 80% – przypadek, który eksperci nazywają prawdziwym cudem.

Dzieciństwo Noaha nie było łatwe. Jego życie zależy od sprzętu medycznego, który monitorował jego oddech 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Rodzice nie wiedzieli o reszcie – każdy sygnał z monitora oznaczał alarm i konieczność natychmiastowego działania.

Lata zmagań opłaciły się. Dziś Noah potrafi chodzić, mówić i pisać – choć nie tak szybko, jak jego rówieśnicy. Rodzina nie zwalnia tempa: w Australii odkryli unikalną metodę rozwoju myślenia, a chłopiec robi ogromne postępy. Uczęszcza do zwykłej szkoły, interesuje się śpiewem i występował już na scenie słynnego londyńskiego Albert Hall z artystami o specjalnych potrzebach.

Życie Noaha wciąż wymaga stałego nadzoru, codziennych czynności i opieki medycznej. Jednak jego rodzina jest gotowa na wszystko, nawet pomimo własnych chorób i trudności.

Historia chłopca, któremu przepowiedziano śmierć, wkrótce stała się prawdziwym dowodem na to, że nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach zawsze jest nadzieja.